środa, 26 marca 2014

Cecelia Ahern - Sto imion

tłumaczenie: Agnieszka Andrzejewska
tytuł oryginału: One Hundred Names
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 5 marca 2014
liczba stron: 448
kategoria: Literatura piękna

Sto imion to książka, która mnie urzekła od razu. Możliwe, że większy wpływ na mój wybór miała okładka i tajemniczy tytuł niż opis. Nie twierdzę jednak, że opis nie jest ciekawy i intrygujący bo jest tylko ja go jakoś tak pobieżnie przeczytałam (jednak byłam przekonana do zakupu książki i jej przeczytania, tak, więc nie czekała długo na półce).Cecelia Ahern napisała, bestselerową powieść "Ps Kocham Cię", jednak nie miałam okazji jej nigdy przeczytać, widziałam za to film nakręcony na podstawie tej, że książki a on okazał się bardzo ciekawy. Jednak wróćmy do tematu.
Po tym, jak Kitty Logan niesłusznie oskarżyła w programie telewizyjnym niewinnego człowieka, jej kariera dziennikarska wali się w gruzy. Jedyną osobą, która wciąż w nią wierzy, jest jej mentorka, szefowa i zarazem przyjaciółka Constance Dubois. Niestety, Constance ma zaawansowanego raka. Kitty podziwia ją i szanuje najbardziej na świecie, ale ma wielkie opory przed tym, by zobaczyć ją w takim stanie. W końcu jednak pokonuje lęk i odwiedza ją w nadziei, że pozna odpowiedzi na swoje pytania i rozwieje wątpliwości. Constance opowiada jej o pewnej historii, którą od dawna chciała się zająć, ale nie pozwoliły na to inne dziennikarskie obowiązki. Prosi Kitty, by ta odszukała teczkę z listą zawierającą imiona i nazwiska stu osób. Kitty nie zna żadnej z nich, nie wie nawet, czy cokolwiek je ze sobą łączy. Na prośbę umierającej przyjaciółki podejmuje się najtrudniejszego i - jak się okazuje - najciekawszego zadania w swojej dziennikarskiej karierze. Prawda, do której w końcu dociera, jest nie tylko fascynująca, lecz także głęboko poruszająca. Życie Kitty już nigdy nie będzie takie jak przedtem…
Co się kryje w tej historii? Optymizm. Tak to jedno słowo pasuje tutaj rewelacyjnie. W całej tej niełatwej dla Kitty historii najważniejszy jest optymizm. Bo przecież jej życie nagle zmieniło kurs o 180 stopni. Została prawie sama "na polu bitwy", musi zmagać się z atakami na jej osobę, z utratą pracy, faceta, może nawet mieszkania, wstydem rodziców a co najważniejsze, że stratą najbliższej przyjaciółki Constance. A jednak, to jej wierna przyjaciółka zostawia jej furtkę, ostatnie zadanie do wykonania, którego ona sama nie zdążyła zrobić. To jest ta nadzieja na rehabilitację swojej osoby przed ludźmi i przed sobą. Oczywiście ważnym elementem jest też dobroć. To prawda, że ona jest w każdym z nas, chociaż czasami głęboko ukryta. Autorka pokazuje nam na osobie Kitty, że swoje błędy można naprawić, swoje życie zmienić a przy tym zrobić coś dobrego dla innych. A to wszystko zawarte jest we wzruszającej historii, która bawi i zaskakuje. Akacja rozkręca się z każdym kolejnym rozdziałem, później już jest się uzależnionym od tej historii. Jest to książka o zwyczajnych ludziach, którzy tak naprawdę wcale nie są nudni, każdy z nich ma coś ciekawego do opowiedzenia. Każdego życie jest inne. Bardzo doskonale skomponowana całość, historie tych ludzi się ze sobą przeplatają a to jest powiew świeżości i nie ma czasu na nudę, a do tego możemy zaobserwować
Cecelia Ahern
zmiany zachodzące w głównej bohaterce. Odkrywa ona swoje prawdziwe ja, radzi sobie z przeciwnościami losu, przezywa niezwykłą przygodę i znów jest pozytywnie nastawiona i robi coś z pasją. A kto z nas by nie chciał takiego życia? Kitty zyskała bardzo dużo poznając tych ludzi. Zyskała przyjaciół, szczęście no i miłość a do tego pomogła im wszystkim. Najbardziej wzruszającą postacią jest dla mnie Birdie- energiczna staruszka, która wyrusza w sentymentalną podróż a przy tym jest sercem całej końcowej eskapady (co akurat jest najlepszą częścią całej tej powieści) i Mary- Rose Godfrey, która swoją osobą rozświetla ludziom życie, choć sama nie ma łatwo. Obie są swoim przeciwieństwem, obie na barkach dźwigają ciężar i obie są mega pozytywne. Dla kogo jest ta książka? Dla ludzi chcących wyruszyć w podróż z bohaterami tej książki. Wsiąść w autobus i wyruszyć na poszukiwanie siebie. Czytając tę książkę możemy wyciągnąć wnioski i sami pokierować swoim życiem tak, aby było bardziej wartościowe. Ta książka to recepta na dobro, optymizm i szczęście. Książka napisana jest naprawdę dobra, początek trochę był taki "sztywny" i wolno mi się go czytało jednak akcja nabrała rozpędu, gdy zaczynały pojawiać się w niej osoby z listy. Tak jak wspomniałam wcześniej, najciekawszym elementem jest wspólna podróż autobusem w rodzinne strony jubilatki. Sama chętnie przeżyłabym taką niezapomnianą przygodę. Ludzie nawet nie spodziewają się jak wiele mogą sobie nawzajem ofiarować. Wystarczy wyjść do ludzi i otworzyć się na ich samych i ich historię. Nie myliłam się, co do tej książki. Jestem bardzo zadowolona, że mam ją na swojej półce. Polecam wszystkim tą dawkę optymizmu i dobroci.

