niedziela, 5 lipca 2015

Grażyna Mączkowska - Powiedz, że mnie kochasz, mamo


autorka: Grażyna Mączkowska
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 3 czerwca 2015
liczba stron: 336
kategoria: literatura piękna

„Jeżeli ciągle walczymy z przeszłością, nie możemy budować przyszłości.”

Przeszłość zawsze o sobie przypomina. Tkwi gdzieś w podświadomości i jest częścią nas. Pytanie tylko, w jakiej komitywie z nią żyjemy? Akceptujemy czy walczymy z nią? Jest melancholią czy zadrą, która boli wciąż tak samo? Przeszłość jest rozciągliwa, znajdziemy w niej dzieciństwo, młodość, dorosłość i wszystkie wydarzenia, które są z tymi okresami związane. Można by powiedzieć, że to już historia, zamierzchłe czasy, przeżytek czy było minęło. Jednak nie zawsze mija… a to, co nas „skrzywiło” kiedyś, tkwi w nas do dziś. Przykładem będzie historia, z którą dopiero co się zapoznałam. W moje ręce trafiła debiutancka powieść Grażyny Mączkowskiej – „Powiedz, że mnie kochasz, mamo”. Jest to kolejna książka w tym miesiącu, którą przeczytałam w kilka godzin. Tytuł jest bardzo wymowny, od razu możemy się domyśleć jak ważna jest matka w życiu dziecka. Okładka i tytuł zachęcają do poznania historii Gabi.
To historia życia ponad pięćdziesięcioletniej obecnie kobiety – życia niełatwego i zwyczajnego, ale może właśnie dlatego tak ciekawego. Ze skutkami dzieciństwa, pełnego przemocy fizycznej i emocjonalnej, Gabi zmaga się do dziś… Tym, czego bohaterce brakowało najbardziej, był brak akceptacji ze strony matki. Tytułowa prośba przewijała się przez całe jej trudne życie.
Rodzina, to podstawowa komórka społeczna, w której najcenniejsze są więzi, szacunek, miłość, akceptacja. Przynajmniej tym powinna być – ostoją, w której czujemy się bezpieczni i prawdziwi. Jednak nie zawsze tak jest i o tym opowiada historia Gabi. Czytelnik „słucha” opowieści kobiety, która opowiada historię swojego życia, a który przypominał koszmar. Zły sen, który nie chce minąć. Pochłania i nie chce wypuścić ze swoich przerażających, zimnych i toksycznych macek. Czasem można się na chwilę przebudzić, poczuć świeżość poranka i na moment odetchnąć, ale za chwilę znów nadchodzi mara. Oczami wyobraźni widzimy małą dziewczynkę, która czuła się zbędna, niepotrzebna, przestraszona i co ważne niekochana. Czas płynął. Dziewczynka przerodziła się w nastolatkę a później w kobietę… Nic się jednak nie zmieniło. Bicie, wyzwiska, poniewieranie, brak miłości, strach, podporządkowanie, brak podstawowych rodzinnych więzi, alkohol i wyniszczenie poczucia wartości. Dwa światy - domowy, szary i brutalny, a do tego zimny i ten poza domem, kolorowy, ciepły, pełen miłości i ciepła.

„Kochana poza domem, niekochana w domu. Życiowy absurd.”

Absurd, który był trucizną, płynącą w żyłach Gabi i jej rodzeństwa. Rodzice. Chciałoby się powiedzieć najważniejsi ludzie w naszym życiu… Jednak różnie z nimi bywa… Są przy nas lub nie. Kochają lub nienawidzą. Bywa, że stają się jednostką niszczącą najbliższych, a czasem i siebie nawzajem. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z przemocy w rodzinie, czasem jesteśmy świadkami okrucieństwa, które szokuje i bulwersuje. Są apele przeciwko złemu traktowaniu dzieci, jednak często jest to temat tabu. Zamknięty w czterech ścianach, ukryty przed innymi. Wieczne życie w strachu, bólu, pośród oparów alkoholu i z wydźwiękiem wyzwisk. Codzienność dzieci, które wyrastają z opieki rodziców, jednak nie wyrastają ze skazy, która powstała przez najbliższych. Syndrom DDA – Dorosłe Dziecko Alkoholika – towarzyszy nam w życiu, zatruwa, niszczy i poniewiera emocjonalnie i psychicznie. Takie osoby nadal tkwią w przeszłości, choć tego nie chcą.

„Życie każdego to zbiór elementów. Elementy to osoby, miejsca, hobby, smaki, rzeczy, uczucia, kaprysy, polubienia… mnóstwo tego. Niektóre zbiory, jak w matematyce, mają części wspólne.”

