poniedziałek, 22 czerwca 2015

Hanna Kowalewska - Tam, gdzie nie sięga już cień


autorka: Hanna Kowalewska
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 22 kwietnia 2015
liczba stron: 460
kategoria: Literatura piękna

„Kochającym ludziom łatwiej się wybacza.”

Pytanie tylko, ile jest tak naprawdę do wybaczenia… Niewątpliwie ma ono moc oczyszczającą i wyzwalającą. Bez dodatkowych balastów żyje się lżej, a przynajmniej powinno. Miłość z wybaczaniem powinna iść w parze, jednak cieniem tych dwojga jest odwaga, która ułatwi człowiekowi zmierzenie się z demonami przeszłości. Jak gorzki to proces dowiedziałam się z książki Hanny Kowalewskiej. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z twórczością autorki, choć niewątpliwie przelotnie musiałam zahaczyć spojrzeniem o tytuł, okładkę, nazwisko… „Tam, gdzie nie sięga już cień” to dla mnie swojego rodzaju odkrycie literackie, utkanie z szumu fal, zatopione w magicznych bursztynach, przesiąknięte zapachem morza i porywiste jak wiatr.
Inka, młoda graficzka, pracująca w warszawskiej galerii, dostaje telegram od dawno niewidzianej ciotki Berty. Kobieta jest umierająca. Chce się pożegnać i opowiedzieć o czymś bardzo ważnym… Inka przyjeżdża do Jantarni, nadmorskiej miejscowości, w której dorastała, jednak tam nikt oprócz ciotki na nią nie czeka. Wręcz przeciwnie – Inkę wita chłód, a nawet wrogość. Dlaczego? Co takiego stało się w przeszłości, że jedna z krewnych Berty potrafi splunąć dziewczynie w twarz? Dlaczego Inka od lat nie odbiera telefonów od przybranego brata Zbyszka i unika rodzinnych stron? Dlaczego jej przyjaciele z młodości nie ułożyli sobie życia, są samotni lub w nieudanych związkach?
Myślę, że opis może być sam w sobie zachęcający, intrygujący, a być może i budzący niezdecydowanie. Dlatego ja nie będę rozwijała tego bardziej, nie chcę wnikać w historię Inki, Zbyszka, umierającej Berty czy dziwacznej Weroniki. Postaram się opisać moje emocje, myśli… po prostu jakoś klarownie wyrazić moją opinię, która ewoluuje i mnie zadziwia. Jak się już pewnie orientujecie jest to historia niełatwa. Jest skomplikowana i wywołująca frustracje. Podczas czytania nieraz dopadała mnie wściekłość na niektóre osoby, na ich postępowanie, nienawiść, i egoizm. Lecz chwilę później następował szok, gdy zobaczyłam jak można odpierać ataki tego typu. Jak wielkie może być opanowanie i hart ducha. Ja na miejscu głównej bohaterki zdążyłabym wybuchnąć – płaczem jak i potokiem słów. Nie umiałabym zachować spokoju, co zaobserwowałam podczas czytania. Myślami chciałam namówić Inkę do postawienia się, do wykrzyczenia w twarz tym wszystkim babsztylom to i owo. Jednak pozostaje pytanie… Co by to dało? Zamknęłoby buzię nieprzychylnym ludziom? Pomogło schorowanej ciotce? Nie. Więc może lepsze zimne opanowanie i zewnętrzna siła. Tajemnice oplecione plotkami i tak będą się roznosić jak zaraza… nienawiść pozostanie…a pozory zawsze będą mylić. Głupota ludzka pozostanie głupotą, zapewne często przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Takie wypaczone „geny”. Tajemnice…


„[…] Tak to już jest z tymi tajemnicami – nigdy nie wiadomo, kto się im właśnie przygląda.” 

