sobota, 7 czerwca 2014

Paulo Coelho - Zdrada

tłumaczenie: Zofia Stanisławska
tytuł oryginału: Adultério/ ang. Adultery
wydawnictwo: Drzewo Babel
data wydania: 27 maja 2014
liczba stron: 240
kategoria: Literatura piękna

Po kilku letniej przerwie, znów mam okazję czytać Paula Coelho. Do dzisiaj pamiętam, pierwszą książkę, którą przeczytałam – Być jak płynąca rzeka. Spodobała mi się na tyle, że dostałam kolejną – Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam… To właśnie od tych książek, zaczęła się moja fascynacja tym autorem i jego twórczością. Intrygowało mnie jego spojrzenie na otaczający świat i wszystko co jest związane z człowiekiem i życiem. Jego filozoficzne podejście, dawało do myślenia. Ktoś kiedyś powiedział, że w jego książkach nic nie ma – padło określenie „lania wody”. Można by się z tym zgodzić, bo filozofowanie to jest jedno wielkie „lanie wody”, ale z drugiej strony możemy z tego bajdurzenia, wycisnąć coś dla siebie. Przeczytałam kilka jego książek. Stoją teraz na półce i czekają na powtórne przeczytanie. Byłam ciekawa co tym razem wymyślił Coelho – dlatego wybrałam ten tytuł.
Linda ma 31 lat. Wszyscy uważają, że ma wspaniałe życie. Mieszka w Szwajcarii, w jednym z najbezpieczniejszych państw świata. Jest w stałym związku. Ma kochającego męża, urocze i dobrze wychowane dzieci oraz świetną pracę dziennikarki. Jednak Linda zaczyna buntować się przeciw rutynie i przewidywalności swojego życia. Nie jest w stanie dłużej udawać, że jest szczęśliwa, gdy w rzeczywistości czuje jedynie apatię. Wszystko zmienia się, kiedy spotyka swojego byłego chłopaka. Jakub jest znanym politykiem, z którym Linda przeprowadza wywiad. Podczas spotkania budzi się w niej dawno zapomniane uczucie – pożądanie. Wbrew wszystkiemu Linda postanawia zdobyć dawną miłość. Chcąc osiągnąć swój cel, musi sięgnąć dna ludzkich uczuć, by na koniec odnaleźć szczęście. "Lepiej nie żyć wcale niż nie kochać".
Gdy tylko zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że muszę ją mieć. Nie czytałam nawet opisu. Był zbędny. Wiedziałam czego mogę się spodziewać, dlatego kupiłam ją w ciemno. Czy było warto? Myślę, że tak. Jedno jest pewne – nie zawiodłam się. I muszę przyznać, że trzymała mnie do końca w niepewności ( co rzadko się zdarza ostatnimi czasy). Nie jest to obszerna książka, więc czyta się ją szybko – jeśli ktoś ma dużo wolnego czasu, to jest to książka „ na jeden raz”. O czym tym razem opowiada autor? Tytuł wskazuje na zdradę. Owszem, ale to tylko element, który wynika z ludzkiego niezadowolenia, niedocenienia tego co się ma. Człowiek to taka istota, która chce mieć jak najwięcej, żyć dobrze, przyjemnie i mieć rodzinę. A jak już osiąga wszystko ( a inni mu zazdroszczą) to wtedy dopada go, apatia, nuda i strach przed zagrożeniem ( lub przed przemijaniem i zmarnowanym życiem) – czyli normalka. Nigdy się nikomu nie dogodzi w stu procentach, prędzej czy później dosięgną nas głupie myśli. A z tego o krok już do robienia głupot. Po co to wszystko? Adrenalina, chwilowe szczęście, coś nowego i ekscytującego. Ważne, żeby zabić rutynę. Nie
Paulo Coelho
dostrzegamy tego co mamy, nie doceniamy wielu rzeczy ( chyba, że je stracimy, lub prawie stracimy). Autor na przykładzie Lindy, pokazuje nam schemat człowieka, którego dopada kryzys. W tej kobiecie, możemy znaleźć odbicie samych siebie – i nie mam tutaj na myśli całokształtu, ale poszczególne elementy, każdego z nad czasem dopada zwątpienie, strach, nuda i rutyna. Jest też poruszana kwestia miłości. Miłości do męża, dzieci, ale przede wszystkim do własnego życia. Grunt, żeby docenić to co się ma, walczyć o siebie i swoje życie. Naszą bohaterkę wyzwoliła adrenalina, ryzyko i szybowanie w chmurach. Tak niewiele potrzeba, żeby odświeżyć swoje spojrzenie na otoczenie i nasze życie. Jak widać kolejne „lanie wody” – tym razem mniej skomplikowane i łatwiejsze w przekazie niż np. w Czarownicy z Portobello czy Bridzie. Miło czasami przeczytać coś takiego i pomyśleć, chwycić jakąś myśl i rozważyć, albo po prostu nabrać optymizmu. Każdy z nas chce idealnego życia i związków. Ale czy aby na pewno walczymy do końca? A może ogarnia nas nuda? Możliwie, że po 30stce dopada ludzi jakiś kryzys. Nikt nie mówi, że małżeństwo i codzienność to bajka – zresztą i to autor podkreśla.
„Lepiej nie żyć wcale niż nie kochać”. Mądre słowa. Nasze życie zazwyczaj opiera się na miłości. Bywa też tak, że nas szybko nudzi i szukamy zastępstwa. Książka fajna, czyta się szybko, a bohaterowie są różni. Bywają frustrujący – a czasem mamy ochotę potrząsnąć babsztylem, żeby wzięła się w garść. Paulo Coelho pokazuje nam do czego jest zdolna kobieta (człowiek), aby zaznać pozornego szczęścia, miłości i pożądanie. Co się musi stać, aby człowiek przejrzał na oczy i zrozumiał. Nie jest ważne to co się ma, nie warto pogłębiać się w rutynie.
„Nie mam nic, więc jestem wszystkim”.
Nie żałuje, że kupiłam tę książkę w ciemno. Swoją przygodę „ ze stosikem czerwcowym” zaczęłam właśnie od tej propozycji. Dlaczego? Bo czasami lubię refleksję, lubię pofilozofować i spojrzeć na świat inaczej. Oderwać się od rutyny. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to ta książka mu się spodoba.
„ Gdy znajdziemy Miłość, dostaniemy też całą resztę”.