sobota, 22 marca 2014

J. Lynn - Zaczekaj na mnie

tłumaczenie: Barbara Kowalska
tytuł oryginału: Wait for you
seria/cykl wydawniczy: Czekam na ciebie tom 1
wydawnictwo: Amber
data wydania: 4 marca 2014
liczba stron: 304
kategoria: literatura współczesna

Zaczekaj na mnie J. Lynn to moje początki z nową falą wydawniczą New Adult. Z całego stosiku moich nowych nabytków, to właśnie ją wybrałam jako pierwszą. Zaintrygowała mnie okładka, tym bardziej, że ja uwielbiam czarno białe zdjęcia ( i tego typu klimaty). A poza tym książka cieszy się dobrą opinią wśród czytelników. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że to co jest napisane na okładce nie wzbudziło mojej ciekawości. Historia młodych ludzi (nie nastolatków- dorosłych- ale jeszcze nie „dorosłych w zaawansowanym stadium dorosłości”)jest to jakaś odmiana a tym bardziej, że ważny element stanowią tutaj uczucia , więzi międzyludzkie i tragedie. Czy książka, która jest czymś na kształt romansu z wątkiem psychologicznym może być ciekawa?
Zgwałcona, upokorzona, zraniona na całe życie, odrzucona przez rodziców i napiętnowana szuka spokoju i zapomnienia. Znajduje je dzięki miłości. Lecz tragedia ma ciąg dalszy… Dziewiętnastoletnia Aveny Morgansten ma nadzieję, że po wyjeździe do college’u ucieknie od tragedii sprzed pięciu lat, która odmieniła jej życie. Czy miłość zdoła przezwyciężyć największy ból i żal? Avery szuka spokoju i nie wyobraża sobie już miłości. Ale przystojny i niebezpieczny Cameron budzi w niej uczucia, które dawno umarły… Wtedy przeszłość powraca. Zaczynają się maile i telefony z pogróżkami…
„ Najbardziej w życiu bałam się dwóch rzeczy. Po pierwsze: obudzić się w środku nocy i zobaczyć tuż nad sobą ducha z przezroczystą twarzą. Mało prawdopodobne, wiem, ale mega przerażające. Po drugie: wejść do klasy po dzwonku.”

