środa, 4 listopada 2015

Pamiętam cię - Yrsa Sigurdardóttir


wydawnictwo: Muza
tłumaczenie: Jacek Godek
data wydania: 2012 (data przybliżona)
liczba stron: 320

„Jeśli człowiek chce, aby wybrano konkretne rozwiązanie, nie powinien podsuwać dwóch.”

Moja ostatnia recenzja dotyczyła „Stigmaty”, która zalicza się do gatunku: thriller/sensacja/ kryminał, napisałam, że jest o młodzieży i dla młodzieży, choć nie tylko. Podobał mi się mroczny klimat i oczywiście zdjęcia, które uzupełniały treść. Można by z tego zrobić dobry horror, który na pewno pobudziłby wyobraźnię czytelnika. Postanowiłam iść za ciosem i od razu sięgnąć po grubszy kaliber. Tym razem wybrałam właśnie horror, który upolowałam w Biedronce – oczywiście w okazyjnej cenie! Mój wybór padł na „Pamiętam cię”. Książkę, którą napisała znana mi już Yrsa Sigurdardóttir. Jakiś czas temu miałam okazję czytać „Niechcianych” jej autorstwa i bardzo mi się ta książka podobała. Pamiętam do dziś te ciarki, które pojawiały się na moim ciele, oczami wyobraźni widziałam to, co działo się podczas czytania tamtej historii, a przecież nie był to horror. Pomyślałam sobie: „Skoro thriller tak pobudził moją wyobraźnię, to horror tej autorki na pewno mną wstrząśnie!” Nie mogłam się powstrzymać i praktycznie od razu zaczęłam czytać.
Trójka bohaterów remontując stary, opuszczony dom na północy Islandii ma wrażenie, że ktoś kręci się w pobliżu. Psychiatra z prowincjonalnego miasteczka usiłuje dociec, kto i po co bazgrze po ścianach przedszkola. Niepokoi się bo wiele lat wcześniej podobny akt wandalizmu miał miejsce tuż przed tajemniczym zniknięciem małego chłopca. Te dwie zagadki splotą się w najbardziej niewiarygodny sposób i sprawią, że bojaźliwie zajrzymy za ciężką zasłonę oddzielającą bezpieczną rzeczywistość od…
Czytelnik wraz z trójką bohaterów (oraz małym pieskiem) został rzucony na głęboką wodę i to praktycznie dosłownie. Wysiadamy z łodzi, która dostarczyła nas do miejsca wyludnionego, ziejącego totalną pustką i tylko szaleniec mógłby tam chcieć zostać na dłużej. Jednak nasi bohaterowie, postanowili wyremontować stary dom i nie straszna im była pustka, ciężka praca, ani warunki pogodowe. Oczywiście to wszystko w teorii, bo gdy wysiadamy wraz nimi z łodzi zaczynają ich nachodzić wątpliwości. Szyper odpływa, a nasi bohaterowie są skazani na siebie. Z czasem zaczynają dziać się dziwne rzeczy, które pobudzają wyobraźnię naszych bohaterów i oczywiście naszą. „Pamiętam cię” to dwie historie, które poznajemy równocześnie – naprzemiennie. W kratkę skaczemy po rozdziałach, dlatego też od razu trafiamy na innych bohaterów, którzy także mają nie lada zagadkę do rozwiązania. Poznajemy tutaj psychiatrę, który nie dość, że boryka się z własną tragedią to jeszcze próbuje rozwikłać zagadkę dziwnego aktu wandalizmu w przedszkolu. Od jednego ze swoich pacjentów dowiaduje się, że podobne wydarzenia miały miejsce już w przeszłości. Razem ze znajomą policjantką próbują rozwikłać te dziwne zbieżności. Sprawa się komplikuje, gdy dowiadują się, że ma to jakiś związek z tragedią doktora. A jeszcze dziwniejsze fakty dopiero przed nimi…Czy wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć? Co jest halucynacją, a co prawdą? Czy sny mogą być prorocze?

Nie ma sensu wnikać głębiej w fabułę, gdyż zepsułabym wszystkim zabawę podczas czytania. Jak wiadomo w horrorach akcja rozgrywa się stopniowo i na dobrą sprawę, można zacząć oglądać je od połowy, żeby zaczęło dziać się coś strasznego. Jak jest z książkami? Powiedziałabym, że podobnie, tylko z tą różnicą, że czytelnik musi swoją wyobraźnię nastroić na odpowiednie klimaty i sobie je wyświetlić, a nie przyswoić z ekranu. Tym bardziej, gdy mamy do czynienia z dwiema historiami opowiadanymi naprzemiennie. Nasze napięcie jest dozowane w równych częstotliwościach, co wytrąca nas z otaczającej grozy jednego miejsca by teleportować nas do drugiego. W ten sposób nie tylko się boimy, ale również musimy poskładać wszystkie fragmenty układanki tak, aby połapać się w całej historii i znaleźć rozwiązanie. Myślę, że taka metoda jest ciekawa, aczkolwiek czasem irytująca, szczególnie, gdy czytelnik wciągnie się w daną scenę, a tu nagle coś się dzieje i koniec… trach, bum i nagle jesteśmy w innym miejscu. Mnie tak wciągnęła akcja tocząca się w tym starym domu, że najchętniej czytałabym co drugi rozdział. To właśnie tam dzieją się dziwne rzeczy, słyszymy skrzypienie desek, zawiasów, głosy i widzimy zakapturzoną postać. Do tego jesteśmy odcięci od świata, otacza nas ciemność, a pies wariuje i staje się radarem na wszelkie zło czające się za rogiem. Nie oznacza to jednak, że ta druga historia nie budzi w nas dreszczyku grozy, tam też dzieją się dziwne rzeczy, to tam musimy poszperać w przeszłości i również doznać dziwnych zjawisk, aby obie te historie miały okazję się ze sobą połączyć.

