niedziela, 21 lutego 2016

Wytańczyć marzenia - Michaela DePrince, Elaine DePrince

wydawnictwo: Kobiece
liczba stron: 272
PREMIERA: 26 lutego 2016

„[…] nie zawsze dostajesz rolę, na którą liczysz. […] jeśli nie chcesz roli, jaką dostajesz, zawsze znajdzie się inna tancerka, która ją chce.”

Marzenia. Każdy z nas jakieś ma. Jedni je realizują w stu procentach, a inni zniechęcają się w połowie. Są też tacy, którzy odkładają je na później, bądź z góry zakładają, że się nie spełnią. No i faktycznie nie. Bo samo nic się nie zrobi. Nawet marzenia same się nie spełnią ot tak. Trzeba zrobić jakiś ruch, krok w kierunku wymarzonego celu. Jednak czasami wymaga to dużo nadziei, siły, wytrwałości, energii i co ważne poświęcenia. O czym każdy z nas wie, ja też, jednak po lekturze „Wytańczyć marzenia” widzę, jakim trzeba być uparciuchem by do tego celu dojść i się nie poddać przy pierwszej lepszej okazji.
W sierocińcu w Sierra Leone Michaela de Prince była znana, jako dziewczynka nr 27. Samotne dziecko, prześladowane przez innych z powodu bielactwa, nie miało łatwego życia w kraju ogarniętym powojennym chaosem. Pewnego dnia ukochana nauczycielka Michaeli została brutalnie zamordowana. Dziewczynka przeszła wtedy bardzo trudne chwile. Przyszłą baletnicę uratowało znalezione zdjęcie pięknej primabaleriny. Pozwoliło ono Michaeli odciąć się od ponurej rzeczywistości i zacząć marzyć o lepszym życiu. W wieku 4 lat Michaela została zaadoptowana przez amerykańską rodzinę, dzięki której mogła rozpocząć naukę tańca w szkole baletowej Jacqueline Kennedy Onassis. Obecnie jest najmłodszą tancerką Dance Theatre w Harlemie, a jej kariera rozwija się w zawrotnym tempie.
Śmierć ojca, a później matki. Okrucieństwo wuja, a następnie rebeliantów, którzy zostawiali po sobie trupy. Przyjaźń i cud. A do tego okładka wyrwana z przypadkowego czasopisma przedstawiająca baletnicę. To właśnie ten fragment papieru, stworzył marzenia, nadzieję i stabilność. Dodawał otuchy w trudnych chwilach, których nikt nie chciałby przeżyć. Następnie przyszło wyzwolenie i nowe życie, które zapachniało miłością i bezpieczeństwem. To nowy świat, kochający ludzie i więzi z horroru dawnych lat ukształtowały główną bohaterkę tej książki oraz jej „siostry”. Małą dziewczynkę, sierotkę dotkniętą bielactwem zainspirowało zdjęcie baletnicy. Mnie również. Z tym, że w oko wpadła mi okładka z naszą bohaterką w roli głównej. Nigdy wcześniej nie interesowałam się baletem. Tak samo jak Michaela nie miałam pojęcia, co to jest: tendu, releve, rond de jambe, battement frappe czy en dedan oraz en dehor. Jednak ona krok po kroku poznawała wszystkie te nazwy i kroki, które czyniły z niej baletnicę.

Kim była i jest Michaela De Prince? Dziewczynką, która wykazała się nie lada odwagą i siłą. Sierotką porzuconą i dotkniętą bielactwem, co w oczach niektórych czyniło ją dziwadłem. Zdolną osóbką, w którą wierzyli biologiczni rodzice, a następnie ci adopcyjni. Romantyczka kochająca swoją rodzinę, balet i pływanie. Zwyczajnym człowiekiem, który musiał pozbyć się nie jednej traumy, walczyć z rasizmem i uwierzyć, że białe plamki na ciele podczas tańca mienią się jak magiczny pył. A co ważne kobieta, która chce w życiu zrobić coś więcej poza tańcem. Michaela jest tak pozytywną osobą (taki obraz wyłania się z kart tej książki), że aż chce się ją poznać osobiście.


„Zazdrość to ważny element świata baletu. Są miliony dziewczynek uczęszczających na zajęcia i dużo mniej wolnych miejsc w grupach baletowych. Rywalizacja o te miejsca jest olbrzymia i zaczyna się w bardzo młodym wieku.”