Od razu muszę zaznaczyć, że przygodę z tą książką chciałabym przeżyć jeszcze raz. Jest zabawna i wzruszająca. Nie raz uśmiech rysował się na mojej twarzy, gdy czytałam monolog jaki prowadziła sama ze sobą Avery. Zresztą dialogi w tej książce są naprawdę rewelacyjne. Są lekkie, pełne humoru, pełne emocji są realne i swobodne. A to duży plus, gdyż historia wciąga i bawi od samego początku, dosłownie od pierwszych zdań. Czy to jest współczesna romantyczna „bajka dla dorosłych” jak informuje nas na okładce Aleksandra Szwed? Tak! Zdecydowanie jest to historia bajkowa. Bajka z elementami bólu, nadziei i erotyzmu. Znajdziemy tutaj nie jedną scenę, która przyspieszy bicie naszego serca, która pobudzi fantazje, która wciągnie jeszcze bardziej. Cała fabuła jednak jest oparta na niemiłych przeżyciach głównej bohaterki. Tutaj będziemy mogli zaobserwować jak to zdarzenie działa na jej psychikę i jak przechodzi ona coś na kształt metamorfozy. A to wszystko dzięki wsparciu grupki przyjaciół. Jednak największą rolę odgrywa tutaj Cameron- który zresztą też skrywa smutną tajemnicę. Ci dwoje stanowi idealne połączenie, oni stanowią przykład, że warto walczyć, warto ufać i warto mieć nadzieje. Ta książka nie tylko bawi, ale także uczy (a przynajmniej powinna). To prawda o ludzkiej słabości i sile. Ta powieść to emocjonalne mistrzostwo.
J.Lynn
Wciągnęła mnie i przeczytałam ją tak szybko jak się tylko dało. Postacie są tak świetnie wykreowane, że nie da się ich nie lubić. Sami chcielibyśmy mieć takich przyjaciół. Ona ma w sobie głębie a postacie zostają w pamięci na długo i jestem pewna, że tej historii nie zapomnę szybko. Jest naprawdę niezwykle romantyczna, mimo, że początek zaczyna się banalnie, a Cameron wydaje się być zwykłym podrywaczem. Jest mega pewny siebie, przystojny i w dodatku jest nieugięty. Jest świetnym facetem, który jest wstanie rzucić wszystko i pomóc w potrzebie tym na którym mu zależy. Ma charyzmę, jest idealną postacią, która nadaje dynamiki. Co prawda ich związek przypomina parabole, ale prawdziwa miłość zniesie nie jedno – podobno.

„Już nie ma wątpliwości. Naprawdę byłam Senoritą Debilos. I spieprzyłam wszystko między mną i Camem. To, co było i to, co mogło być. Bo mogło, gdybym nie była tak cholernie głupia. Co, gorsza, zniszczyłam też przyjaźń, a on był takim dobrym przyjacielem. W tak krótkim czasie stał się najlepszym przyjacielem, jakiego w życiu miałam. Naprawdę.”

Mamy też zderzenie dwóch środowisk (dwie rodziny) zupełnie się od siebie różniące. Pozory i pieniądze kontra miłość i bliskość. Doskonale autorka uchwyciła te sprzeczności. Będziemy gośćmi w obu domach i to co się w nich dzieje odczujemy na sobie.

„To jak wizyta u dentysty. Nie chcesz tam iść, ale wiesz, że musisz, a kiedy jest po wszystkim, cieszysz się, że to zrobiłeś.” 

Zazwyczaj bywa tak, że to co jest napisane na okładce i co jest aż tak zachwalane, nie spełnia naszych oczekiwań po przeczytaniu. Jednak nie tym razem. Wszystko w tej książce porusza, jest doskonale wyważone. Mimo, że cała akcja nie ma jakiegoś wielkiego tempa, że najwięcej mamy dialogów, i że akcje najczęściej rozgrywane są w mieszkaniu Avery i na uczelni. Nie da się przejść obok tej książki obojętnie. Oczywiście zdarzają się błędy, są literówki, które bywają irytujące, ale to w czytaniu zupełnie nie przeszkadza. Rzadko się zdarza, żeby książka o „miłości” była tak dobra. A na koniec dodam, że postać Avery bywa powalająca. Polecam każdemu, komu mało w życiu emocji i wrażeń no i oczywiście humoru!

czwartek, 20 marca 2014

Moje najnowsze nabytki cz2


Po skończeniu "Wyspy Motyli" czas zabrać się za czytanie kolejnej książki. Tym razem padło na "Sto imion", "Na krawędzi nigdy", "Zbyt wiele szczęścia" oraz "Zaczekaj na mnie". Nie wiem czego spodziewać się po tej ostatniej pozycji, gdyż jest to moje pierwsze spotkanie z nową falą New Adult dlatego to ona "pójdzie na pierwszy ogień" :-)

Corina Bomann - Wyspa Motyli

tłumaczenie: Paulina Filippi-Lechowska
tytuł oryginału: Die Schmetterlingsinsel
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: 15 lipca 2013
liczba stron: 464
kategoria: Literatura piękna

Wyspa motyli Corin Bomann to książka, którą od dawna miałam na oku. Chciałam ją przeczytać od razu po zapoznaniu się z opisem. Kolejnym atutem jest okładka, niebywale kolorowa i klimatyczna. Odzwierciedla klimat panujący w tej niezwykłej historii. Emanuje z niej egzotyka i tajemnica. Przyciąga wzrok i kusi i niezmiernie cieszy oko.