Czas na plusy i minusy… Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy i dobrze wykonany. Czytelnik ma się nie tylko bać, ale również pobawić się w detektywa i poszukać rozwiązania, albo raczej odpowiedniego kierunku w przeszłości. Bardzo ważne jest też to, że fabuła nie jest przewidywalna i potrafi nas zaskoczyć. Oczywiście osoby, które czytają lub oglądają systematycznie horrory mogą szybciej wyprzedzać akcję niż ktoś taki jak ja, który rzadko zagłębia się w tego typu historie. Jednak cieszę się, że mój instynkt naprowadził mnie na dobre tropy, ale dał się też zaskoczyć. Napięcie jest dawkowane po troszeczku, a klimat robi swoje… Wyobraźnia pozwala nam zobaczyć opuszczone budynki z zabitymi oknami, które wyglądają jak oślepione postacie. Cmentarz, który również zdany jest na łaskę natury, puste połacie bez żywego ducha na horyzoncie, a uszy słyszą nie tylko skrzypienie, ale również szepty. Widzimy postać w kapturze oraz czujemy zimno dłoni.

Minusem jak dla mnie jest okładka, która jest bez wyraźnego charakteru, w dodatku zaatakowana zlepkiem zdań, które mogłyby być z tyłu pod opisem. A skoro już mowa o tylnej części książki, to tam znajdziemy namiastkę klimatu, który panuje w książce. Jest tam zdjęcie, które przedstawia dzieci z zamazanymi twarzami i tymi, które wyglądają normalnie. I to właśnie powinno być centralnym punktem na okładce, lub coś, co było by wyraźne i charakterystyczne. Choćby opuszczona chata na odludziu z jakąś postacią w oknie czy coś… Do samej fabuły doczepić się nie mogę, zresztą wykonanie też jest dobre, ja jednak dodałabym tutaj coś więcej, żeby czytelnik mógł bardziej wczuć się w klimat i poczuć jeszcze większe ciarki. Na przykład zapiski z zeszytu, w którym znajdują się opisane sny. Wolałabym sama przeczytać niż dostać na tacy w wersji skróconej przez daną postać.

„Pamiętam cię” to druga książka tej autorki, która trafiła w moje ręce. Pamiętam, że po pierwszej lekturze obiecałam sobie, że pewnego dnia sięgnę po kolejną, tak też się stało. Jednak teraz wiem, że na dwóch książkach się nie skończy. Autorka potrafi stworzyć odpowiedni klimat. Napięcie stopniowo rośnie w trakcie czytania, a czytelnik wyczekuje momentu, w którym coś się wydarzy. Myślę, że ta historia byłaby udana nawet, gdyby opisywała wydarzenia w tym strasznym domu. Czytelnik wtedy skupiłby się na panujących tam zjawiskach i strach potęgowałby się o wiele mocniej. Oczywiście wtedy musielibyśmy inaczej dojść do rozwiązania całej zagadki. Całą historię spowija mrok oraz duszna atmosfera, która przybiera na sile. Straszny chichot słyszę do tej pory i cieszę się, że książki nie czytałam późno w nocy, a już na pewno nie przy samej świecy. Myślę, że film na podstawie tej książki byłby genialny, aż chciałabym obejrzeć. Jeśli przerażają Was dziwne zjawiska, postacie, które pojawiają się nie wiadomo skąd oraz tajemnice zagrzebane pod stertą zbutwiałego kurzu i lubicie się zwyczajnie bać, to myślę, że książka Wam się spodoba. Ja żałuję tylko, że w tej książce nie było takich zdjęć jak w „Stigmacie”, efekt wtedy byłby powalający i nie brakowałoby mi już nawet zapisków z sennika. Książka zasługuje niewątpliwie na uwagę, więc jeśli kiedyś wpadnie Wam w ręce to korzystajcie z okazji i czytajcie!.

15 komentarzy:

  1. Tej autorki czytałam póki co jedynie ,,Niechcianych", muszę sięgnąć po kolejne jej książki w tym ,,Pamiętam cię".

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeka na półce:) Ja czytałam kilka książek autorki i tylko jedna mi się nie podobała. Reszta była naprawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie mroczne i klimatyczne opowieści, ale trochę nie lubię się bać podczas czytania ;). O dziwo, mam książkę w swojej biblioteczce, więc pewnie kiedyś ją przeczytam :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie. Fabuła brzmi bardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, brzmi cudnie :) nic, tylko czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to muszę się skusić ;)

    Jeśli znajdziesz wolny czas, to zapraszam do zrobienia TAGu ;) http://zaczytana-susan.pl/albo-albo-tag/

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro to horror, to biorę w ciemno! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jakiś czas temu jedną z książek autorki i kompletnie się zakochałam. Od tego czasu trafiło do mnie kilka, w tym "Pamiętam Cię", ale póki co nie miałam czasu po nie sięgnąć... będę musiała to naprawić!

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niegdyś czytałam wiele tego typu książek, jednak teraz musiałaby do mnie mocno przemówić, by sięgnąć. Ta jednak nie należy do tego grona.

    OdpowiedzUsuń
  11. To jedyna książka tej autorki, której jeszcze nie czytałam, ale na pewno nadrobię, bo uwielbiam twórczość Yrsy. Polecam cykl kryminałów z Thorą, w niektórych też jest wyczuwalna atmosfera grozy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak, to dla mnie książka i świetne zdjęcie! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam książki, przy których nie tylko mogę się bać, ale również wcielić w rolę detektywa. Koniecznie muszę sobie zapisać ten tytuł ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie skuszę się raczej na tą książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)