środa, 10 grudnia 2014

John Green - Gwiazd naszych wina


autor: John Green
tłumaczenie: Magda Białoń-Chalecka
tytuł oryginału: The Fault in Our Stars
wydawnictwo: Bukowy Las
data wydania: 6 lutego 2013
liczba stron: 312
kategoria: literatura młodzieżowa

John Green to autor, którego raczej nie trzeba wam przedstawiać. Mnie, co prawda trzeba było (do niedawna). Gdy już mniej więcej przyswoiłam sobie, że pisze dobre książki i moja fotograficzna pamięć zakodowała okładki to naszła mnie chęć na treść. No i ta chęć mnie powoli zżerała, tylko jakoś do czytania zabrać się nie mogłam. Dostałam mega ochotę na W śnieżną noc, ale niestety nie udało mi się jej wygrać w konkursie. Domyślam się, że i tak prędzej czy później trafi w moje rączki. Wracając jednak do tematu…Całkiem niedawno odkryłam, że na półce mam książkę Greena. I to nie „byle jaką” tylko Gwiazd naszych wina. O istnieniu książki wiedziałam tylko jakoś autora nie pokojarzyłam z tym Greenem. Tak, więc nie pozostało mi nic innego jak zacząć czytać. Wreszcie zapoznałam się ze stylem autora! Co sądzę?
Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.
O fabule wiedziałam tylko tyle, że dziewczyna jest chora na raka. No i domyślałam się, że będzie wątek miłosny. Nie czytałam wcześniej jakoś wnikliwie opisu. Dałam się ponieść tej historii. No i od samego początku popłynęłam z nurtem. Naprawdę. Hazel jest tak dobrą narratorką, że szok. Ma się wrażenie, że siedzimy z nią w jednym pokoju a ona nam wszystko opowiada. Za chwilę znów trafiamy w zupełnie inne miejsce i nie jesteśmy tylko biernymi obserwatorami, lecz jednym z bohaterów. Wtapiamy się w książkę, co jest dużym atutem. Język jest potoczny, młodzieżowy, odważny i łatwo przyswajalny. To sprawia, że książkę się naprawdę szybko i lekko czyta. Nie jestem już, co prawda nastolatką, ale przy tej książce nie można zupełnie odczuć żadnych barier. Historia opisana w tej książce nie należy do łatwych, można by rzecz, że choroba – rak czy jakakolwiek inna – to temat tabu. A nawet, jeśli już nie tabu to coś drażliwego i delikatnego. Okazuje się, że nie prawda. Autor ukazuje całość w odważny sposób. Słowa mieszają się ze sobą, zahaczamy o powagę, żart i sarkazm. Powiedziałabym nawet, że czarny humor wymieszany z nastoletnią potrzebą normalności i chęci życia. Jeśli połączymy to wszystko razem, wyjdzie nam właśnie ta historia. Z jednej strony lekka i emocjonująca a z drugiej gorzka i brutalna. Bohaterowie stają się naszymi znajomymi, przyjaciółmi, z którymi nie chcemy się rozstawać. Ja podziwiam Hazel nie tylko za walkę z chorobą i nadludzką wytrzymałość, ale także za osobowość, intelekt i samozaparcie. Musze przyznać, że w pewnym momencie autor mnie zaskoczył. Przez myśl mi przeszło, że coś takiego może się wydarzyć, gdy natknęłam się na pewne sygnały w tekście jednak zaczynając czytać nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.

„- Świat – zauważył- nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.”

Na podstawie książki powstał film, nie miałam okazji go jeszcze oglądać, ale na pewno to zrobię. W moim wydaniu książki znalazły się zdjęcia z filmu, co zachęciło mnie do obejrzenia jak i pobudziło moją wyobraźnię.

Podsumowując …W tej historii znajdziecie prawdziwy romantyzm i to w wykonaniu nastolatków. Prawdziwą miłość i akceptacje. Znajdziecie w niej po prostu inną codzienność niż ta, do której przywykliście. Mogłabym dłużej rozpisywać się na temat fabuły, bohaterów i stylu autora, ale to nie zmieni faktu, że najlepiej zrobicie, jeśli sami ją przeczytacie i się przekonacie. Autor daje każdemu z nas szansę na poznanie ciekawych osobowości. A także na to by na ich przykładzie –zastanowić się przez chwilę nad sobą, swoim życiem…

„- Jestem…jestem jak…Jestem jak granat. Mamo, jestem granatem, który w pewnej chwili wybuchnie, więc chcę zminimalizować ofiary, rozumiesz?

- […] Chcę trzymać się z dala od ludzi, czytać książki, rozmyślać i spędzać czas z wami, ponieważ i tak nie mogę zrobić nic, żeby was nie zranić.”