Diana, wzięta prawniczka, nigdy nie przypuszczała, że z dnia na dzień wyjedzie na drugi koniec świata. Trzymając w ręku zdjęcie młodej kobiety na tle wzgórz, decyduje się wyruszyć na Cejlon, by rozwikłać rodzinną tajemnicę sprzed stu lat. Diana chce spełnić ostatnią wolę ukochanej ciotki, poznać swoje korzenie i uciec od niewiernego męża. Na urzekającej wyspie spowitej aromatem herbacianych krzewów odkrywa historię namiętnego, zakazanego uczucia, które na zawsze zmieniło losy jej rodziny. Czy to sprawi, że Diana znajdzie szczęście i miłość?
Uwielbiam książki tego typu. Miałam okazję czytać książkę opierającą się na podobnej fabule, Zagubione godziny – bo o niej mowa- też zawiera tajemnice rodzinne. A główna bohaterka musi krok po kroku rozwiązać wszystkie zagadki, które ma pod nosem. Podobnie jest i w tej historii. Fascynuje mnie podróż w przeszłość, odkrywanie swoich korzeni i tajemnic ukrytych przez przodków i pokryte „gruba warstwą kurzu”. Zawsze, gdy czytam historie tego typu, nachodzi mnie ochota poszperać w historii swojej własnej rodziny. Ciekawe na co bym natrafiła? To jest jednak temat na inny wątek. Zajmijmy się tytułową Wyspą motyli. Co znajdziemy w tej książce? Rodzinne tajemnice. Sekrety, które były ukrywane przez pokolenia.
Oprócz tego na pewno przeżyjemy niezwykłą przygodę na Sri Lance, będziemy mogli spacerować po plantacji herbaty i rekonstruować wydarzenia sprzed wielu lat. Będziemy światkami tragicznych wydarzeń, skandalu i młodzieńczej zakazanej miłości przepełnionej pożądaniem. A to wszystko siedząc w fotelu i popijając herbatę. Będziemy mogli zapoznać się z tamtejszą kulturą i zwyczajami, dowiemy się co nie co o herbacie (co bywa naprawdę fascynujące) i o plantacjach zarządzanych przez Anglików. Cofniemy się do czasów, w których łatwo było o skandal a o małżeństwie dzieci decydowali rodzice. Klimat w jaki wprowadza nas autorka, jest niezwykły, barwny i egzotyczny. Czytając ma się wrażenie, że się tam po prostu jest! Oczami wyobraźni widzimy te wszystkie kolorowe papugi, niezwykłe rośliny i kobiety ubrane w kolorowe sari. Całość napisana jest w bardzo ciekawy sposób. Przeplatają się tutaj obecne czasy z tymi
Corina Bomann
dawnymi. Co pozwala nam lepiej rozeznać się w sytuacji i jesteśmy o krok dalej w śledztwie od Diany. Dzięki temu „zabiegowi” mamy wgląd w uczucia Grace i lepiej rozumiemy otaczający ją świat, postacie i zdarzenia. Ciekawostką są także zapiski Johna Cahilla, które rzucają światło na resztę nierozwiązanej zagadki- jednak nienależną one do przyjemnych. Jedną z ciekawszych postaci jest pan Green, który podrzuca Dianie wskazówki zostawione przez jego chlebodawczynię, a tym samym ciotkę Diany. Całość jest niezwykle klimatyczna, wzruszająca i totalnie wciągająca. Głowna bohaterka, przy okazji odkrywania sekretów rodzinnych, odkrywa też samą siebie. W tym niezwykłym kraju, który poniekąd jest także jej ojczyzną, odkrywa miłość. Przezywa niesamowitą historię, pełną emocji. A na końcu, trafia na obecne tereny Polski, gdzie odnajduje ostatnie elementy układanki. Postacie? Postacie są niezwykłe. Barwne, każda ma swój niezwykły charakter. Zaskakujące, irytujące i szokujące. Są wręcz realistyczne, mają swoją głębię. Przeczucie mnie nie myliło co do tej książki. Jestem pod wielkim wrażeniem. Myślę, że za jakiś czas będę mogła do niej wrócić i odkryć tą historię na nowo. Mimo, że niektóre wątki można przewidzieć, lub się ich domyślać to i tak ta historia porusza i wciąga. Niewątpliwie jest to książka dla ludzi poszukujących wrażeń i tajemnic. O tej książce można by mówić bez końca!

czwartek, 13 marca 2014

Wiosna życia - Artur Kosiorowski

wydawnictwo: Sowa
data wydania: 2013 (data przybliżona)
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik

Wiosna życia autorstwa Artura Kosiorowskiego to autobiograficzna powieść o wkraczaniu w okres dorosłości. W swojej książce opisuje on drogę jaką musiał przejść, aby stanąć w tym miejscu, w którym znajduje się teraz. Opis na okładce intryguje. Sam autor wydaje się być barwną postacią, człowiekiem o wielu zainteresowaniach, co też wpływa na ciekawość czytelnika. Muszę nawet przyznać, że minimalizm zawarty w okładce (jakże barwnej i plastycznej) pasuje idealnie.