„Wytańczyć marzenia” to wspomnienia Michaeli De Prince, którymi dzieli się z czytelnikami. Pokazuje jak wyglądało życie w Sierra Leone. Co to głód, strach, odtrącenie i pustka po stracie rodziców. Słowami naszkicuje nam obraz rodzinnego domu, sierocińca, zbrodni dokonanych na oczach dziecka i okrucieństwa starszych. Opisze swoje początki w nowym miejscu i w nowym wcieleniu. Zabierze do nowego domu, pachnącego aromatami, ciepłem, miłością i cennym wsparciem. Zobaczymy, czym jest balet od podstaw i jak ciężko trzeba pracować, żeby odnieść sukces. Wszystko to zostało napisane lekko i optymistycznie. Czytamy o rzeczach, które podnoszą ciśnienie, a mimo wszystko nie odczuwamy prawdziwego ciężaru. Z każdego słowa płynie nadzieja, optymizm i ciepło. Ta młoda kobieta dzieli się swoim doświadczeniem. Książkę czyta się ekspresowo, nie przytłacza, nie nudzi, a opisywane wydarzenia nie ciągną się w nieskończoność. Michaela chciała pokazać, że ciemnoskóre dzieci również mogą spełniać marzenia, mogą zostać tancerzami, choć nie jest to łatwe. Rasizm nie ominął nawet grona artystów. To opowieść dziewczynki, nastolatki i kobiety, która swoje życie zawdzięcza życzliwości pewnej rodziny z Ameryki, która zaadoptowała ją wraz z jej przyjaciółką z sierocińca. To dzięki nim zaznała nie tylko lepszego życia pełnego wygód, ale zakosztowała stabilności i miłości, których jej brakowało, kiedy była jeszcze Mabinty Bangura. Po lekturze tej książki doszłam do wniosku, że czasami potrzeba również szczęścia (życzliwych ludzi), aby nasze życie mogło wpaść na odpowiednie tory, które poprowadzą do spełnienia marzeń.

Książkę polecam tym, którzy lubią takie historie oraz tym, którzy chcą zaznać goryczki skropionej optymizmem i nadzieją. Postanowiłam moją recenzję urozmaicić dwoma filmikami. Jeden to będzie Jezioro Łabędzie, czyli pierwszy balet, jaki widziała nasza bohaterka i który pokochała. A drugi przybliży Wam postać Michaeli.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Kobiece



39 komentarzy:

  1. Niesamowite, jak ta kobieta potrafiła podążać za swoją pasją! Książka zapowiada się bardzo ciekawie, kto wie, może się skuszę, chociaż nie przepadam za opisami wspomnień i wycieczkami historycznymi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się bo warto :) Również jestem po wrażeniem tego, jak Michaela walczyła o swoje marzenia.

      Usuń
  2. Podziwiam ludzi, którzy są tak zdeterminowani i potrafią za wszelką cenę podążać za własnymi marzeniami. Po raz kolejny żałuję, że nie zamówiłam tej książki... Twoja recenzja bardzo zachęca do jej przeczytania. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to liczyłam, że swoją recenzją zachęcę kogoś do przeczytania tej książki. Również jestem pełna podziwu dla takich osób.

      Usuń
  3. Nigdy nie słyszałam o Michaeli De Prince, ale zainteresowała mnie jej historia, dlatego postaram się zdobyć i przeczytać jej niezwykle wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna historia, bardzo wzruszająca. Przeczytałam ją w przeciągu jednego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pochłonęłam ją w szybkim tempie :)

      Usuń
  5. Walka o marzenia i to z tyloma przeciwnościami losu - to musi być ciekawa historia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno przeczytam tę książek, niezwykła historia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taniec jest jedną z moich pasji także chyba się skusze na te książkę. A dodatkowo podążanie za swoimi marzeniami po takich wydarzeniach w życiu ... stanowczo coś dla mnie :)
    Film o takim tytule wprost kocham także to chyba dobry znak dla ksiażki ;D

    Zostaję na dlużej ♥
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się :) Sama podczas czytania byłam pełna podziwu dla tej kobiety, że była tak zdeterminowana i walczyła o swoje marzenia.

      Usuń
  8. Mogłaby się skusić. Lubię takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. nieszczegolnie lubie taniec, choc nie wykluczam, że gdyby do mnie trafila to wzbranialabym sie przed przeczytaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tańcem również jest na bakier, ale sama historia opisana w tej książce jest niesamowita :)

      Usuń
  10. Bardzo dobrze i szybko czytało mi się tę pozycję:) Pomijając bohaterkę, tak sobie myślę, że Elaine i jej mąż to niesamowicie ludzie;) Chętnie przeczytałabym o nich książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, gdyż ja również uważam, że to wyjątkowi ludzie i podziwiam ich za to co robią.

      Usuń
  11. Bardzo ładnie to wszystko opisałaś :) tematyka nie moja wprawdzie, ale recenzja piękna ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Historie osób, które podążają za swoimi marzeniami, bez względu na trudności, jakie spotykają je po drodze, są piękne i niesamowicie inspirujące. Czuję, że ta również przypadnie mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego liczę, że niedługo ujrzę recenzję tej książki na Twoim blogu skoro jest w Twoim guście ;)

      Usuń
  13. Również jestem w trakcie lektury i jestem zadowolona z treści :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, wydawało mi się na początku, że to nie dla mnie, jednak po Twojej recenzji jestem przekonana, że jest całkiem odwrotnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam z początku, że ta książka jest nie dla mnie, jednak historia Michaeli niesamowicie mnie wciągnęła :)

      Usuń
  15. Z ogromną przyjemnością sięgnę po tę pozycję, bo podążanie za marzeniami jest jednym z moich ulubionych motywów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym przeczytać. Polecam Ci też "Balerina. Życie w tańcu" :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie bym przeczytała, uwielbiam takie książki - i wcale nie chodzi o tematykę tańca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie pozostaje nic innego jak nabyć tę książkę :)

      Usuń
  18. Niestety, jakoś mnie nie ciągnie do tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale przecież każdy gustuje w czymś innym :)

      Usuń
  19. Mam sentyment do baletu :D Jedenaście lat nauki tańca robi swoje. Chętnie sięgnę po tą książkę. Przekonałaś mnie swoją recenzją :D
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)