niedziela, 11 stycznia 2015

Ben Bennett - Uśmiech niebios


autor: Ben Bennett
tłumaczenie: Anna Urban
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 18 lipca 2012
liczba stron: 192
kategoria: Literatura piękna

„Kiedy znów spadnie śnieg, spotkasz swoją wielką miłość”.

Taką wróżbę można znaleźć w jednym z chińskich ciasteczek, i taką otrzymał bohater tej książki. Tylko co zrobić jak zimy są ciepłe a śniegu nie widuje się tam praktycznie wcale? No właśnie, można czekać i czekać, ale na co? Na obiecywaną miłość, tylko czy aby na pewno się pojawi? Uśmiech niebios autorstwa Bena Bennetta to cieniutka książeczka, która swoim tytułem obiecuje dawkę optymizmu i spełnienie marzeń. Czy aby na pewno? Zanim po nią sięgnęłam minęło trochę czasu, jakoś inne książki bardziej przyciągały moją uwagę. Teraz jednak nadszedł czas na zapoznanie się z tą historią.
Jeszcze w czasach studenckich Harvey przeżył swoją wielką miłość. Niestety, Liv umarła, a jemu zostały tylko wspomnienia i wróżby ukryte w chińskich ciasteczkach, wróżby, w które wbrew zdrowemu rozsądkowi, on, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego zawsze wierzył. Jedna z nich obiecywała mu, że w płatkach padającego śniegu znów spotka miłość. Tylko, że w Los Angeles nigdy nie pada śnieg. Ale oto dzieje się cud. W Wigilię z nieba spada biały puch, a w życiu Harveya pojawia się dziewczyna uderzająco podobna do Liv.

„Czasem trzeba pozwolić szczęściu odejść, aby je zatrzymać…”

No właśnie, historia Harveya to obrazuje, jest to przypadek, który pasuje do tego zdania, ale jest jakiś odległy. Mało rzeczywisty. Jest to historia, w której nie zostały wykorzystane wszystkie atuty. Delikatnie mówiąc potencjał nie został w pełni wykorzystany. Czytając ma się wrażenie uczuciowego chaosu, czytelnika przytłacza depresja głównego bohatera zwanego Szekspirem. Powracanie do przeszłości i analizowanie tragedii może doprowadzić do irytacji. Można by pomyśleć, że sytuacja ulegnie zmianie, gdy na jego drodze pojawi się nowa kobieta, jednak wcale nie jest lepiej. Myślę, nawet, że galimatias w głowie Szekspira się powiększa. Jego monolog to praktycznie walka z myślami i uczuciami. Ciągle wałkujemy to samo. Fabuła sięga nie tylko do cudu, trafimy również na zagadnienie reinkarnacji i dziwnych okoliczności. Można powiedzieć, że od samego początku zaczynamy od małego absurdu z wróżbami i idziemy dalej. Teraz coś o postaciach- Harvey zwany Szekspirem idzie na pierwszy ogień i zostanie skomentowany dosadnie. Jest to człowiek pogrążony w dwudziestoletniej żałobie i depresji. Jego małym uzależnieniem są wróżby z ciasteczek, które przechowuje w szufladzie – z wyjątkiem tej jednej, jedynej. Wykładowca na uniwersytecie, znawca Szekspira i właściciel dwóch psów. Samotny facet, który uważa się za chodzącego wraka niezdolnego do uczuć, po kobiety sięga tylko do zaspokojenia potrzeb seksualnych. Można by go nazwać egoistą, który boi się uwierzyć w cuda, miłość i szczęście. Nie radzi sobie ze stratą ukochanej kobiety. Bywa irytujący i jak dla mnie trochę mało męski, ma za mało charyzmy i zaciętości. Nie polubiłam go. Jeśli chodzi o resztę postaci, to jest ich ogólnie niewiele. Pojawiają się epizodycznie i są ogólnie pozytywne. Myślę, że najbardziej irytujący jest główny bohater, jego obie miłości (których sam rozróżnić nie umie) są do siebie podobne, są jakby jednością a różni je niewiele. O tych paniach można powiedzieć tyle, że są idealne dla naszego Szekspira, piękne, skandynawskie i eteryczne. Prawdę mówiąc nie ma co zbytnio na temat bohaterów tej książki powiedzieć.

Podsumowując: banalna historia, której korzenie sięgają w głąb rodzinnych sporów i rywalizacji. Całość jest depresyjnym monologiem, który praktyczne stoi w miejscu, aż do czasu podróży do Szwecji. Od tego momentu zaczyna się coś dziać, fabuła nabiera rozpędu i poznajemy nowe postacie, które są kluczowe dla tej historii. Nie jest to literatura na wysokim poziomie, można ją przeczytać w kilka godzin i więcej po nią nie sięgnąć. Myślę, że jest trochę przewidywalna, momentami banalna i chaotyczna. Całość została wzbogacona cytatami z dzieł Szekspira (tego prawdziwego). Komu bym poleciła? Na pewno czytelnikowi niewymagającemu, który ma ochotę na cienką książeczkę dla rozrywki. No i oczywiście dla miłośników romansów – szczególnie urozmaiconych sporą różnicą wieku.


„Kocham cię, przeto pójdź ze mną, mój miły:
Moje rusałki będą ci służyły.
One ci w morzu znajdą perły na dnie,
Śpiewać ci będą, gdy cię sen owładnie*”.

*William Szekspir, Sen nocy letniej

Książka bierze udział w wyzwaniu:


30 komentarzy:

  1. Jakoś nie kusi mnie ta książka :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Może Tobie się spodoba...a może przyznasz mi rację (kiedyś) ;p

      Usuń
  3. Cienka książka, pewnie kiedyś po nią sięgnę. Obecnie właśnie czytam równie lekką lekturę przy której nie trzeba dużo myśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię romanse, ale jednak nie sięgnę po tę książkę :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie romans musi mieć jakąś iskrę...coś co przyciąga i uwalnia wyobraźnię;p

      Usuń
  5. Szkoda, że potencjał nie został w pełni wykorzystany. Po tę książkę raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, bo jakby pomysł podrasować to mogłoby być ciekawie ;)

      Usuń
  6. Czasem lubię przeczytać banalną książkę, ale jeśli jest chaotyczna to zdecydowanie odpada. Romanse też lubię, ale raczej ta książka do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię romanse...i czasem banalna fajnie relaksuje, ale ta ma dla mnie zbyt wiele pesymizmu itp;/

      Usuń
  7. Skoro główny bohater jest irytujący, to nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Taka widać bardzo zwykła książka... raczej mnie nie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykła, czasami wkurzająca...dobrze, że nie miała z 500 stron ;p

      Usuń
  9. Może kiedyś zajrzę. Nie mówię nie, ale na pewno nie w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jakbyś ją oceniła ;) Może się kiedyś dowiem ;p

      Usuń
  10. Na razie sobie odpuszczę tą książkę ale może kiedyś :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mówię książce nie - może kiedyś, ale nie na ten czas.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię czytać romanse, ale nie znoszę chaotyczności, ani depresyjnych monologów, dlatego jednak nie skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie romans z depresją, która ciągnie się zbyt długo i pesymizmem a do tego egoizmem nie może się udać;/

      Usuń
  13. to chyba nie jest to, czego szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie skuszę się, wolę spędzić czas z inną książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jedynie obecność Szekspira przemawia do mnie w tej książce i chyba dlatego wyłącznie bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)