Wiosna życia to autobiograficzna powieść drogi, a główny bohater to romantyczny wagabunda. Napisałem tu o wędrówkach po kraju grupki znajomych, poszukiwaniu ponadczasowych wartości, sensu religii, miłości, muzyce i … Chciałbym zaproponować Ci opowieść o niezgodzie na otaczający świat i poszukiwanie własnych odpowiedzi bez względu na to jak ryzykowane miałoby to być przedsięwzięcie.
No i faktycznie autor zabiera nas w podróż. Podążamy razem z nim drogą pełną narkotyków, alkoholu, buntu a celem tej podróży jest wolność i chęć poznania odpowiedzi. Znalezienie sensu życia i miłości. To właśnie marihuana dawała bohaterowi tej powieści poczucie szczęścia, muzyka pozwalała odreagować a przyjaciele dawali poczucie przynależności. Jakże ważnej w okresie dorastania. Jaki tak naprawdę jest nasz bohater? Naiwny. Ta cecha nie raz pozbawia go pieniędzy. A nawet przyprawia o wyrzuty sumienia. Romantyk poszukujący miłości. Zagubiony i zbuntowany, czasem sam siebie potrafi zadziwić. Odkrywca i poszukiwacz. Eksperymentuje na sobie. A do tego fanatyk mistycyzmu. Tak w kilku prostych słowach można opisać głównego bohatera. Niewątpliwie jest to postać barwna, gdyż sam chciał uchodzić za taką właśnie osobowość, chciał się czymś wyróżniać, być oryginalny i lubiany. Jak sam nie raz podkreślał bić się nie umiał i dlatego zostawał w tyle. Ta cieniutka książeczka naprawdę wciąga. Jestem naprawdę pod wrażeniem, przeczytałam ją od deski do deski, praktycznie jednym tchem. Napisana jest zwyczajnym językiem, niektóre fragmenty wydawały się nawet zabawne. A przede wszystkim porusza pewne ważne tematy. W tej historii ciągle coś się dzieje, podróżujemy z miejsca na miejsce. Poznajemy co rusz nowe postacie. Widzimy jak radzi sobie nasz bohater w różnych sytuacjach. Tego młodego człowieka nie da się nie lubić, zagubiony i odważny zarazem. Po wielu ciężkich próbach i porażkach w walce z nałogiem , wreszcie udało mu się postawić wszystko na jedną kartę. Wyjść na prostą. Zaryzykował, jednak to ryzyko mimo, że słuszne pokazało mu jakie naprawdę były jego relacje z przyjaciółmi, z dziewczyną. Co ich naprawdę łączyło? Przygoda, wyłudzanie pieniędzy, palenie marihuany, alkohol i zabawa.

 „Oczywiście była też jakaś marihuana i byłem znów upalony.” 


 Myślę sobie nawet, że to byłby dobry materiał na film. Młody człowiek borykający się ze swoimi „schizami” i walczący z nałogami. Byłby na swój sposób pouczający. Mam też wrażenie, że byłby klimatyczny i zarazem chaotyczny jak cała książka.Autor mógłby poszerzyć całą historię wspomnieniami z pobytu w ośrodku uzależnień, to pogłębiłoby całą tę opowieść i jeszcze bardziej przybliżyło czytelnikowi problem z jakim się zmagał.
Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorowi Arturowi Kosiorowskiemu.

niedziela, 9 marca 2014

Jacqueline Raoul-Duval - Zakochany Kafka

tłumaczenie: Halina Lubicz-Trawkowska
wydawnictwo: Pascal
data wydania: 15 stycznia 2014
liczba stron: 304
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik

