wtorek, 8 kwietnia 2014

Agnieszka Kaluga - Zorkownia

wydawnictwo: Znak
data wydania: 17 lutego 2014
liczba stron: 288
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik

Choroba, ból, śmierć, samotność – to w dzisiejszych czasach tabu, nie mówi się o tym głośno. Co tak naprawdę czują chorzy i to nieuleczalnie? Czym jest utrata dziecka? Na co dzień nikt nie zastanawia się nad tym, do póki jesteśmy zdrowi, do póty żyjemy w biegu ciągle chcemy więcej i więcej. Zorkownia Agnieszki Kalugi zawiera w sobie te pytania, ale także odpowiedzi. Ta książka to wolontariat. Autorka uczy jak uszanować człowieczeństwo do samego końca…

 „Poryczeć się jak dziecko jest dobrze.”
Agnieszka Kaluga obiecała umierającej córeczce, że sobie poradzi. Teraz pomaga innym. Odnalazła swoje miejsce, choć Zycie przecina się tam ze śmiercią. Od czterech lat jest wolontariuszką w hospicjum. Spędza czas z tymi, którzy potrzebują kilku słów, uśmiechu, pomocy przy napisaniu ostatniego listu. Zorkownia to zapis najpełniej przeżytych chwil, to poruszający dziennik odkrywania nadziei i miłości tak wielkiej, że nie da się jej zamknąć w jednym słowie. To wzruszająca opowieść o tym, co najważniejsze.
Ta książka przepełniona jest miłością, cierpieniem i smutkiem. Wszystkie te emocje są opisane w bardzo prosty sposób, język jest naturalny i nieskomplikowany. Całość jest w formie bloga. Autorka sama przeżyła tragedię, musiała sobie poradzić z własnym smutkiem a mimo wszystko potrafi okazać drugiemu człowiekowi tyle miłości i wsparcia. W tych prostych słowach jest zawarty portret wolontariusza, człowieka z krwi i kości i jest miłosierdzie. Każdy człowiek to inna historia, każdy jest fascynujący i każdy zasługuje na wsparcie. Ta książka wbrew pozorom ma w sobie coś pozytywnego, bije z niej ciepło. Są to bardzo wzruszające zapiski, od których trudno się oderwać. Temat trudny zawarty w prostych słowach. Tyle w tej historii ciepła i przyjaźni, że się robi ciepło na sercu. Prawdę mówiąc trudno jest mi wyrazić tutaj swoja opinię, ta książka sama w sobie jest wszystkim. Słowa wydają się przy niej nic nie warte. Autorka pokazuje, że wystarczy być, pogłaskać czy przemycić ostatniego papierosa. Wystarczy wysłuchać, wspólnie pomilczeć
Agnieszka Kaluga
– to i tak wiele znaczy. Hospicjum pokazane jest tutaj jako miejsce radosne (w nieprzyjemnych okolicznościach) wypełnione przyjaźniami, miejsce gdzie coś się zaczyna i kończy. Myślę, że warto tę książkę przeczytać, warto się samemu przekonać o czym jest i ile ma w sobie emocji. Oczywiście ja mogłabym pisać i pisać ale po co? Lepiej wziąć do reki ten cieniutki dziennik i zatrzymać czas. Pobyć razem z Agnieszką Kalugą w hospicjum, potroszczyć się, pobyć, posłuchać. Ile można się dowiedzieć, nauczyć ile docenić. Okładka tej książki jest niezwykle wiosenna, przyciąga uwagę – pasuje idealnie- daje nadzieje. Zielony to kolor nadziei, a wiosenne kwiaty budzą się po zimie… 

„Myślę o was za mną, o was przede mną. Jesteśmy niczym wielka pępowina. Nieważne, że zmęczeni, obarczeni, może rozczarowani. –Uśmiecham się – wreszcie bez pospiechu – w tym wyjątkowym korku.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)