sobota, 1 lutego 2014

Jerzy Pilch – Wiele demonów

wydawnictwo: Wielka Litera
data wydania: 23 kwietnia 2013
liczba stron: 480
kategoria: literatura współczesna

Jerzy Pilch jeden z najpopularniejszych pisarzy w naszym kraju, laureat nie jednej nagrody, dramaturg i scenarzysta filmowy, człowiek, który osiągnął sukces. Więc jak to jest możliwe, że ja dopiero teraz przeczytałam jego książkę? I to trafiłam na nią pod wpływem impulsu. Narzeczony zapytał dlaczego nie czytam książek polskich autorów. W sumie to nawet dobre pytanie. Postanowiłam więc wybrać coś z „naszego podwórka”. Dlaczego akurat ten autor? Ponieważ, gdzieś w podświadomości kojarzyłam to nazwisko. A dlaczego akurat Wiele demonów? Moją uwagę przyciągnęła okładka a potem sam opis.
Do miasteczka – ku powszechnemu zdumieniu – zjeżdża Jula Mrakówna ze swym katolickim narzeczonym. Kto ją przenocuje? Bo przecież nie wstrząśnięty ojciec, pastor Mrak! Co stało się z jej siostrą Olą, w tajemniczy sposób zaginioną? Żeby ją chociaż porwali esbecy, ale towarzysz Goniec zaprzecza! Czy miejsce jej pobytu wskaże Fryc Moitschek, który nawet jak nie był stuprocentowym cudotwórcą – miał dar? Kim jest mężczyzna w czarnym owerolu, który wszedł do willi świętej pamięci doktora Nieobadanego i nie wyszedł?
Autor posługuje się barwnym językiem, bawi się nim wręcz. Wyciska z niego wszystko co tylko możliwe, żeby dobrze wszystko opisać, żeby nam uzmysłowić zaistniałe fakty a tym samym utrudnić nam czytanie. Po przeczytaniu tylu stron i to takim obfitym językiem, momentami czułam się zmęczona. Chociaż z drugiej strony, sanowi pewnego rodzaju bogactwo. Do tego początek raczej mało zachęcający, akcja zaczyna się rozkręcać po pięćdziesięciu stronach a i tak stopniowo rośnie napięcie. Jednak autor wykazał się tutaj ogromną wiedzą na temat ludzkiej psychiki, swoje postacie opisuje z dużą dokładnością. Zagląda on wręcz do głów bohaterów, bywa przy tym delikatny a zarazem brutalny, pokazuje nam tym samym jak skomplikowany może być zwykły człowiek. Każdy z nas ma swoje własne „demony” , każdy człowiek zagraża sam sobie – i to chce nam przekazać autor. A wszystko to zawarte jest w kryminalnej i zagadkowej historii, dawkowanej nam stopniowo i nie ułożonej chronologicznie. Nie jest to leciutka literatura, którą
Jerzy Pilch
połkniemy od razu, tu trzeba się skupić, bo inaczej zginiemy w chronologii . Dialogi bywają obfite i wybuchowe, narracja bywa śmieszna i momentami wciągająca, ale rzadko. Jednak zdecydowanie za dużo w niej niepotrzebnego „gadania”, za dużo zwrotów i lekki bałagan. Wątek religijny, bywa też tutaj nachalny, tak jakby bohaterowie wierzyli „ pod publiczkę”. Ja osobiście nie wyniosłam nic szczególnego z tej książki, nie wciągnęła mnie ta historia tak jakbym chciała. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego, a już na pewno napisanego w innym stylu. Coś w lżejszej tonacji, ale mniej więcej z tą samą fabuła. Nie jestem w pełni zadowolona, miałam większe oczekiwania, a tym czasem książka okazała się przeciętna. Wszystko jest zbyt chaotyczne a końcówka nie w pełni zadowalająca. Mogło być więcej napięcia a zdecydowanie mniej gadania. Za to okładka przyciąga uwagę. Tak jak powiedziałam na początku, nie miałam okazji czytać nic innego tego autora, więc nie mam też porównania. Jednak po tej lekturze wątpliwe jest abym jeszcze wybrała coś z repertuaru tego autora. Moja ocena to 4/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)