Do przeczytania skłonił mnie opis na okładce ale, przede wszystkim urzekła mnie sama okładka. Nie miałam styczności z twórczością Kafki , nazwisko mi oczywiście znane i pewnie nie raz w szkole średniej o nim słyszałam. Zanim jednak zaczęłam czytać usłyszałam, że książka ta nie jest zbyt ciekawa, jednak ja postanowiłam przeczytać. Czy życie miłosne niemieckojęzycznego pisarza pochodzenia żydowskiego może być interesujące? Czy on sam jest ciekawą postacią? Owszem tak.
Kafka zakochany. Wrażliwy. Nieznośny. Zazdrosny. Wymagający. Zaborczy. Genialny pisarz. Wariat na punkcie miłości. Chciał się zabić, gdy Felicja nie odpisywała na listy. Romans z Grete dał mu dziecko. Z Mileną spotykał się w tajemnicy przed jej mężem. Dla Dory zerwał kontakty z rodziną. Franz Kafka był atrakcyjnym, smukłym i eleganckim mężczyzną. Kimś w rodzaju dandysa, który wiedział, jak oczarować towarzystwo. Robił niezwykłe wrażenie na kobietach. Te, w których się zakochał mieszkały daleko, w Berlinie lub Wiedniu. Z wszystkimi był zaręczony, żadnej nie poślubił. Pod koniec każdego ze związków rozpaczliwie pogrążał się w pisaniu i tworzył swoje najsłynniejsze dzieła: Przemianę, Amerykę, Proces.... Kafka in love to biograficzna powieść na podstawie listów miłosnych i dzienników pisarza. Autorka śledzi losy jego czterech związków i pokazuje geniusza owładniętego miłością.
Na początku jednak miałam mieszane odczucia co do tej powieści. Pomysł na napisanie takiej książki, jest niezwykle ciekawy, gorzej jednak z wykonaniem. Musze przyznać, że momentami miałam wrażenie, że fragmenty są chaotyczne, trzeba było połapać się w wątkach. Wykonanie nie jest zdecydowanie w moim stylu, można było napisać to ciut inaczej, bardziej płynnie. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest wciągająca i czytelnik nie może oderwać się od niej do samego końca. Franz Kafka to nie wątpliwie ciekawa postać, jednak dość skomplikowana. Tak przynajmniej idzie wywnioskować z pierwszej części książki. Momentami wyłania się obraz przytłaczającego mężczyzny, który sam nie wie czego chce i boi się zaangażowania, kompromisu i szczęścia. Zresztą z tego czego dowiadujemy się o jego dziełach w tej
Franz Kafka
książce, pisał on o niestabilnym stanie duchowym wielu ludzi ówczesnego wieku. W swoich utworach przedstawiał on człowieka jako istotę wyobcowaną, której związki z innymi ludźmi uległy zniszczeniu. W jego dziełach dużo jest smutku i samotności a bohater za każdym razem ponosi klęskę i zostaje sam. W szkole zazwyczaj nie dowiadujemy się zbyt wiele o życiu prywatnym autorów , jeśli już to przelotnie dowiadujemy się o istotnych szczegółach, które w danym momencie muszą nas zainteresować, bądź są nam potrzebne. Tutaj poznajemy słynnego Kafkę od podszewki, mamy wgląd w jego relację z ludźmi. Z kobietami. Z Felicją połączyły go listy, które były pełne wyznań a godziny na oczekiwanie choćby jednego pisanego słowa były gorączkowe i niecierpliwe. Jednak spotkania okazały się jedną wielką klęską. Byli o krok od ślubu, jednak nigdy do niego nie doszło. Był to nie łatwy związek, można by rzec, że niezdrowy. Z Mileną spotykał się w tajemnicy przez jej mężem. Był na każde jej zawołanie, spełniał każdą prośbę, nawet
Jacqueline Raoul-Duval
najbardziej absurdalne i wycieńczające go w chorobie. Największe znaczenie miał dla niego związek z Dorą. To właśnie Ona dała mu szczęście, ona się nim opiekowała do końca. Z każdą kolejną przeczytaną stroną byłam bardziej zaintrygowana osobą Kafki. Był to człowiek, który bardzo długo mieszkał z rodzicami, był zdominowany przez ojca, chorowity i niewątpliwie dziwny. Miał swoje dziwactwa. A może po prostu był oryginalny? Człowiek, który szuka odpowiedzi, szuka sensu życiu i cenił sobie spokój. Uwielbiał spędzać czas na pisaniu listów i kontemplacji przyrody. Kochał pisanie, tworzył z pasją. Jednak do końca pozostał kawalerem. Książkę niewątpliwie warto przeczytać, nie jest to zwyczajna powieść o lekkiej tematyce. Znajdziemy tutaj fakty. Jest to powieść biograficzna stworzona z listów i zapisków jakie zostały po autorze. Przeczytałam ją niewątpliwie szybko i moje początkowe rozczarowanie i niesmak zastąpiło poczucie sytości. Jestem bogatsza o informacje, o wiedzę i o historię. Czytając dowiemy się kilku ciekawych rzeczy i poznamy ówczesne zakątki. Jesteśmy świadkami miłosnych niepowodzeń, światkami wielkiej przyjaźni i oddania. A także cierpienia.
„Widać mogę kochać tylko to, co zdołam postawić nad sobą tak wysoko, że staje się dla mnie nieosiągalne”.