22 komentarze:

  1. Moje ulubione to Demon i Panna Prym oraz Brida:) nie uważam, że to lanie wody, czasem przydaje się przypomnieć sobie proste życiowe prawdy:) tak więc Zdradę muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam: "Weronika postanawia umrzeć", " Brida", "Czarownica z Portobello" " Być jak płynąca rzeka", Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam..." no i teraz ta. Jego książki dają do myślenia i czasem popadam w zadumę.

      Usuń
  2. Coelho ma swój styl.
    Przeczytałam dwie książki tego autora, przeczytam i kolejną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie też przeczytam, jeszcze nie jedną książkę Coelho ;)

      Usuń
  3. Pamiętam, że swego czasu bardzo lubiłam Coelho, ale później zaczęło mnie drażnić ciągłe umoralnianie i "złote myśli" na każdej stronie. Chociaż na przykład "11 minut" jest jedną z moich ulubionych książek, więc może "Zdradę" też w końcu przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt duża dawka "złotych myśli" może faktycznie irytować i męczyć, ale w racjonalnych dawkach są nawet przydatne;p "11 minut" nie miałam okazji czytać, będzie trzeba to nadrobić.

      Usuń
  4. Słyszałam różne opinie o tym autorze, raz takie, raz mniej pochlebne, jednak wciąż jestem zdecydowana na własną ocenę jego prozy. Mam nadzieję, że to wkrótce nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor ma swój styl, który nie każdemu pasuje. Mam nadzieje, że Ci się spodoba, a jeśli nie to przynajmniej wyrobisz sobie opinię na temat jego twórczości;) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Z Coelho faktycznie nieźle czytało się 11 minut, ale Podręcznik wojownika światła i Zahir już wcale mi nie podeszły. Jestem zdecydowanie po stronie tych, którzy uważają, że to mierny filozof i średni autor. "Filozofowanie", jak pisałaś, wcale nie jest laniem wody, jeśli się faktycznie ma coś do przekazania;) Czy znajdzie się ktoś, kto mnie przekona, że się mylę co do Coelho?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust.Ja nie będę Cię przekonywać na "siłę" ;p Dla mnie filozofia ma coś w sobie z "lania wody" - ale nie mam na myśli negatywnego określenia. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  6. Jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać książek tego pana ;) Chętnie to zmienię :)
    Pozdrawiam serdecznie :*:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To daj potem znać, czy Ci się podobała czy nie;)

      Usuń
  7. W czasach licealnych lubiłam Coelho, ale to był okres szumu wokół jego Jedenastu minut, więc wszyscy wokół się nim zaczytywali ;) Moje ulubione jego twory to własnie wspomniane minuty i Weronika postanawia umrzeć. Mam na półce jeszcze Na brzegu rzeki Piedry, pozostałe z jego książek wypożyczałam z biblioteki ;) Nie wiem czy teraz bym chciała ponownie przeczytac coś jego autorstwa... myślę, że jest to w pewien sposób juz zamknięty dla mnie rozdział i wątpię bym była teraz w stanie popadac nad nim w zachwyt. Ale zupełnie rozumiem, gdy ktoś go chwali bo tez kiedys byłam pod wrażeniem. Kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że jest to swojego rodzaju odskocznia, od czytanych ostatnio książek. Dawno już nie czytałam nic Coelho,dlatego postanowiłam kupić akurat tą. Też ostatnio mam wrażenie, że niektóre książki, należą już do "przeszłości i do jakiegoś tam etapu mojego życia" - chyba gust mi się zmienia ;p

      Usuń
  8. Z książkami P.Coelho dawno już nie miałam do czynienia, ale pamiętam, że byłam nimi zachwycona. Jest w nich coś takiego magicznego, mają taki swój niepowtarzalny nastrój:)
    pozdrawiam
    mirabelkowabiblioteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą ;) Mają swój klimat. Pozdrawiam;)

      Usuń
  9. Przeczytałam do tej pory dwie książki Coelho i chcę więcej. :) Z najnowsza chętnie bym się zapoznała :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż, swojego czasu czytałam Coelha, ale ostatnio chyba mi znudził, jakoś... zbanalniał ;/ ale rozumiem, że może się on podobać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytuje go w umiarkowanych ilościach;p Jego książki są często podobne do siebie, więc się nie dziwie. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  11. Przyznam szczerze, że omijałam książki Coelho. Miałam przesyt. Przeczytałam kilka książek. Niektóre mi się podobały, a niektóre nie. Jak usłyszałam o premierze tej książki to wiedziałam, że nie kupię. Miałam dosyć. Natomiast po przeczytaniu Twojej recenzji na nowo nabrałam ochoty. Dawno nie czytałam podobnych książek :)
    Dwie książki Coelho podobały mi się najbardziej: ,,Być jak płynąca rzeka" ,,Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam" :)
    A się rozpisałam :D Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie piszesz! Może nadszedł czas na swoją książkę? :) napisz, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)