niedziela, 28 czerwca 2015

Arthur Conan Doyle - Dolina strachu


autor: Arthur Conan Doyle
cykl: Sherlock Holmes (tom 4)
wydawnictwo: Algo
tłumaczenie: Ewa Łozińska-Małkiewicz
tytuł oryginału: The Valley of Fear
data wydania: 2013 (data przybliżona)
liczba stron: 244
kategoria: thriller/sensacja/kryminał

„Przeciętny intelekt nie potrafi docenić umysłowości wyższego lotu, ale talent natychmiast rozpoznaje geniusz […].”

Ostatnio miałam ochotę na klasykę, na spotkanie ze starymi, dobrymi znajomymi. Dlatego po raz kolejny postanowiłam wybrać się do Londynu w poszukiwaniu przygód. Potrzebny mi był dobry, klasyczny kryminał z geniuszem na pierwszym planie! Ci z Was, którzy dość wnikliwie śledzą zapiski na blogu wiedzą jak cenię sobie czas spędzony z Sherlockiem Holmesem i doktorem Watsonem. „Dolina strachu” na mojej półce czekała już kilka ładnych miesięcy, kusiła, nęciła i tę walkę wygrała.
Sherlock Holmes i doktor Watson pomagają policji londyńskiej i lokalnej w wyjaśnieniu zagadkowego morderstwa popełnionego w Bilstone Manor House. Okoliczności prowadzą do geniusza zła, profesora Moriarty'ego, operacji agencji Pinkertona i straszliwych zbrodni popełnionych w Dolinie Strachu — Vermissa Valley...
Czyli mamy w rękach coś, co Sherlock Holmes uwielbia. Zbrodnia, intrygująca, zagadkowa i makabryczna. W dodatku niebanalna i pobudzająca szare komórki. Takie sprawy sprawiały, że ożywał, stawał się artystą w swoim fachu. Mógł spożytkować swoją wiedzę i rozwijać umiejętności.


„Kiedy Sherlock Holmes otrzymywał zlecenie, jego oczy nabierały blasku, blade policzki rumieńców, a cała twarz jaśniała wewnętrznym światłem.”


„Dolina strachu” to czwarty tom cyklu o Sherlocku Holmesie. Jego przygody oczywiście zostały barwnie opisane przez jego wiernego przyjaciela doktora Watsona. Jako kronikarz i kompan słynnego detektywa spisuje się on bardzo dobrze. Od samego początku wprowadza nas w klimat i sprawia, że poruszamy się jak cienie obu panów. Jego zapiski zostały podzielone na dwie części. Pierwsza porusza kwestię zbrodni i śledztwa, które prowadzi Holmes razem z komisarzami policji. Opis śledztwa i metody pracy jego kolegi sprawiają, że czytamy z zapartym tchem. Czekamy na rozwój wypadków i odkrycie sprawcy. W tym czasie oczywiście sami staramy się podążać swoim tropem. Druga część to zapis historyczny, który ma nam ukazać podłoże całej tej historii, takie rozszerzenie fabuły. Tam już nie trafimy na Holmesa, poznamy za to dość ciekawą historię z jeszcze lepszym zakończeniem. Podoba mi się to jak narrator przechodzi z jednej części opowiadania do drugiej. A mianowicie objaśnia, po co są te przeskoki i zaprasza na sam koniec na Baker Street. To właśnie w epilogu znajdziemy zakończenie.

Wyobraźcie sobie dwór z licznymi spadzistymi dachami, otoczony fosą… Posiadłość pod osłoną nocy przeradzała się w odrębną wysepkę za pomocą zwodzonego mostu, który o zmierzchu został zawsze podnoszony. Stary dom z historią… sięgającą czasów króla Charlesa a w zasadzie sposobu jego ukrycia podczas wojny domowej. Do tego dołóżmy obecnych właścicieli, z nieliczną służbą i złem czającym się w pobliżu… Czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce zbrodni? Szczególnie, jeśli do tego dodamy pewne fakty i poszlaki? A co z zeznaniami świadków a tym samym mieszkańców domu? Powiem jednak, że historia jest bardzo ciekawa i zaskakująca. Momentami wyprowadzająca wręcz w „pole”. Myślę, że całość jest naprawdę dobra i wciągająca. Po raz kolejny słynny detektyw rozwiązuje zagadkę i wykorzystuje swoje talenty by odkryć to, czego inni by nie zobaczyli. Nie boi się pracować po swojemu i szokować towarzyszy.

