niedziela, 26 stycznia 2014

Heidi Hassenmüller – Desiree czyli czas próby

wydawnictwo: Alma-Press
data wydania: maj 2007 (data przybliżona)
liczba stron: 144
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa

Skoro już jestem przy historiach z życia wziętych to mam dla Was koleją bardzo dobrą pozycję. Jest to książka wstrząsająca, choć też bardzo cieniutka, w sumie tak cienka jak życie każdego z nas. Brak mi słów by opisać to co myślę na temat tej historii. Jest tak realnie prawdziwa, że aż szok. Niewiarygodne jest ile może znieść człowiek i to tak młody. Tu nie znajdziemy błędów głównej bohaterki, takich jak w tej historii narkomana. Tutaj znajdziemy błędy lekarzy, którzy postawili błędną diagnozę.
Desiree jest młoda, zakochana i wydaje się, że życie stoi przed nią otworem. Niespodziewanie jednak jej chłopak ginie w wypadku, a ona musi nauczyć się z tym żyć. Na dodatek zaczyna mieć problemy z chodzeniem, a po wielu błędnych diagnozach zostaje skazana na wózek inwalidzki. Dziewczyna nie poddaje się, przekonuje się, czym jest prawdziwa przyjaźń, miłość i jak wiele znaczy w życiu cel, do którego dąży.
Autorka opisuje nam prawdziwą historię tej młodej holenderki, aby pokazać wszystkim, że nie należy się poddawać. Pokazuje czym jest koszmar i mitologiczne przekleństwo. Jak bardzo ulotne jest zdrowie, miłość i nadzieja. To wszystko czego przeważnie zdrowy człowiek nie docenia. Dopiero po zetknięciu z taką książką zaczyna się czytelnik nad własnych życiem zastanawiać. Bo przecież w większości mamy lepiej niż bohaterka tej historii. Z każdą przeczytaną stroną byłam zszokowana siłą jaką ta dziewczyna miała w sobie. Byłam pełna podziwu dla jej zapału. Oczywiście nie obędzie się też bez chusteczek, bo łzy popłyną nie raz.
Heidi Hassenmüller
Nasza bohaterka walczy o samodzielne i godne życie, nie chce być dla nikogo ciężarem. Walczy o postawienie właściwej diagnozy. I udaje się to. Znajdziemy w tej książce także siłę miłości i przyjaźni. A to przecież jest tak ważne w dzisiejszych czasach. Akceptacja i poczucie bezpieczeństwa. Mimo wszystko znajdziemy tutaj dużą dawkę optymizmu. Powstała ona po to, aby dodać otuchy wszystkim, którzy myślą, że to już koniec i nie ma po co walczyć. Każdy ma czerpać z tej książki siłę do przezwyciężania własnych tragedii. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Kiedy myślałam, że to już koniec nieszczęść, nagle pojawiały się kolejne a potem znów następne. Możemy zobaczyć jak kruche jest ludzkie życie. Duża dawka życia, bólu, łez, nadziei i walki. Czy można wyobrazić sobie coś lepszego? Odkrywamy w Desiree swoją przyjaciółkę, tak szczera jest jej opowieść. Znamy ją bardzo dobrze, jej lęki, jej marzenia i jej wewnętrzna siłę. Kolejna spowiedź spisana na kartkach, byśmy mogli się uczyć na błędach innych. Spisana także po to byśmy czerpali z nich siłę. To bardzo ważne przesłanie i nie możemy sobie ot tak przejść obok i nie zauważyć tego co nam daje to przesłanie. Można by napisać dużo na temat tej cieniutkiej książeczki. Tylko po co? Myślę, że lepiej po prostu sięgnąć po nią i przeczytać. Ja jestem zachwycona tym co zrobiła z tą historią autorka. Pamiętam, że dostałam tą książkę w prezencie, i to jest cenny prezent. Ona potrafi zawstydzić każdego! Nawet nie wiem kiedy dotarłam do końca, tak szybko uciekały mi stronice. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was na spotkanie z tą silną postacią. Za napisanie tej recenzji zabieram się już któryś raz i za każdym razem czuje niedosyt. Chociaż powiedziałam wszystko, krótko i zwięźle. Reszta zawarta jest w książce i ona sama się najlepiej zareklamuje i oceni.

1 komentarz:

  1. Uwielbiam powieści Pani Heidi, a ta i Fałszywa miłość, której ostatnich kartek nie miałam możliwości przeczytać, ponieważ jakiś imbecyl wyrwał ostatnie kartki z miejskiej biblioteki, jednakże są one dwiema najlepszymi, z jakimi się zetknęłam.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)