środa, 14 grudnia 2016

Harry Potter i Przeklęte Dziecko - Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne


wydawnictwo: Media Rodzina
data wydania: 22 października 2016
liczba stron: 368

„Doskonałość jest poza zasięgiem ludzkości, poza zasięgiem magii. W każdej pięknej chwili szczęścia kryje się kropla trucizny: świadomość, że ból powróci.”

Magia… to właśnie do tego świata chciałam powrócić. Bo kiedyś już tam byłam. Zaprosiła mnie do niego moja koleżanka, która pożyczyła mi pierwszą część Harrego Pottera. To od tamtej chwili miałam okazję podróżować po świecie, który od naszego szarego dzieli tylko cieniutka granica. Teraz moje życie jest prawie w całości szare, pokryte grubą warstwą problemów i trosk, a do magii to już całkiem mu daleko. Dlatego też ucieszyłam się, że po tylu latach będę mogła choć na chwilę wrócić, poczuć namiastkę swojego dzieciństwa i oderwać się od tego co tu i teraz. Czy mi się to udało? Tak nie do końca, ale co jak i dlaczego, o tym później. Szał zakupowy na „Harrego Pottera i Przeklęte dziecko” skończył się już jakiś czas temu i zapewne wszyscy zainteresowani mają już książkę za sobą. Ja jestem trochę w tyle, mimo że trafiła ona do mnie jeszcze „gorąca”.
Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym. Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony.
"[…] w tym pogmatwanym, pełnym emocji świecie nie ma idealnych odpowiedzi.”

Tym razem Harry Potter to nie stu procentowy Harry. Jak wyraźny napis na okładce głosi jest to scenariusz sztuki teatralnej, czyli nie ma mowy o wciągającej powieści do jakiej przywykliśmy i na jaką zapewne każdy ma ochotę. Tu nie ma mowy o rozczarowaniu wynikającym z niewiedzy. Każdy wie co kupuje, bierze do ręki, czyta i na co się pisze. Pomijając jednak sam fakt tej wersji, która obdziera czytelnika z zatonięcia w morzu wyobraźni, a upraszcza ją wręcz prawie w całości, to brakuje mi tutaj klimatu i charakteru. Od razu widać, że nie ma tu finezji Rowling, że brakuje autentyczności, którą pamiętamy z dawnych tomów. Całość to zlepek wydarzeń, poszczególne sceny i przeskoki w czasie. Chaos, który pokazuje jak trudno być synem sławnego ojca. I jak trudno być ojcem. Jest tutaj również mowa o głębokiej przyjaźni, która może zadziwić, a także walka dobra ze złem.

Tak jak wspomniałam już wcześniej „Harry Potter i Przeklęte dziecko” nie do końca spełnił moje oczekiwania, a już na pewno jeśli chodzi o świat czarodziejów i magię, której dużo to tu nie znajdziecie. Z drugiej strony nie miałam też jakiś wielkich wymagań, nie liczyłam na emocje porównywalne z dawnym Harrym, jednak ciut więcej klimatu mogło by być. Mam wrażenie, że całość jest trochę naciągana i przekombinowana. Nie jest jednak tak tragicznie jak w przypadku nieudanej próby Stephanie Meyer i kombinacji ze „Zmierzchem” . Spokojnie można przeczytać i zobaczyć jak „potoczyły” się losy naszych ulubionych bohaterów i zapoznać się z nowym pokoleniem. Być może w wersji scenicznej zauroczyłaby mnie ta sztuka o wiele bardziej.

„Cierpienie jest rzeczą równie ludzką jak oddychanie.”

piątek, 2 grudnia 2016

Nowy, mały czytelnik :-)


Cztery miesiące temu na tym świecie zawitał pewien mały czytelnik. MÓJ mały czytelnik, który już zbiera swoją kolekcję książeczek, na razie tylko obrazkowych, ale co książka to książka. :-) Ta mała osóbka zajmuje 99,9% mojego dnia, dlatego czasu na czytanie jest tak mało. Niestety mało jest mnie też tutaj i na Waszych blogach... Jest dziecko, są ogromne problemy, ale się nie poddaje i z bloga nie rezygnuję. Wszystko wolniej idzie, ale jednak sunie naprzód.

Ten post jest po to, abyście wiedzieli, że moja nieobecność to żaden kaprys, tylko poważny brak czasu! Mam nadzieję, że z czasem wszystko ułoży się tak, jak to sobie planowałam i powrócę do dawnej aktywności :-)