„Zdaniem Watsona jestem dramaturgiem, który reżyseruje rzeczywiste życie […]. Drzemie we mnie dusza artysty i domaga się, abym od czasu do czasu podjął się reżyserki.”

Arthur Conan Doyle w doskonały sposób stworzył nie tylko postacie i fabułę, ale także rewelacyjnie wykreował rolę narratora. To on jest tutaj łącznikiem między bohaterami, śledztwem, a czytelnikiem. Przygody Holmesa czytamy po to, żeby na samym końcu śledztwa doznać zaskoczenia. Dać się wywieźć w pole naszej wyobraźni, detektywowi i poszlakom. Z każdą kolejną książką tego autora uzależniam się bardziej od tej osobliwej pary przyjaciół. Uwielbiam ich za oryginalność, barwne dialogi i doznania dedukcyjne, jakie mi oferują. Po zakończeniu książki czuje pewien niedosyt… Chciałabym czytać dalej i dalej… Uczyć się od mistrza, który nie ma sobie równych… To legenda literatury. Ci z Was, którzy tak jak ja uwielbiają Sherlocka wiedzą zapewne, czemu tak delikatnie dobieram słowa… wiedzą, czym się zachwycam i dlaczego nie chcę niczego zdradzać. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do przeczytania i zapoznania się z moimi ulubionymi bohaterami.

„[…] Ale szybka dedukcja, subtelna pułapka, mądre przewidywanie nadchodzących wydarzeń, triumfalna realizacja śmiałych teorii, to właśnie jest powodem do dumy i uzasadnieniem podejmowania pracy. […] Gdzie byłoby to podniecenie, gdybym był tak przewidywalny jak rozkład jazdy?”

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,7 cm)

14 komentarzy:

  1. Sherlock jest moim drugim ukochanym detektywem, zaraz po Poirocie oczywiście ;) lubię jego wrodzona złośliwość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. S. Holmsa znam wyłącznie z ekranu, najwyższy czas poznać słowo pisane... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tego detektywa, więc chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tylko dwa opowiadania Doyle'a, ale mam ochotę na dużo więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam niedawno Sherlocka, w moim przypadku był to Pies Baskerville'ów i co? I stwierdziłam, że to zdecydowanie nie moja bajka. Może kiedyś powrócę do klasyki, może zechcę dać Doyle'owi kolejną sznasę, ale na chwilę obecną przygody Holmesa i Watsona mnie nie interesują, a i geniusz detektywa według mnie jest domniemany, bo w czasie czytania nie było z mojej strony żadnych ochów i achów. Biorę oczywiście pod uwagę fakt, że książki powstawały w odległych czasach i rzeczywistość opisywana przez Doyle'a siłą rzeczy różniła się od obecnej, ale... ale jednak nie. Może kiedyś, jak mój gust literacki zwróci się ku tym klimatom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tej pory czytałam tylko "Studium w szkarłacie", ale planuję zapoznać się z kolejnymi tomami. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz mam w planach by w wakacje przypomnieć sobie kilka utworów od Doyle'a. Idealne kryminalne lato ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo, ładne wydanie ;) z Holmesem miałam styczność lata temu, może czas odświeżyć pamięć ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Klasyk! Marzy mi się własne, prywatne wydanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się ciekawa lektura :)skuszę się :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Twoje klimatyczne zdjęcia - są świetne!
    Co do samej książki to jednak spasuje, gdyż jej tematyka w ogóle mnie nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie muszę przeczytać! Mam w planach od bardzo dawna, bo bardzo mnie zainteresowała postać Doyla, a szczególnie jego związki z ezoteryką.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam właśnie "Stadium w szkarłacie"autora .Tę natomiast mam w planach ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)