Moja ocena 5/6

46 komentarzy:

  1. Ja, jak zwykle się pokusiłam na początku obejrzeć film, który rozbił mnie na milion kawałków, nigdy nie sądziłam, że ze mnie taka beksa, mam nadzieję, że mikołaj mnie wysłuchał, co chcę znaleźć pod choinką;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja się też na pewno poryczę ;) Film obejrzę już niedługo. Strasznie jestem ciekawa co wyszło lepiej - książka czy film ;)

      Usuń
  2. A mnie nie ciągnie. ani do książki, ani do filmu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście słyszałam o książce i filmie - trudno było nie słyszeć ;) Jeszcze nie czytałam książki, ale mam w planach, bo jestem strasznie ciekawa co w niej jest takiego, że wszystkim się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To piękna historia, ale strasznie smutna. Ma w sobie jednak wielką mądrość, choć może wybitna nie jest;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest smutna, piękna i pouczająca. A poza tym fajnie napisana.

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że film spełni Twoje oczekiwania, ja płakałam przez cały seans, choć książka nie zrobiła na mnie aż tak wielkiego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. że coś takiego morze się wydarzyć - *może :p

    Uwielbiam tę książkę, jest niezwykła. :) Też akurat niedawno ją recenzowałam. Film warto obejrzeć, jak byłam w kinie, to niektóre osoby wchodziły z kartonowymi pudełkami chusteczek i zamiast chrupania popcornu było słychać chlipanie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, faktycznie przeoczyłam literówkę ;) Mam go w planie, może nawet w ten weekend obejrzę ;)

      Usuń
  7. Bardzo dobra i wzruszająca książka, a film jeszcze lepszy według mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam,ale na mnie nie wywarł aż takiego wrażenia jak na pozostałych , mimo że jestem dość wrażliwa na takie tematy.. Możliwe,że stało się tak dlatego ,że oczekiwałam po niej prawdziwej torpedy , a dostałam tylko fajerwerki .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Film widziałam, ale książki jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Film już miałam okazję obejrzeć, ale do książki mnie nie ciągnęło. Twoja recenzja to zmieniła. I chyba dopiszę tę pozycję do listy prezentów, które bym chciała dostać. :3
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieje, że książka Ci się spodoba ;)

      Usuń
  11. Książki nie czytałam, filmu nie widziałam, ale wyznaje najpierw książka później film, więc wersja filmowa będzie musiała poczekać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Boję się, że moje krytyczne oko w starciu z Greenem znajdzie pewne wady, o których czytałam w kilku recenzjach ;) Mam jednak ochotę się wreszcie z nim zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak na razie przeczytałam tylko jedną jego książkę...mam nadzieje, że przeczytam też inne i wyrobie sobie jakąś opinię o jego twórczości ;)

      Usuń
    2. Opierając się na relacjach innych osób, bo sama nie mam w tym względzie doświadczeń, Green w każdej swojej książce stosuje pewien schemat, który po którejś pozycji jest dosyć nużący. Ciekawi mnie Twoja opinia, dlatego czekam na recenzje dalszych - jeśli się pojawią w przyszłości :D

      Usuń
  13. Najpierw oglądałam film, wzruszył mnie niemiłosiernie, więc może i na książkę bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam odwrotnie;p Ciekawa jestem jak film na mnie zadziała ;p

      Usuń
  14. Książka i film cały czas przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Stety/niestety widziałam film, więc nawet nie myślę o sięganiu po książkę, bo jak się już kilka razy przekonywałam, nie kończy się to dobrze. Ale jestem ciekawa autora :) A sama historia? Mnie nie powaliła na kolana, choć potrafię zrozumieć dlaczego tak dobrze się sprzedaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście najbardziej urzekł sam styl jakim książka została napisana. Narracja Hazel jest naprawdę dobra. Myślę, że to dodaje tej historii charakteru. Też zazwyczaj zaczynam od książki a potem oglądam film (jeśli już). ;)

      Usuń
  16. Czytałam. Książka dla mnie lepsza niż film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo się przekonam jak na mnie wpłynie film ;)

      Usuń
  17. Jeśli masz czas to zajrzyj:
    zrecenzowano.blogspot.com

    Dopiero zaczynam, ale zrecenzowałam książkę "Gwiazd naszych wina". Może masz czas skomentować tę książkę lub recenzję na moim blogu. Zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam GNW i teraz tylko czekam na okazję do zapoznania się z innymi książkami tego autora :)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Filmowe wydanie prezentuje sie doskonale. Ale książka w ogóle mi się nie podobała ;< za to film cudo

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przeczytałam jeszcze tej książki, a i film jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie recenzja "Papierowe miasta" (John Green).
    zrecenzowano.blogspot.com

    Zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie książka zauroczyła realnością i dojrzałością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ogólnie jest na dobrym poziomie ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)