środa, 5 marca 2014

C.J Daugherty - Zagrożeni

tłumaczenie: Martyna Bielik
tytuł oryginału: Night School #3: Fracture
seria/cykl wydawniczy: Akademia Cimmeria tom 3
wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
data wydania: 5 lutego 2014
liczba stron: 384
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa

Zagrożeni to trzeci tom bestselerowej sagi Wybrani. Po przeczytaniu drugiej części od razu sięgnęłam po najnowszą. Losy bohaterów opisane w poprzednich książkach tak zafascynowały mnie, że po prostu musiałam czytać dalej. Książkę przeczytałam w bardzo szybkim tempie i najchętniej sięgnęłabym już po kolejną (niestety na dzień dzisiejszy na tym muszę poprzestać i poczekać na wydanie kolejnego tomu, co pewnie tak szybko nie nastąpi). Tak jak w przypadku poprzedniej części narzekałam na okładkę, tak w tej jestem w pełni zadowolona. Została stworzona ze smakiem, a klimat pasuje idealnie do treści. Jest tajemnica, jest zagrożenie, jest namiastka miłości i odzwierciedlenie klimatu oraz wystroju szkoły. A to wszystko zachęca do czytania i wprowadza w ten niesamowity nastrój.
Akademia Cimmeria stała się dla Allie czymś więcej niż szkołą – była jej schronieniem. Jednak grupa ludzi powiązanych z rodziną dziewczyny próbuje zniszczyć wszystko to, co dla Allie ważne. Co gorsza, ktoś blisko związany z uczniami Cimmerii dopuścił się zdrady i wszystkich opanowuje paranoja. W obawie przed atakiem Nathaniela wybuchają wewnętrzne walki. Jednak to nie uderzenia z zewnątrz należy się obawiać…
- Czyli wszystko chcesz zrobić sama, a ja jestem tylko przeszkodą, tak? - Zgromił ją wzrokiem odgarniając włosy z czoła - Wiesz co? Wciąż nie przestałaś uciekać. Tylko nie zdajesz sobie z tego nawet sprawy.”

Moim zdaniem to jest najlepsza z dotychczasowych części. Akcja się rozwija, postacie są dynamiczne i wreszcie coś się dzieje. Tempo akcji jest zmienne. Krok po kroku dowiadujemy się coraz to ciekawszych informacji na temat całej zaistniałej sytuacji. Poznajemy motywy jakimi kieruje się Nathaniel, jednak nie dostajemy stu procentowego rozwiązania. Nadal jest wiele niewiadomych, jednak to podsyca całą tą atmosferę i pobudza nasz apetyt na więcej. Allie w tej części jest jeszcze bardziej rozchwiana emocjonalnie (trudno jej się nie dziwić). Jednak na samym początku pokazuje rogi i posuwa się do odważnych posunięć. Ożywia to naszą główną bohaterkę i dodaje jej kolorytu, co jest dużym plusem. Zaskakujące są relacje pozostałych bohaterów. Sylvain i Carter jednak zadziwiająco dobrze się ze sobą dogadują. Wątek miłosny jest tutaj podobny jak w poprzedniej części, na początku jednak był trochę „wyciszony”. Ta huśtawka emocjonalna bywa momentami nużąca. Bo ile można się zastanawiać nad tym kogo się kocha? Tego wybrać czy tego? Jedno jest pewne w tej książce znajdziemy spisek, morderstwa, tajemnice, przyjaźń, oddanie, ryzyko i miłość. A na końcu znajdziemy mega szybkie tempo, które porywa czytelnika jak tornado, akcja
C.J Daugherty
rozwija się dynamicznie i jeszcze szybciej niż w połowie książki. Jedna akcja następuje po kolejnej. Nie ma czasu na nudę, jest niebezpieczeństwo, jest adrenalina i znów są ranni. Ciekawą rolę stanowią tutaj nauczyciele. Nikomu przecież nie można ufać. Kto jest szpiegiem? Ile osób zginie? Czy Allie ufa dyrektorce? Babcia Allie odgrywa tutaj też ważną rolę, to ona ma wpływ na wnuczkę i przekazuje jej te ważne informację. Tyle lat żyła w przekonaniu, że jej babcia nie żyje, aż tu nagle pojawia się i wprowadza ją w świat intryg i niebezpieczeństwa. Swoją drogą Lucinda Meldrum to bardzo ciekawa i charyzmatyczna postać. Autorka w ciekawy sposób włącza nowe postacie do tej historii.

„Problem w tym, Isabelle, że Twoja pomoc przynosi śmierć innym ludziom. Tak więc... dzięki, ale nie.”