Najczęściej zostają zamiecione pod dywan, w celu dokładnego ukrycia całej prawdy. Jednak zdarza się, że mały fragmencik wystaje i ktoś go dojrzy. Z tego ten ktoś będzie próbował ułożyć większy, jednak nie zawsze dobry. To z tajemnic rodzą się plotki, no i ze wścibstwa oczywiście. Łatwej zajmować się cudzymi sprawami niż własnymi. Ta historia zawiera w sobie nie jedną tajemnicę, którą czytelnik poznaje szybciej niż wścibskie towarzystwo z Jantarni. Czujemy się przez to jak ktoś bardziej zaufany i wplątany w rodzinne tragedie. Tragedie pokoleniowe, miłosne, moralne… prowadzące do egoizmu, utraty połowy „swojego ja”, bólu, niezrozumienia, a nawet klątwy. Hanna Kowalewska to poszukiwaczka literackich wyzwań i nowych tematów, jednak w jej twórczości można znaleźć stałe motywy, takie jak: skomplikowane związki, śmierć, samotność oraz oczywiście uczucia. Niezwykle barwna postać, która swój wolny czas poświęca fotografii, malarstwu, a także wspinaczce na górki – większe i te mniejsze. Jej marzenie? Zobaczyć wszystkie morza świata. Autorka uwielbianego przez czytelników cyklu o Zawrociu. Jej książka Julia i huśtawki w 2013 roku została uznana za Książkę Roku, przez Magazyn Literacki Książki oraz nominowana do Śląskiego Wawrzynu Literackiego. Na swoim koncie ma również tomiki wierszy, powieści dla młodzieży a także zbiór opowiadań.

„Tam, gdzie nie sięga już cień” doskonale ukazuje te stałe motywy twórczości Hanny Kowalewskiej. Czytając podumacie nad śmiercią, samotnością, miłością, zasmakujecie w ludzkiej nienawiści, naiwności i odkryjecie rodzinne sekrety. Wszystko stworzone z malowniczą rzetelnością. Całość napisana stylem potocznym, wymieszanym z poetyckim klimatem. Finezja łączy się tutaj z wulgarnością, co dodaje pikanterii dialogom. Jest to książka, która ma w sobie coś magicznego, dziwacznego a zarazem spokojnego. Przyznam się, że na samym początku mi się nie spodobała, jednak z czasem robiło się coraz ciekawiej. Nie chodzi tutaj o odkrywanie wielkich sekretów, bo czytelnik ma wrażenie, że je dobrze zna, mimo tego, że poznaje je stopniowo „strona po stronie”. Jest tutaj coś nostalgicznego i klimatycznego w fabule, w opisach, postaciach. Moja opinia na temat tej książki nadal ewoluuje, o czym już wspomniałam… Teraz po przeczytaniu, wszystkie emocje we mnie dojrzewają i to, do czego na początku chciałam się doczepić, zamazuje się. Jest to niełatwa lektura, z gorzkim posmakiem i pewnie stąd moje wycofanie, bo przecież nikt nie lubi obcować z tragediami, smutkiem, śmiercią… Jeśli macie ochotę na książkę, która ukazuje tą drugą naturę człowieka i jego bytu na ziemi, jeśli chcecie zakosztować gorzkiego smaku tej historii i zatopić to wszystko w bursztynie wspomnień to polecam.


„Najdłuższy cień zostawiają ci, których kochaliśmy najmocniej.”

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Annie z Wydawnictwa Literackiego
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,3 cm)

16 komentarzy:

  1. Czytałam, czytałam :)
    Bardzo udana, warta przeczytania powieść!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładnie to napisałaś... sama recenzja zasługuje na brawa :) książka musi być świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad ta książką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Finezja łącząca się z wulgarnością? Brzmi bardzo kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po tę książkę sięgnę na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja :) książka ciekawa :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja często nie wytrzymuję, kiedy bohaterka nie potrafi się postawić, ale masz całkowitą rację, że nic by to nie zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach tę książkę, gdyż trafia bardzo w mój gust czytelniczy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna recenzja, ale jeszcze się zastanowię nad tą książkę, jednak nie skreślam jej,będę miała ten tytuł na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorkę kojarzę, choć jeszcze żadnej jej książki nie czytałam i póki co w planach nie mam, ale możliwe, że kiedyś się skuszę, tym bardziej, że tak ją oceniasz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przekonuje mnie to, że książka została wydana nakładem Wydawnictwa Literackiego. Oni wydają samą dobrą literaturę. Wielki plus też dla Ciebie, że w recenzji nie zdradziłaś zbyt wiele z fabuły, za to zachęcająco opisałaś swoje wrażenia z lektury:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm chyba o tej książce wcześniej nie słyszałam. Na pewno przeczytam, bo bardzo mnie zaciekawiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka i we mnie wzbudziła mnóstwo emocji i przemyśleń:) świetna jest:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spotkałam się już z twórczością tej autorki i powiem jedno: chcę więcej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kusisz do zapoznania się z tą powieścią :-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)