niedziela, 26 stycznia 2014

Isabel Allende – Dziennik Mai

tłumaczenie: Joanna Ostrowska, Grzegorz Ostrowski
wydawnictwo: Muza
data wydania: 10 kwietnia 2013
liczba stron: 432
kategoria: Literatura piękna

Isabel Allende należy do grona najpopularniejszych współczesnych pisarzy hiszpańskojęzycznych. Jest laureatką prestiżowych nagród, na swoim koncie ma już kilka książek a ponadto jest bratanicą prezydenta Salvadora Allende a do tego jest także dziennikarką. Obecnie mieszka w Kalifornii z drugim mężem. Cóż takiego stworzyła na kobieta pisząc Dziennik Mai? Czy zawarte jest w treści przesłanie? Zamierzałam kupić tę książkę już jakiś czas temu, ale za każdym razem wybierałam inne propozycje. Tym razem jednak ją kupiłam. Przeczytałam ją jako pierwszą z tej trójki, którą kupiłam. Czy zasługuje na wysokie noty? Czy wciąga niczym tornado? Zaraz odpowiem na te pytania.
Maya, amerykańska nastolatka, dorasta pod opieką swojej chilijskiej babci Nini i jej męża Popo, otoczona ciepłem i miłością. Śmierć ukochanego Popo wstrząsa całym światem Mai. Dziewczyna zaczyna szukać zapomnienia w alkoholu i narkotykach. Z ośrodka leczenia uzależnień ucieka do Las Vegas i ląduje wkrótce w kryminalnym półświatku. Pracuje dla złodzieja, narkomana i dealera, pije, ćpa, stopniowo traci świadomość tego, co dobre i złe. Kiedy w końcu udaje jej się wrócić do babci, ta wysyła ją na chilijską wyspę Chiloe. Tam wśród prostych, serdecznych ludzi żyjących w zgodzie z naturą, Maya zrozumie, co jest w życiu naprawdę ważne.
Czyż nie zapowiada się ciekawie? Muszę przyznać, że trochę jestem zaskoczona tym jak została ona napisana. Spodziewałam się bardziej sztywnej formy dziennika i historii opisywanej od początku do końca. A tym czasem mamy tutaj teraźniejszość i wątki wyjaśniające jej przeszłość. Mamy podział na pory roku a i one są podzielone na miesiące, z tym, że w rozdziale lato mamy uwzględnione takie miesiące jak styczeń, luty i marzec. Fabuła jest intrygująca, nie ma nudy. Przenosimy się razem z Mayą na tą wysepkę i razem z nią musimy się tam za klimatyzować co raczej trudne nie będzie. Doskonale został opisany tamtejszy klimat, ludność i zwyczaje. Postacie (te z wyspy Chiloe) są barwne, i mają swoje specyficzne zachowania i obyczaje. Panuje tam rodzinna a raczej plemienna atmosfera. Natomiast postacie, które spotykamy w Las Vegas są już raczej mniej pozytywne z wyjątkiem Freddyego i Olympii, którą zresztą oboje poznali w szpitalu. Dziadkowie dziewczyny też są interesującymi postaciami, ale są przeciwieństwami samych siebie. Doskonale opisany jest problem Mai. Cały etap, który musiała przejść. Upokorzenia, głód narkotykowy i alkoholowy ale i więź rodzinna. Taki prawdziwy detoks następuje pod dachem Manuela. Oboje zresztą mają na siebie bardzo dobry wpływ. Zresztą kto z nas nie chciałby uciec na taką wyspę z dala od problemów. Znaleźć swoje miejsce na ziemi i prawdziwych przyjaciół. Krok po kroku poznajemy historię naszej bohaterki i jej sekrety. Możemy zauważyć w jakie bagno się wpakowała, az trudno uwierzyć, że
Isabel Allende
można aż tak się zatracić i narażać swoje życie. Dziewczyna ma wrogów, którzy depczą jej po piętach i jak się okazuje na samym końcu, są sprytni. Mamy tutaj kryminalny klimat i możemy sami po nitce do kłębka dojść kto za czym stoi. W tym owym dzienniku opisze swoją przeszłość, która ją prześladuje, ale i przyszłość, którą musi dopiero zbudować. Nie jest to lekka i przyjemna książeczka. Są w niej mocne słowa, przemoc i gwałt. Jest brutalność życia i trudna osobowość nastolatki, która nie radzi sobie z problemami. Pokazuje nam jak nie wiele potrzeba, żeby spaść na samo dno i nie każdy ma takiego anioła stróża jak Popo, który nas ochroni. Bardzo dobra przestroga przed popełnianiem głupot. Są tutaj podjęte ważne wątki i problemy. Także sytuacja polityczna w Chile i dawne represje. Myślę, że warto przeczytać tą książkę. Warto przeanalizować te zagadnienia, ale też warto przenieść się na taką wyjątkową wyspę i poznać inną kulturę Okładka też jest niczego sobie. Spojrzenie dziewczyny z okładki przyciąga i ma w sobie głębie. Lubię takie projekty. Co do pytań, które postawiłam na początku, to myślę, że spokojnie można tej powieści dać wysokie noty. Ja bym dała 8/10. Czy wciąga? Oj tak. Nie jest banalna. Autorka spisała się znakomicie. Muszę sięgnąć po inną książkę tej autorki.

2 komentarze:

  1. Twoją recenzję przeczytałam z zapartym tchem , byłam ciekawa co sądzisz na temat tej książki , ja już jakiś czas temu ją czytałam , ale dalej powoduje dobre wspomnienia . Zdecydowanie książka warta uwagi i w tym roku przymierzę się , by przeczytać ją po raz drugi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, książka jest naprawdę dobra. A co ważne ma swoje przesłanie! Nie znajdziemy w niej żadnych przesłodzonych i wykreowanych postaci ;) Ja ją czytałam chyba w tamtym roku jakoś, pamiętam, że byłam mile zaskoczona i bardzo zaintrygowana treścią. Pozdrawiam ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)