sobota, 2 sierpnia 2014

J. Lynn - Bądź ze mną

tłumaczenie: Ratajczyk Ewa
tytuł oryginału: By with me
wydawnictwo: Amber
data wydania: 17 czerwca 2014
liczba stron: 384
kategoria: literatura współczesna

Nadszedł czas na ostatnią pozycję z mojego stosika. Można powiedzieć, że na deser zostawiłam sobie historię miłosną Młodych Dorosłych – Bądź ze mną J. Lynn. Dlaczego akurat ten tytuł? Ponieważ miałam już okazję czytać książkę, tej autorki i byłam zadowolona a poza tym losy bohaterów z obu książek łączą się, co tworzy spójną całość. Jeśli ktoś czytał Zaczekaj na mnie to z pewnością wie o czym mówię. Bohaterowie z książki, którą właśnie wymieniłam są tłem tej historii i kluczowymi postaciami a dzięki nim (i ich historii) poznaliśmy już kiedyś bohaterów Bądź ze mną. Byłam bardzo ciekawa jak autorce wyjdzie rozwinięcie „tego wątku” połączenie postaci w jedną historię. Bo jakby nie patrzeć obie historie wiele łączy i to nie tylko pokrewieństwo czy przyjaźń.
Tessa przeżywa ciężki rok - jest zakochana w Jasie, przyjacielu swojego brata Camerona, ale on nie odzywa się do niej od niesamowitego, zapierającego dech pocałunku sprzed roku. A nagła kontuzja grozi tym, że na dobre będzie musiała pożegnać się z marzeniami o karierze tancerki. Czas na plan B – studia... w tym samym college’u co Jase. Jase skrywa tajemnicę, której nie zdradza nikomu. A już na pewno nie pięknej siostrze przyjaciela. Chociaż połączył ich najbardziej namiętny pocałunek, wie, że nie wolno mu się angażować w żaden nowy związek. Jednak nie jest w stanie myśleć o niczym innym niż dziewczyna, która może zrujnować jego życie. Tymczasem w campusie dochodzi do tragedii. A Tessa i Jase muszą zdecydować, ile są w stanie zaryzykować, żeby być ze sobą, i co są gotowi stracić, jeżeli ze sobą nie będą...
Opis narobił mi dużego apetytu, dlatego musiałam ją przeczytać (ostatnio trochę nacięłam się na jednej z książek z serii dla Młodych Dorosłych, ale tej autorce zaufałam całkowicie) a przy okazji skompletować obie historie. No i jak się okazało to był dobry wybór. Ani przez sekundę nie czułam zawodu. Obie te historie połączone zostały ze sobą w subtelnym i płynnym stylu. Przez całość przebija się lekkość, co spodoba się czytelnikowi a co ważne porusza kwestie przemocy w związku. Nie zabraknie tutaj emocji, napięcie rośnie, oczami wyobraźni widzimy co robią nasi bohaterowie (a robią momentami nie mało). Nie znaczy to, że książka jest oparta na seksie, wręcz przeciwnie. Cała historia oparta została na solidnych fundamentach, które nie raz podniosą nam ciśnienie, poczujemy ciarki i zostaniemy zmyleni przez autorkę. Byłam pewna tego co się zaraz stanie, już układałam sobie w głowie ciąg dalszy a tu szczeka mi opada. Tego co zobaczyła Tess się nie spodziewałam. Jednak wiedziałam, że za gładko nie pójdzie, i jak okazało nie myliłam się, przeczucie mnie nie zawiodło. Akcja stała się dynamiczna i groźna. Bądź ze mną to utracone marzenia, brutalna rzeczywistość, żal, strach i miłość. Miłość, która wypełnia myśli czytelnika, przyspiesza puls i rozczula. Kolana miękną a szara rzeczywistość wydaje się zbyt szara – aż nie chce się odrywać od lektury. Jestem totalnie zaskoczona. Ani przez chwilę się nie nudziłam, czułam skrajne emocje a przy tym byłam nie raz zaskakiwana. Moje myśli próbowały wyprzedzić fabułę i zamysł autorki. Gdy tylko zobaczyłam ostatnią stronę poczułam… żal? Niedosyt? Najchętniej czytałabym dalej. Miło jest przeczytać dobrą książkę o młodych ludziach walczących o miłość i swoje życie. No i oczywiście znów miałam okazję znaleźć się na farmie (co jak pewnie wiecie, bardzo lubię). Nie żałuję, że zostawiłam ją sobie na koniec. Z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić.

6 komentarzy:

  1. J. Lynn pisze tak, że mimo schematów i banałów czyta się świetnie. Chyba juz Ci pisałam, że ta autorka to Jennifer Armentrout ;) To mówi samo za siebie, chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się szerzej zapoznać z jej twórczością. Może polecisz mi coś ? ;)

      Usuń
  2. Oj bardzo chciałabym przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem sobie daruję , ale może kiedyś przeczytam ;) Nie przepadam za okładkami z wydawnictwa Amber , wszystkie są takie podobne do siebie .. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, okładki są podobne do siebie, ale ja mam słabość do czarno- białych fotografii stąd moja sympatia do tych okładek;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)