wtorek, 17 maja 2016

Grunt pod nogami - Jan Kaczkowski


wydawnictwo: WAM
data wydania: 17 lutego 2016
liczba stron: 232

„Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje.”

Tym razem będzie już totalnie z innej beczki… Na dzisiaj przygotowałam dla Was książkę, którą wielu oceniłoby może jako moralizatorskie filozofowanie o Bogu, wierze, chorobie i żebraniu na hospicjum. I faktycznie w jakimś stopniu tak jest, jednak ta książka ma drugie dno i ukazuje (nie) zwyczajnego księdza i jego kazania o sprawach duchowych jak i tych ziemskich w innym świetle. Ks. Jan Kaczkowski i jego „Grunt pod nogami” podbiły serca wielu czytelników w tym moje.
Zastanawiam się tylko: jakim cudem odkryłam tę wybitną osobistość tak późno… zbyt późno?! Miliony Polaków pokochały go za wyrozumiałość dla słabości drugiego człowieka, wierność sobie, błyskotliwe poczucie humoru i determinację w walce ze śmiertelną chorobą. Jak wygląda relacja ks. Jana z Bogiem? Jakie wartości są mu najbliższe? Które fragmenty Ewangelii są dla niego najważniejsze? O czym chce zdążyć opowiedzieć tłumom, które przychodzą na jego msze, a jakie słowa zachowuje dla pacjentów swojego hospicjum?
Tego dowiecie się z kazań, które zostały zamieszczone w tej książce. Poznacie bliżej ks. Jana i z pewnością nabierzecie ochoty na przeczytanie innych jego książek.


„Wszystko utrudnia to, że jesteśmy mistrzami świata w oszukiwaniu własnego sumienia.”


W dzisiejszych czasach, gdy wielu ludzi nabiera do księży i wiary coraz więcej dystansu, takie osoby jak Ks. Jan Kaczkowski są na wagę złota. Myślę sobie, że mało jest takich mówców – autentycznych – którzy potrafią dotrzeć do słuchacza, poruszyć jego wewnętrzne struny, sumienie czy też zwyczajnie pobudzić do dyskusji. Dodatkowo żyć tym, co się mówi, według tego co się mówi i nie robić niczego pod publikę. Ludzie potrzebują autentyczności, a obłudę i powierzchowność mamy na każdym kroku. Każdy kogoś udaje oraz ubiera się w pancerze by przetrwać na ziemi jak najlepiej. Chowamy swoje prawdziwe oblicza, aby je uchronić przed zranieniem. Czasami po prostu zagłuszamy sumienie, po to, żeby było nam łatwiej. I tu właśnie na naszej drodze pojawia się Ks. Jan ze swoim credo, w którym przypomina nam, że zdecydowanie zbyt często zła szukamy w drugim człowieku, a nie w sobie. Schodzimy na ścieżkę ciemności i nie zabieramy ze sobą oliwy, ponieważ nie pomyśleliśmy lub zdecydowaliśmy, że to co mamy nam wystarczy. A przecież droga przez życie… do wieczności… zbawienia… i czystego sumienia bywa długa i wyboista. Wiele razy się potkniemy, ale warto mieć ze sobą światło i sobie tą drogę oświetlać, a nie wpadać na konary i we wszelkie dziury.

„Nie rozliczajmy innych. Rozliczajmy siebie.”

„Grunt pod nogami” to zbiór kazań ks. Jana Kaczkowskiego, w których próbuje nam przybliżyć nie tylko Boga, ale również bliźniego z całym jego bagażem – cierpieniem, problemami i emocjami. Zachęca, abyśmy zawalczyli o swoje relacje z najbliższymi i całą resztą, byśmy się zatrzymali i oczyścili własne sumienia. Czas ucieka zbyt szybko i nie warto go trwonić na to, czego potem będziemy żałować. Poprzez swoje kazania chce nam przybliżyć również siebie, swoją sytuację, walkę z chorobą i tym samym dać autentyczne świadectwo siły i jedności z Bogiem. Im dalej zagłębiałam się w credo ks. Jana tym większego przekonania nabierałam, że te kazania warto sobie dozować w niedzielnych proporcjach i skupiać się na każdym z osobna. Celebrować chwilę z mądrością, mądrego (mądrzejszego ode mnie) człowieka. Teraz to już za późno, gdyż całość przeczytałam i nie raz się nad taką i ową treścią zadumałam, jednak wiem, że kiedyś zrobię sobie takie niedzielne seanse, gdyż książka, którą trzymam w ręku jest uniwersalna i ponadczasowa. Słowa zapisane na kartkach papieru nie znikną, nie ulotnią się w przeciwieństwie do zapachu.

Takich księży jak ks. Jan powinno być zdecydowanie więcej, wtedy wielu ludzi na nowo spojrzałoby na Kościół i Boga, który nieraz zostaje w tyle poprzez zachowanie wielu duchownych. Autor „prawi” kazania, ale robi to wyśmienicie. Wielokrotnie zadziwiała mnie lekkość i poczucie humoru połączone ze szczerością i prostotą przekazu tworzyła ciekawe fragmenty – pozbawione kaznodziejskich moralizmów. Domyślam się, że skoro samo czytanie intryguje, to słuchanie na żywo słów ks. Jana musiało odnosić jeszcze lepsze rezultaty. Tak sobie myślę, że fenomenem tego człowieka była dobroć, szczerość, prostota i zrozumienie, a także odwaga. Coraz bardziej żałuję, że nie miałam okazji poznać Go osobiście ani wysłuchać żadnego z kazań. Naprawdę zastanawiam się, jakim cudem odkryłam jego literacki przekaz tak późno, skoro z książkami żyje na co dzień?! Jednak już mam upatrzoną inną książkę ks. Jana – „Życie na pełnej petardzie”.

Podsumowując: „Grunt pod nogami” to lekcja o bliskości z Bogiem, samym sobą i bliźnim…w chorobie jak i zdrowiu… w drodze pod górkę i z górki. A do tego spora dawka autentyzmu i szczerości człowieczeństwa, która aż wypływa ze stron tej książki.

„Im bardziej ktoś jest inny, im bardziej ktoś jest dziwny, tym bardziej ma twarz Chrystusa.”

9 komentarzy:

  1. Szkoda, że księdza już nie ma z nami. A tę publikację mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj nie, to nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno za jakiś czas przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Intryguje mnie ta postać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki przede mną tego świętej pamięci księdza, ale wiem, że kiedyś na pewno po jakąś sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie mówię takim pozycjom "nie". Jestem pewna, że sięgnę po jakąś książkę ks. Kaczkowskiego... myślę, że tu nie chodzi nawet o wiarę czy niewiarę, ale o to, że oprócz tego, że był duchownym... był przede wszystkim niesamowicie dobrym i mądrym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała książka, powiem tak - może ku lekkiej przestrodzę . Po przeczytaniu tej ksiązki nic nie będzie już takie jak kiedyś - in plus.

    OdpowiedzUsuń
  9. wybitny człowiek.wrażliwość i taki wyjątkowy zmysł etyczny i metafizyczny.Wielki żal że odszedł. Brakuje takich ludzi jak Jan Kaczkowski.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)