czwartek, 17 kwietnia 2014

Katja Millay - Morze spokoju

tytuł oryginału: The Sea of Tranquility
wydawnictwo: Jaguar 
data wydania: 19 marca 2014 
 liczba stron: 380 
 kategoria: literatura współczesna

Ta książka to także nie był mój wybór – tak jak w przypadku poprzedniej – dostałam ją. Dowiedziałam się, że ma dobre opinie i wszędzie ją zachwalają. Przeczytałam więc opis – stwierdziłam , że faktycznie może być ciekawie. Przyjrzałam się okładce, która praktycznie wszystko tłumaczy i zawiera w sobie całą treść (jak się okazało po przeczytaniu). Morze spokoju Katji Millay to dla mnie coś, co zostało mi podarowane i co wciągnęło mnie w inny świat. Co w niej znalazłam? Na pewno nie sielankę. Ból – dużo bólu.
W tym świecie nie ma magii, a cuda się nie zdarzają. Nastya przekonała się o tym dwa i pół roku temu. Jedno wydarzenie przemieniło wszystkie jej plany. Na zawsze. Josh nie ma tajemnic. Wszyscy jego bliscy nie żyją, a przyjaciele… Kiedy twoja obecność przypomina innym, jak kruche jest życie, ludzie wolą trzymać się na dystans. Dwoje młodych ludzi ze skomplikowaną przeszłością. Ich przyjaźń nie jest łatwa. Miłość okaże się jeszcze trudniejsza. Nastya i Josh mają szansę odbudować swoje życie – razem. Jednak najpierw muszą nauczyć się na nowo ufać, wierzyć i wybaczać.
Treść została sprytnie podzielona na dwie części – Josha i Nastii – co pozwala widzieć ich oczami, czuć ich emocje. Bardzo ciekawy patent na dotarcie do głównych bohaterów. Tematyka nie jest łatwa, jest wręcz trudna i nie jednego może przyprawić o zgagę. To w tym tkwi sekret tej książki? Myślę, że nie. Ktoś mógłby pomyśleć, że jest to kolejna książka o nastolatkach, którzy są idealni a ich miłość jest inna, cudowna i zmieni ich świat – ot tak. A jak jeszcze do tego dołożyć dwóch facetów i jedną dziewczynę, to już w ogóle nasuwa się wniosek, że są to odgrzewane kotlety, bo przecież w prawie wszystkich książkach jest jakiś „trójkąt”. Jednak nie do końca. Czym jest przyjaźń? Czy istnieje między mężczyzną a kobietą, między chłopakiem a dziewczyną? To pytanie jest już tak rozgrzebane, że aż banalne. Ja myślę, że jednak istnieje taka przyjaźń. Tylko czym tak naprawdę jest przyjaźń? No właśnie, trzeba pomyśleć. Dlaczego nawiązuje do tego? Bo oprócz bólu w tej książce jest przyjaźń, jest w niej siła. Niewątpliwie książka zalicza się do tych dobrych, oparta jest na porządnej fabule, postacie są całkiem niezłe i kontrastują ze sobą, co nie nudzi. Napisana jest nieskomplikowanym językiem, ale z mocnym akcentem – bluzgi i mocne określenia dość często się
Katja Millay
pojawiają, co podkreśla charakter postaci i to w jakim kontekście są użyte. Myślę, że bez tych mocnych określeń (typowych dla zwykłej młodzieży?) nie było by klimatu. Jednak książka ma swoje wady. To co irytowało mnie najbardziej na początku to błędy w tekście- ale to jeszcze da się przełknąć. Irytowało mnie to powtarzanie, a raczej ciągłe próbowanie nakreślenie sytuacji Nasty i tego co się stało. To ciągłe zaczynanie od początku działało mi na nerwy, w przypadku Josha sprawa była jasna od początku i tak nie męczyła. Takie trzymanie czytelnika w niepewności i dawkowanie informacji na siłę bywa nużące, gdy trwa zbyt długo. Czy to znaczy, że mi się nie podobała? Nie, po prostu momentami miałam wrażenie, że dzieje się non stop to samo, chociaż i to miało swój uroczy klimat. Kulminacyjnym miejscem był garaż Josha i jego dom, w tym miejscu kumulowało się napięcie, emocje i aż czuć było zapach drewna. Ich relacja też była interesująca, wydawała się wręcz swobodna. Napięcie rosło i rosło, aż w końcu zaczęło się coś dziać, emocje wzięły górę i relacje między postaciami były jeszcze bardziej wciągające. Książka nie powaliła mnie od samego początku, jednak kilka końcowych rozdziałów zrekompensowały mi wszystko. Historia jest naprawdę trudna, ale ciekawa, pełna sprzeczności i emocji. Są w niej urocze perełki. Jest nadzieja, nie ma lukrowanej cukierkowatości. Jest życie. Jest trudna przyjaźń i jeszcze trudniejsza miłość. Są wybory i dawka nienawiści. Myślę, że warto przeczytać, posiedzieć w garażu pełnym trocin, i skupić się na moment na bohaterach. Zatopić się w psychice bohaterów, a jest na czym. Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona zakończeniem. Ta historia ma w sobie coś co wzrusza, wciąga i za razem boli. Morze smutku, pochłonięte przez morze spokoju.

 „Żyję w świecie pozbawionym magii i cudów. W miejscu, gdzie nie ma jasnowidzów czy zmiennokształtnych, żadnych aniołów czy supermanów gotowych ocalić Twoje życie. W miejscu, gdzie ludzie umierają a muzyka potrafi ich skłócić, a wiele rzeczy jest do bani. Jestem tak mocno osadzona na ziemi przez ciężar rzeczywistości, że czasami zastanawiam się jak to możliwe, że nadal potrafię unosić moje nogi podczas chodzenia.” 

6 komentarzy:

  1. Mam na tę książkę ochotę odkąd ujrzałam ją w zapowiedziach. Przeczytam na pewno, ale kiedy jeszcze nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O książce słyszałam, ale zdecydowanie nie moje klimaty i raczej się na nią nie skuszę:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie każdemu się musi podobać;p A jakie książki preferujesz? ;)

      Usuń
  3. Z każdą czytaną recenzją mam na nią coraz większą chrapkę :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)