środa, 29 stycznia 2014

Nora Roberts – Trzy siostry

tłumaczenie: Monika Krasucka
tytuł oryginału: Three sisters
wydawnictwo: Harlequin
data wydania: 2008 (data przybliżona)
liczba stron: 480 kategoria: romans

Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać Trzy siostry. Jednak dopiero teraz mam okazję napisać recenzję. Sama nie wiem dlaczego, gdyż książka mnie zaciekawiła. Autorka ma na swoim koncie dużą liczbę książek i to nie byle jakich. A ta tutaj jest naprawdę dobra.


Opowieść o życiu i miłosnych perypetiach członków szkockiego rodu MacGregorów. Dziewięćdziesięcioletni Daniel, senior rodu MacGregorów, nade wszystko marzy o tym, aby szczęśliwie wydać za mąż trzy najstarsze, ukochane wnuczki: Laurę, Amelię i Julię. Pierwsza jest adwokatem, druga robi specjalizację z chirurgii, trzecia odnosi sukcesy jako agentka obrotu nieruchomościami. Wszystkie trzy są piękne, mądre i rozsądne, jest jednak coś, czego stary MacGregor nie może pojąć – młode kobiety są tak skupione na robieniu kariery, że żadna z nich nawet nie myśli o założeniu rodziny. Mało tego, zdają się wręcz unikać mężczyzn! A może nie potrafią znaleźć sobie odpowiednich kandydatów? Daniel ma na oku trzech interesujących mężczyzn; każdego z nich chętnie widziałby w roli pana młodego. Postanawia zabawić się w swata…
Nora Roberts pokazała tutaj swoją klasę. Stworzyła coś naprawdę dobrego, wciągającego i z poczuciem humoru. Opowieść o młodych, inteligentnych i nie planujących wychodzić za mąż kobietach. Każda z nich jest bardzo ciekawą postacią. Mamy tutaj przykład kobiet niezależnych, dążących do celu jaki sobie wyznaczyły. Najciekawszą postacią jest senior rodu MacGregorów, który charakteryzuje się niezwykłą energią i sprytem. Jest mistrzem w swataniu i knuciu intryg miłosnych. Staruszek, który ma swoje sekrety. Wszystko to już podnosi atrakcyjność tej książki. Do tego dochodzi styl jakim funkcjonuje autorka, pozwala on na lekkość czytania i zagłębiania się bez reszty w tę opowieść. Czytając mamy wrażenie, że znamy te dziewczyny od zawsze, a dziadek jest „naszym” dziadkiem. Misterna intryga dostaje rumieńców. Doskonałe dialogi, pasujące do postaci i odzwierciedlające ich charaktery. Męskie towarzystwo też jest dosyć ciekawe. Nie zabraknie emocji, uczuć i dylematów. Cóż więcej mogę dodać, żeby nie lać wody. Myślę, że każdy
Nora Roberts
chciałby mieć taką zwariowaną rodzinkę. Takich barwnych dziadków i przede wszystkim to wsparcie, jakie mają nasze bohaterki. Ja osobiście pochłonęłam tę książkę w szybkim tempie i od razu sięgnęłam po drugą część pod tytułem Trzej bracia. Autorka naprawdę uzależnia nas od swojej twórczości i wyczucia smaku. Do tego ma doskonałą wyobraźnie i talent do przelewania jej na papier. Cała ta historia jest idealnie dopracowana. Nawet nie zauważycie kiedy skończycie ją czytać. Niestety nie mogę zdradzić zbyt wiele, bo nie smakowała by wam ta rewelacyjna powieść. Tak jak i zawartość. Książka w sam raz na jesienne wieczory. Krótko zwięźle i na temat tym razem. Moja ocena to 9/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)