sobota, 12 września 2015

Janusz Leon Wiśniewski - Grand


wydawnictwo: Wielka Litera
data wydania: 21 maja 2014
liczba stron: 320

„[…] a może dlatego, że jak się nic nie posiada i do posiadania niczego ponad podstawowe nie dąży, to żyje się lepiej, i widzi więcej, i smakuje z większym namysłem, i dokładniej myśli, bo bez pośpiechu. Może bezdomność wyzwala tęsknotę za własnym miejscem i sprawia, że wspomnienia z czasu, gdy się takie miejsce posiadało, są wyraźniejsze, jak gdyby powiększone przez lupę nostalgii.”

Na wstępie muszę się przyznać, że książka Janusza Leona Wiśniewskiego przyciągnęła mnie okładką. Lubię czarno – białe fotografie, to co skrywają same w sobie. Są pełne tajemnic i tym samym są bardzo „sterylne”. Przejrzyste, a zarazem „zakurzone” nutką przeszłości. Takie zdjęcia przyciągają uwagę i nakierowują naszą wyobraźnię na historie, które się z nim wiążą. Niewątpliwie mają swój urok i są klimatyczne. Tak samo jak treść zawarta w tej książce. To pierwszy z powodów, dla którego postanowiłam zdobyć tę książkę. Drugim jest sam autor… Pomyślałam sobie, że skoro już jestem zafascynowana samą szatą graficzną, to warto książkę mieć i zapoznać się w końcu z jego twórczością. Moja intuicja podpowiadała mi, że najwyższy czas, skoro tyle razy to nazwisko stawało mi przed oczami. Tak też „Grand” jakiś czas temu zasilił moją skromną biblioteczkę. Kilkakrotnie już moja ręka sięgała w stronę tego tytułu, jednak wybierałam inne powieści. Tę odkładałam na później… aż do teraz.
Nad sopockim Grand Hotelem unosi się duch historycznej melancholii. On sprawia, że losy mieszkających tu ludzi mogą się zmienić. Janusz Leon Wiśniewski podpatruje tych, którzy zatrzymali się w hotelu na jeden letni weekend. Wchodzi to ich pokojów, zagląda w historię ich życia, zasypia i budzi się w ich łóżkach. Wszyscy bohaterowie zostali uwikłani w miłość i to właśnie ona dokona w nich wielkiej przemiany.
„Projektowany hotel winien być wystawiony w takiej formie, by przedstawiał coś w rodzaju tryptyku. Lewe jego skrzydło mieściłoby cele ze ścianami wybitymi filcem dla goszczenia wariatów, prawe skrzydło kryminał. Zamiast gazonu przed frontem hotelu należy od razu założyć cmentarz dla samobójców. Na froncie hotelu umieścić powinno się motto Dantego „ Lasciate ogni speranza” (Porzućcie wszelką nadzieję).”

Hotel to przystanek. To namiastka domu. To lustro prawdy. To teatr, w którym gramy bez masek. Anonimowość jest atutem, a wolność uskrzydla. Można omijać go do woli. Zamieniać pokoje. W luksusie przeżyć coś lub poznać kogoś. Zacząć żyć, lub wplątać się w kłopoty. Pomóc lub unieszczęśliwić. Kilka pokoi z historią… 223,414, 104,233,404. Kilku ludzi, którzy niosą na barkach swoje życie, wybory i miłości. Jeden letni weekend w Sopocie. Kilka masek i prawdziwych twarzy. Opowieści ciekawe, nostalgiczne, historyczne i rodzinne. Autor, strony swojej powieści zapisał opowiastkami o przeszłości i teraźniejszości swoich bohaterów. A tych jest z kolei kilka. Jednych można polubić innych już niekoniecznie. Nikt nie jest idealny i przejrzysty, każdy ma jakąś rysę. O czym jest więc ta książka? Chciałoby się rzecz, że o miłości, bo jest to wspólny mianownik tych gawęd. Jednak nie tylko. Mowa tu także o człowieku, jego naturze, zachowaniu i moralność. Czytając wnikniecie do świata postaci, wcielicie się w podglądacza i słuchacza.

Co mnie w tej książce urzekło? Na pewno nuta nostalgii. Niektóre fragmenty i postacie. Przykład? Pierwsza historia i pokój 223. Młoda dziennikarka i pewien uczynny bezdomny Lichutki. Chwile spędzone w ich towarzystwie są pełne ciepła, wspomnień, żalu, prawdy, ale i ludzkiego dobra. Są tacy naturalni i zarazem absurdalni. To chyba moja ulubiona część tej książki. Później spodobała mi się historia sprzątaczki Lubow, która zasmakowała naszej ojczyzny i hotelowej miłości. Jeśli już jesteśmy przy pozytywach to wspomnę o czarno- białych zdjęciach do których zostały dopisane pokoje i historie ich chwilowych mieszkańców. Każde zdjęcie jest inne, można sobie je po swojemu dopasować do danej opowieści. Książka podzielona została na kilka wstępów i „zdjęciowo – pokojowe” rozdziały. Gdy już zapoznamy się wystarczająco z wątkami, historycznymi i ludzkimi to mamy zakończenie, które wyjaśni nam co się dalej stało z bohaterami tej książki. Sam pomysł na fabułę wydaje się ciekawy. Współczesność i problemy bohaterów wymieszane z wątkami historycznymi (Hitler, ludobójstwo czy spisek Smoleński). Niektóre są ciekawsze inne zdecydowanie mniej. Myślę jednak, że pomieszanie filozofii, mądrości życiowych, potocznego języka i fragmentów historycznych tworzy dosyć ciekawą mieszankę. Domyślam się, że dla niektórych może być nudno i niektóre momenty mogą się wydać przegadane. Jednak wszystko co ludzkie znajduje się na kartkach tej książki.