Autorka w swojej książce porusza ważny temat. Pokazuje, jaki wpływ na dorosłego człowieka ma traumatyczne dzieciństwo. Brak miłości, bezpieczeństwa i akceptacji – normalności – pozostawia trwałe ślady w psychice na zawsze. Historia Gabi, choć fikcyjna to jednak bardzo rzeczywista i autentyczna. Wiele osób może znaleźć swoje odbicie i doszukać się światełka w tunelu. Pani Grażyna w swojej książce pokazuje jak ważna jest miłość. Jaki ma wpływ na dziecko jak i na dorosłych. Ma ona działanie lecznicze, potrafi ocalić i scalić. Znajdziemy tutaj gorycz, jednak i troszkę słodyczy. „Powiedz, że mnie kochasz, mamo” czyta się szybko. Historia ma coś w sobie, jednak spodziewałam się czegoś więcej. Większych emocji, czegoś co zostawi we mnie wyraźny ślad… ślad na dłużej. Jest to literatura, którą warto jednak przeczytać, niezależnie od tego czy miało się trudne dzieciństwo, czy przeciwnie, czy jest się rodzicem, czy jeszcze nie. Takie historie uczą, pomagają się zastanowić, otworzyć na pewne sprawy oczy… Zaapelować – w tym przypadku apel jest jasny, kochajmy dzieci, szanujmy, okazujmy wsparcie na każdym kroku. Akceptacja i miłość to podstawa.

„Szczęście zdobywamy, ucząc się miłości.”

Za możliwość przeczytania książki dziękuję panu Rafałowi oraz Wydawnictwu Akurat

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Polacy nie gęsi
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu ( + 2,2 cm)

27 komentarzy:

  1. Kiedy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach pomyślałam sobie, że koniecznie muszę ją przeczytać... teraz mam pewne wątpliwości,bowiem to kolejna recenzja, która zwraca uwagę na to, że książka nie jest doskonała, jeżeli brakuje w niej emocji, które rzucają czytelnika na kolana i pozostawiają głęboki ślad, to nie wiem, czy warto po nią sięgać...niemniej jednak nadal mam w pamięci ten tytuł, jeżeli trafi w moje ręce przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten brak emocji trochę mnie niepokoi, ale i tak chcę przeczytać tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam. Książka ciekawa, ale nie w pełni mnie zadowoliła. Autorka za mało poświęciła czasu tytułowej więzi rodzice-dziecko.Też nie odczułam emocji podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na chwilę obecną nie jestem zainteresowana tematyką tej książki, ale jeśli kiedyś zmienię zdanie to będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam książkę w zapowiedziach i zwróciłam na nią uwagę, a po Twojej recenzji jeszcze bardziej chcę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  6. I tę książkę z chęcią bym przeczytała, chociaż nie ukrywam boje się, że mi się nie spodoba...

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się temat poruszony przez autorkę, ale szkoda, że nie była bardziej emocjonalna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wydaje się być poruszająca, ale pewności nie mam, czy by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowałam się przeczytać tę książkę ze względu na tematykę jaką porusza. Niebawem będę się za nią zabierać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zastanawiałam się nad tą pozycją jakiś czas temu, ale doszłam do wniosku, że niestety nie jest to mój gust czytelniczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam co nieco o tej książce i mam wrażenie, że to tytuł który mną zawładnie. Na pewno będę się za nią rozglądać, bo choć temat jest trudny to bardzo lubię takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja niestety trochę męczyłam tę książkę i kompletnie nie mogłam wgryźć się w tą historię. To fakt, że temat który wybrała autorka jest wyjątkowo trudny, ale uważam że jakoś nie specjalnie sobie z nim poradziła. Jak dla mnie książka była zbyt przesłodzona, a bohaterce pewne rzeczy przychodziły zbyt łatwo. Ale jak na debiut, to trzeba przyznać że, wypada całkiem nieźle :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama niedługo zabieram się za lekturę tej książki i już nie mogę się doczekać :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie neguję faktu, że takie książki są potrzebne - autorka postawiła na bardzo ważny, a bardzo przemilczany temat, czyli wpływ, jaki mają na dzieci postawy rodziców. Trzeba o tym pisać, jednak można to było zrobić nieco lepiej. Jak dla mnie książka jest nieautentyczna, a jej czytanie przypomina konfrontację z potokami goryczy, które wypływają z głównej bohaterki. Mało przyjemne, nawet jak na książkę o tak trudnej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego jakoś nie ciągnie mnie do książki :/

      Usuń
  15. Piękne, klimatyczne zdjęcie:) A książka, jak narazie nie do końca mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam i też mi w niej trochę emocji zabrakło, ale i tak warto się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście, okładka i treść bardzo zachęcające. Jednak już w wielu recenzjach czytałam, że książce brakuje tego "czegoś", o którym Ty też wspominasz... Szkoda, że jej potencjał nie został wykorzystany w 100%, ale i tak chyba można uważać debiut Grażyny Mączkowskiej za całkiem udany. Na pewno przeczytam:)
    PS. Śliczne zdjęcie. Idealnie komponuje się z okładką:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Główna bohaterka to moja imienniczka. :) Fabuła wydaje się naprawdę interesująca, a zazwyczaj nie gustuję w tego rodzaju książkach, zawsze za to polecam je mojej mamie. Ten cytat na początku naprawdę zachęca do lektury. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam takie historie, więc chętnie zagłębię się w lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Poważny, drażliwy i przygnębiający temat. Myślę, że też bym pewnie szybko połknęła.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzisiaj rano trafiła w moje ręce;) Jestem jej szalenie ciekawa, może jutro uda mi się zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Po takich ksiązkach człowiek bardziej docenia to, co ma ... świetna recenzja, po książkę sięgnę, chociaż pewnie ją poprzeżywam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Słyszałam wiele dobrego o tej książce.Powinnam się sama przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam mieszane uczucia do tej książki, różnie o niej piszą, jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)