Autorka napisała naprawdę dobrą sagę. Jako była reporterka kryminalna naprawdę dobrze odnalazła się „w tworzeniu” wciągających historii. Z każdym kolejnym tomem wychodzi jej to lepiej. Co prawda wątek z Nathanielem mógłby się trochę poszerzyć, ale może właśnie to nam autorka zostawia na sam koniec. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

„Aby wyrosły nam skrzydła, każdego dnia musimy rzucać się w przepaść.” Kurt Vonnegut

poniedziałek, 3 marca 2014

C.J. Daugherty - Dziedzictwo

tłumaczenie: Bielik Martyna
tytuł oryginału: Night School: Legacy
seria/cykl wydawniczy: Wybrani tom 2
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: 25 września 2013
liczba stron: 440
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa

Wreszcie miałam okazję przeczytać Dziedzictwo, lepiej późno niż wcale. Poprzednia część wciągnęła mnie bez reszty. Zapewne jeszcze bym jej nie przeczytała, gdybym nie dostała jej w prezencie. Ostatnio tyle mam do przeczytania książek, że sama nie wiem od czego zacząć. Na wstępie mogę się przyczepić do okładki, która jest raczej fatalna i jest totalnym przeciwieństwem poprzedniej. No, ale jak każdy wie, okładka to nie treść, więc głowa do góry (śmiech). Autorka doskonale wpisała do swojej sagi wielką politykę i mroczne jej wątki a do tego porywy serca.
Zimne kalkulacje i porywy serca. Wielka polityka i szkolne troski. Drugi tom bestsellerowej sagi Wybrani zabierze Was ponownie do najbardziej ekskluzywnej szkoły w Wielkiej Brytanii i odkryje jej kolejne sekrety. Czy Allie pozna wreszcie największą tajemnicę swojego życia i rozwiąże zagadkę Nocnej Szkoły? Kim jest tajemniczy szpieg działający w Akademii Cimmeria? Czy szkoła jest gotowa na kolejny atak Nathaniela?
Zaczynając czytać liczyłam na kolejną dawkę adrenaliny, na tajemnicę i kolejne wskazówki prowadzące do rozwiązania zagadki. Zagadkę jaką stanowi Nathaniel. No i muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Znów znajdziemy się w Cimmerii i znów będzie niebezpiecznie. Bohaterowie nadal są świetni, nic nie stracili na
animuszu. Tylko nasza Allie będzie bardziej zagubiona i emocjonalnie rozchwiana. Wątek uczuciowy jest trochę rozchwiany, ale nadaje świeżości całej reszcie. Nudno by było gdyby układało jej się idealnie z Carterem. To co rodzi się w tym trójkącie budzi emocje i wciąga. Nasza bohaterka znów wplątuje się w tarapaty, naraża życie swoje i innych. Dziewczyna odkryje prawdę o swojej rodzinie i będzie starała się zrozumieć co ma wspólnego z całym tym zamieszaniem. Autorka doskonale posługuje się słowem pisanym a przez to całość wciąga jeszcze bardziej, wręcz pochłania czytelnika. W trakcie czytania na chwilę sami stajemy się uczniami tej dziwnej szkoły dla bogatych dzieciaków. Chłoniemy atmosferę panującą w tej historii, przyzwyczajamy się do bohaterów, lubimy ich lub wręcz przeciwnie. Postacie są wręcz rzeczywiste. Dialogi też potrafią wywołać uśmiech na twarzy czytelnika, momentami potrafią wzruszyć a i nie zabraknie romantycznych epizodów w blasku księżyca. Autorka stawia kolejne przeszkody pod nogami Allie, jej życie przez te kilka miesięcy się totalnie zmieniło. Ona sama także.
„No cóż, kiedy twoje życie rozpada się na kawałki, czasem rozpadasz się razem
z nim.” 
Znajdziemy tutaj nad wyraz odważnych nastolatków, którzy igrają ze śmiercią i są wstanie przetrwać
C.J. Daugherty
wszystko. Muszę przyznać, że kontynuacja Wybranych spełniła moje oczekiwania, przeczytałam ją szybko i ani przez chwilę nie byłam znużona czytaniem. Wszystko w tej książce jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Fabuła jest naprawdę dobra i nie traci na wartości, co jak sami wiemy nie raz się zdarza przy kontynuacji pierwszej części. Jestem przekonana, że ta książka znajdzie wielu fanów, bo jest naprawdę dobra. Mam nadzieje, że kolejna część tej sagi będzie tak samo dobra jak dwie poprzednie.
„ Ponieważ najbliższa osoba może wyrządzić ci największą krzywdę.”