piątek, 23 stycznia 2015

John Green - Papierowe miasta


autor: John Green
tłumaczenie: Renata Biniek
tytuł oryginału: Paper Towns
wydawnictwo: Bukowy las
data wydania: 5 czerwca 2013
liczba stron: 400
kategoria: literatura młodzieżowa

Idę za ciosem…sięgam po kolejną książkę Greena i zatapiam się w lekturze. Papierowe miasta na pierwszy rzut oka, wyglądają na „dość obszerne”, jednak lektura nie zabrała mi zbyt wiele czasu. Moje „za ciosem” polega na tym, że niedawno również recenzowałam książkę tego autora. Niewątpliwie zostałam zaintrygowana jego twórczością i stylem jednak jest jeszcze coś…postanowiłam spożytkować mój prezent świąteczny od razu w styczniu. Tak też więc zrobiłam. Dzisiaj chcę Was zaprosić do zwiedzania owych papierowych miast. Czym one tak naprawdę są? Zwyczajnymi metaforami? Opuszczonymi, niedokończonymi osiedlami? A może miejscem na mapie, w którym nie ma nic, a stworzone zostały w celu ochrony praw autorskich? Moja odpowiedź brzmi: wszystkim po trochu.
Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas.
Te jakże tajemnicze papierowe miasta, pobudzają wyobraźnię, pozwalają popuścić wyobraźnię i przenieść się do innego świata. Tego, w którym jest Quentin i Margo lub do własnego, w którym to my dyktujemy warunki i tworzymy własną historię. Podoba mi się tytuł, miejsca akcji a także metafora, która wycieka z samej nazwy. Tak filozoficznie mi się nasunęło… Fabuła jest ciekawa, dynamiczna i też trochę taka filozoficzna. Podoba mi się zabawa w detektywa i poszukiwanie ukrytych wiadomości, tropów, wskazówek. To prowadzi do działania, wywołuje impuls i wyciąga Quentina z jego codziennej rutyny i nudy, którą zresztą lubi. Jego życie nagle wypełnia się emocjami i myślami, dzięki czemu poszerza swoje własne granice i przeistacza się w innego człowieka. Autor daje nam możliwość poznania Margo na początku i na końcu książki. Staje się ona obsesją tego młodego chłopaka, jest pragnieniem, miłością czymś ulotnym, zagrożonym i niedostępnym. W całą sprawę wciąga swoich przyjaciół, którzy razem z nim wyruszają na poszukiwanie Margo. Czy ją znajdą? Jaka ona tak naprawdę jest?

„Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [...] Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza.”

Historia ta nie mówi tylko o miłości czy przyjaźni. Ona potwierdza fakt, że pozory mylą. A czasami najciekawszą rzeczą jest wyobraźnia. Po raz kolejny książka Johna Greena mnie wciągnęła, nasunęła pewne refleksje, pozwoliła się pośmiać przy niektórych dialogach i nie pozwoliła mi się nudzić. Od samego początku można poczuć swojski klimat i podążać za Q i Margo. Całość została napisana prostym językiem, co wpływa korzystnie na czytanie. Postacie zostały stworzone w ciekawy sposób, osobowości się ze sobą mieszają, co tylko nadaje kolorów całej historii. Oczywiście autor w to wszystko wplata to, co jest ważne dla nastolatków, porusza ważne dla nich tematy i dzięki temu daje im nie tylko rozrywkę, ale także swojego rodzaju lekcję. Każdy z nas ma czasami ochotę rzucić wszystko w diabły i odejść. Zostawić wszystko za sobą i uciec w nieznane. Odkryć coś nowego i zacząć od nowa. Odchodząc można poznać różne miejsca, osoby, ale przede wszystkim siebie. Jeśli macie ochotę na taką małą ucieczkę, jaką oferuje autor to zapraszam do przeczytania Papierowych miast. Książka nie tylko dla nastolatków!

Książka bierze udział w wyzwaniach:

53 komentarze:

  1. "Papierowych miast" jeszcze nie czytałam, ale mam w planach. Uwielbiam Greena i jego książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że i ta książka Cię zainteresuje ;)

      Usuń
  2. Kilka razy miałam tę powieść w rękach podczas wizyty w bibliotece, ale nigdy się nie zdecydowałam. Chyba zrobiłam błąd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można go nadrobić w późniejszym czasie ;)

      Usuń
  3. Mimo, że bardzo zawiodłam się na "19 razy Katherine", mam w planach "Papierowe miasta" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze "19 razy Katherine", ale z tego co widzę to ma kiepskie opinie...

