niedziela, 27 kwietnia 2014

Eileen Goudge - Zastępcza żona

tłumaczenie: Joanna Puchalska
tytuł oryginału: The Replacement Wife
seria/cykl wydawniczy: Leniwa Niedziela
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 19 marca 2014
liczba stron: 544
kategoria: Literatura piękna

Czas na ostatnią pozycję z mojego małego stosiku. Zaintrygował mnie opis, który „oferował” ciekawą historię. Byłam ciekawa jak wszystko się potoczy, jakie będzie zakończenie. Książka nie należy do najcieńszych, więc faktycznie nadaje się na leniwą niedziele. Cieńsza nie mogła by być, ponieważ nie można okroić tak dobrej historii. Nie ma tutaj ani jednej zbędnej literki, żadnego niepotrzebnego słowa. Każde zdanie jest uzasadnione i na swoim miejscu a strony wykorzystane w stu procentach.
Camille Harte, prowadząca eleganckie biuro matrymonialne na Manhattanie, niejedno przeszła w życiu. Jako mała dziewczynka straciła matkę i trafiła pod opiekę wiecznie nieobecnego ojca. Jako czterdziestoparolatka ma na swoim koncie pozornie wygraną walkę z rakiem, podczas której jej mąż Edward nie najlepiej poradził sobie z samotnym ojcostwem. Kiedy następuje nawrót choroby, Camille postanawia wykorzystać swoje doświadczenie i wiedzę zawodową, by zapewnić dzieciom stabilność, a mężowi szczęście. Próbuje znaleźć kobietę, która godnie zastąpi ją po śmierci.
Jest to niewątpliwie trudna historia, w której ukryte są dylematy. Czytając często zastanawiałam się czy ja byłabym do tego zdolna? I raczej nie. Czy warto przechytrzyć los? Postawić wszystko na jedną szalę i igrać z ogniem? Bo przecież uczucia drugiego człowieka , miłość i pożądanie to ewidentnie ogień. To żywioł, którym można się sparzyć. Los bywa sprytny i okrutny. Śmierć stawia nas przed różnymi wyborami, a czasami przed faktem dokonanym. Ale czy warto zrezygnować z tego co się ma i pogodzić się ze śmiercią, którą można pokonać? Czytając miałam wiele dylematów moralnych. Czułam niesmak i zdziwienie. Ta książka wywołuje wiele emocji, wciąga i nie chce puścić aż do samego końca. Przypomina trochę randkę w ciemno, są kandydatki i jest kandydat. Kogo on wybierze? Takie nasunęło mi się skojarzenie. A co się z tym wiąże? Dużo nieporozumień i domysłów. Ślepe uliczki, takie jak w codziennym życiu. Bo ta historia jest wręcz żywa, nieprzewidywalna a momentami banalnie prosta i klarowna. Ale czy nie takie jest życie? Niczego nie można być w stu procentach pewnym. Bohaterowie? Muszę przyznać, że wszyscy są wykreowani idealnie. Dużo emocji wzbudza główna bohaterka Camille, która podjęła niewiarygodnie ciężką decyzję. Co prawda zdecydowała się na taki krok przez chorobę. Można powiedzieć, że została postawiona pod ścianą. Czy jednak wyszło jej to na dobre? Duża zapłaciła za swój pomysł. Edward, to typ idealnego męża (przystojny, opiekuńczy, kochający) czegoż chcieć więcej? No właśnie, nie każdy jest
Eileen Goudge
idealny. Każdy ma słabości, każdy może czuć się odtrącony. Jednak ta para tworzy idealny duet. Reszta postaci, także zasługuje na uwagę i uznanie. Budzą one żywe emocje. A od razu zaznaczam, że będzie tych emocji dużo. Bywa, że odczuwa się mieszane uczucia. Bohaterowie wywołują kontrowersję. Odbiera się to w ten sposób. Koleżanka chora na raka, ma udane małżeństwo, a tu nagle igranie z ogniem pali wszystko. Zdrada, wypalona miłość, kryzys. Trudno przeczytać tę książkę i nie być stronniczym. Jak potoczą się losy bohaterów. Kto będzie z kim? Czy Camille umrze czy wygra z chorobą? Wzruszająca, historia, która pokazuje, że z uczuciami się nie igra. A dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. W tej książce znajdziecie, miłość, przyjaźń, cierpienie, ale także dawkę humoru i pojednanie. Jedna z lepszych książek. W sam raz na leniwe dni, z kubkiem kawy lub herbaty. Ewidentnie literatura kobieca i dla kobiet. Ta książka to jedna wielka walka. Walka o wszystko – miłość, życie, szczęście, rodzinę. Polecam i to gorąco!

4 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że po serii Leniwa Niedziela nie spodziewałam się cudów - myślałam, że to kolejny cykl wydawniczy, który promuje literaturę kobiecą niezbyt wysokich lotów. Po Twojej opinii wiem, że się pomyliłam i myślę, że "Zastępcza żona" będzie jednym z tytułów, po które sięgnę w pierwszej kolejności. Lubię książki, które emocjonują, nie ważne, czy są to uczucia pozytywne, czy wręcz odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak inne książki z tej serii, ale akurat ta jest naprawdę dobra. Emocji jest tutaj dużo. Możliwe, że to przez kobiecy punkt widzenia, albo babską solidarność z główną bohaterką, ale odczuwałam jej radości i smutki, a także niesmak i pretensje, a wręcz momentami wściekłość. Cieszę się, że moja recenzja Cię zaintrygowała na tyle, że masz w planach ją przeczytać. Polecam gorąco, mam nadzieje, że się nie zawiedziesz;)

      Usuń
  2. Podoba mi się :) z chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, to dobra książka. Nie tylko na leniwe niedziele, ale i na wtorki i soboty;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)