„Kobiety niepożądane cierpią o wiele bardziej niż niekochane.”

Powoli zbliża się już jesień. Dla mnie ta pora roku jest melancholijna. Przynosi wspomnienia, smutki, strach i uśmiech. Przypomina o przemijaniu i codzienności, a tym bardziej wrzesień i pierwsza połowa października. Wtedy moje myśli gonią jak szalone, humory zmieniają się jak w kalejdoskopie, a przemijanie doskwiera mi dwa razy bardziej. Lubię tą porę roku i się jej boję. Trudno to opisać. Ma jednak coś w sobie, tak samo jak ta książka.

„Grand” to nostalgiczna nuta w czasie rozkwitającej jesieni. To książka której na swój sposób potrzebowałam. Być może nie wszystko powaliło mnie na kolana, jednak wybrane fragmenty dały czytelnicze ukojenie. Komu bym poleciła? Miłośnikom koktajlu życiowego wymieszanego z niełatwymi tematami. Macie ochotę wcielić się w szpiega hotelowego i dowiedzieć się tego i owego o gościach hotelowych? W takim razie zapraszam do lektury. Wszystko co ludzkie, znajduje się na kartkach tej książki. Jest to powieść o niedoskonałości.


„Im dłużej żyjemy, im więcej wiemy, im więcej rozumiemy, tym mniejszy życie ma dla nas sens. Nie trzeba studiować filozofii, wystarczy się starzeć”.

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam
Polacy nie gęsi
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,3 cm)

22 komentarze:

  1. Nadal polecam "Grand" wszystkim, na długo ze mną został.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam kiedyś inną książkę autora. Niestety nie spodobała mi się dlatego teraz nie mam ochoty sięgać po kolejnego jego powieści.
    Ale może kiedyś zmienię zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam tą książkę z tamtego roku, kiedy było o niej głośno. Chciałam ją przeczytać, ale zapomniałam, ale dzięki Tobie wreszcie może mi się to uda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dość niecodzienny temat z tymi gośćmi hotelowymi. Kto wie, poszukam jej i sama się przekonam, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej mnie ta książka nie interesuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi bardzo ciekawie, więc sama chętnie się za nią porozglądam :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej książka nie przyciąga mojej uwagi.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama nie wiem czy chcę przeczytać tę książkę. Wydaje mi się, że mogłabym się trochę przy niej nudzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cięzko jest mi się przekonać do tego autora, ale kto wie? Jeśli zacznę to właśnie z tą powieścią!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety mnie też przyciąga najbardziej okładka, jest magiczna! ;) Świetnie opisałaś hotel, poetycko wręcz, lubię takie krótkie zdania w recenzjach. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesień bardzo sprzyja czytaniu takich właśnie książek. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedyne co kojarzę, to okładka. Wydaję mi się, że gdzieś ją już widziałam. Gdzie? Nie mam pojęcia. Nie jestem jednak do końca przekonana czy to książka dla mnie :)

    Pozdrawiam, Dakota // 97books

    OdpowiedzUsuń
  14. Na książkę Wiśniewskiego chętnie się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie jesień także wiąże się z nostalgią i chętnie bym po tę książkę sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem dziwną fanką pana Janusza, bo uwielbiam go za te wszystkie cytaty, które czytam na internetach a nie przeczytałam jeszcze ani jednej jego książki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje się dobrym wyborem na jesienne wieczory :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Wiśniewskiego, aż dziwne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmmmm...własnie wróciłam z księgarni z "Jaskiniowcem"...gdybym szybciej zajrzała do Ciebie, wróciłabym z dwoma książkami;)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie lubię jesieni. Często bywa depresyjna i nie jest tak kolorowa jak by się wydawało, ale na książkę "Grand" jak najbardziej mam ochotę i umili na pewno niejeden jesienny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam jeszcze okazji czytać żadnej książki autora, może więc "Grand" będzie dobra na początek skoro polecasz. Lubię takie ludzkie książki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znoszę jesieni, ale z tą książką czuję, że ją jakoś przeżyję. Najśmieszniejsz jest to, że kupiłam ja ponad rok temu i nadal czeka, aż kiedyś przeczytam, hihi ;) Pozdrawiam i dziękuję za link!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)