      Usuń
  4. Mam w planach od dłuższego czasu. Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka jest kolejnym przystankiem do poznania twórczości Greena. Już nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi w takim razie nic innego jak tylko polecić i życzyć przyjemnego czytania! ;)

      Usuń
  6. Zdecydowanie najlepsza książka Green'a
    www.zakladkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie dobra, ja jednak mam słabość do GNW ;)

      Usuń
  7. Czytałam tylko "Gwiazd naszych wina" ale mam w planach kolejne książki Greena. Może to będą właśnie Papierowe miasta?;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja także lubię Greena, po proponowaną przez Ciebie z przyjemnością sięgnę:))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, mam nadzieje że się nie zawiedziesz ;)

      Usuń
  9. U mnie książka jest w planach czytelniczych niestety bardzo odległych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że jak już wypadnie jej kolej, to cię zaintryguje i umili Ci czas ;)

      Usuń
  10. Bardzo się cieszę z twojej opinii. :D Mam zamiar już niedługo sięgnąć po tę książkę. Zaciekawiłaś mnie jeszcze bardziej. ^^
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to;p Przyjemnej i ciekawej lektury życzę ;)

      Usuń
  11. Książka czeka u mnie na półce, już niedługo planuję się za nią zabrać.
    Tym bardziej cieszy mnie Twoja pozytywna opinia na jej temat :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przeczytałam jeszcze ani jednej książki pana "Zielonego". Jak chyba każdy, słyszałam o jego książkach (ile to było "hałasu" po ekranizacji jego książki GNW) i najbardziej spodobała mi się książka (po opisie) "Papierowe miasta", a po Twojej recenzji mam jeszcze większą ochotę na tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama dopiero niedawno odkryłam tego autora i moja przygoda zaczęła się właśnie od GNW ;p Mam nadzieje, że Ci się spodobają "Papierowe miasta" i cieszę się, że moja opinia cię zaintrygowała ;)

      Usuń
  13. Od jakiegoś czasu na nią poluję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja pierwsza książka Greena. Uwielbiam ją. Bardzo przy niej się uśmiałam. Ta historia z puszkowym mieczem jest przezabawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podobała akcja z różową koszulką ;p Chociaż to z mieczem też jest zabawne i w realu pewnie by było jeszcze zabawniej,szczególnie po przebudzeniu hehe

      Usuń
  15. Tę książkę muszę jeszcze zdobyć do swej kolekcji Greena, ale mm ogromną nadzieję, że się nie zawiodę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieje, że się nie zawiedziesz...ja mam pozytywne zdanie, ale wiadomo każdy ma inny gust. Jeśli lubisz jego książki to nie powinnaś się rozczarować ;)

      Usuń
  16. Wszyscy czytają Greena, a ja jeszcze nie... To frustrujące ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przekonam się do tego autora po niesmacznej przygodzie z Gwiazdami ;<

    OdpowiedzUsuń
  18. Tej książki Greena nie czytałam, ale słyszałam, że ,,Papierowe miasta" to najlepsze jego dzieło, więc tym chętniej sięgnę po tę propozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda jest dobra, fabuła ciekawa i wciągająca, ja mam jednak słabość do "Gwiazd naszych wina" ;p

      Usuń
  19. Jak dla mnie jest to najlepsza książka Greena . Ma wszystko ,czego oczekiwałam . Czytałaś "19 razy Katherine"?

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś z Greenem mi nie po drodze, ale moja młodsza siostra go uwielbia ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. "Papierowych miast" akurat nie czytałam, ale po fenomenie "GNW" chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Książkę mam, ale jeszcze jej nie czytałam, gdyż w pierwszej kolejności planuje poznać słynne Gwiazd naszych wina, a potem wezmę się za powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  23. Z przyjemnością przeczytałabym książkę Greya :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu tfu! Greena! !
      (Myślałabym akurat o ekranizacji "50 twarzy Greya" - mój błąd)

      Usuń
    2. ;) Masz w planach obejrzeć ekranizację Greya? Ja nawet nie czytałam ;p A jeśli chodzi o książkę Greena to polecam! ;)

      Usuń
  24. Uwielbiam tą książkę :) Ma fantastycznych barwnych bohaterów, którzy sprawiają, że sama chciałabym być jedną z nich, niesamowicie wciągającą fabułę i do tego wspaniały styl autora... ah czego chcieć więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, zazdroszczę, muszę kiedyś koniecznie przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam okazji czytać książek Greena. Wszyscy się nim zachwycają, uwielbiają, a ja nie mam odwagi sprawdzić, czy rzeczywiście warto. Boję się rozczarowania i stwierdzenia, że zmarnowałam czas. Myślę, że w pierwszej kolejności przeczytam Gwiazd Naszych Wina, a jak mi się spodoba, to sięgnę po resztę jego dzieł. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przekonałaś mnie do przeczytania. Od jakiegoś czasu chcę zapoznać się z tą powieścią, ale nie byłam do niej do końca przekonana (ah te sprzeczne recenzje), ale teraz już jestem pewna, że muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)