sobota, 4 lutego 2017

Królestwo za mgłą - Michał Wójcik, Zofia Posmysz


wydawnictwo: Znak Literanova
data wydania: 30 stycznia 2017
liczba stron: 320

„Bo nawet kat ma słabości. A ofiara nie zawsze jest bezbronna.”

Są książki, po które jeszcze dobrych kilka lat temu bym zwyczajnie nie sięgnęła. Taki tematycznie ciężki kaliber, który może przytłoczyć, zniechęcić itp. Do tej ciężkiej kategorii zaliczyłabym „Królestwo za mgłą”, książkę, w której znajdziecie efekt piętnastu spotkań Michała Wójcika z Zofią Posmysz, więźniarką Auschwitz, Ravensbruck i Neustadt – Glewe. Wtedy powiedziałabym – nuda – a dziś?
Trafiła do Auschwitz, mając niespełna dziewiętnaście lat. Ponad siedemdziesiąt lat po wojnie zdecydowała się po raz pierwszy opowiedzieć całą swoją historię. Zofia Posmysz mówi o tym, skąd czerpała wewnętrzną siłę, choć była świadkiem niewyobrażalnego. I jak to się stało, że ponownie zaufała życiu.
Dziś nie tylko przeczytałam z zainteresowaniem, ale dodatkowo z szokiem wymalowanym na twarzy! Każda strona i pytanie wywoływało zainteresowanie, żywą ciekawość, a czasem niedowierzanie. Nie tyle samym okrucieństwem katów, bo nasłuchało się i naczytało już trochę na ten temat, a wyobrazić sobie to raczej trudno. Wszystko to brzmi jak z koszmaru czy najgorszego horroru, aż trudno sobie uzmysłowić, że człowiek jest zdolny do takich czynów. Chyba żadne słowa nie są w stanie dokładnie opisać tych makabryczności...choć podobno malarstwo Beksińskiego dobrze obrazuje klimat (według Zofii Posmysz). Mój szok wywołały słowa rozmówczyni Michała Wójcika, to jak ona potrafi postrzegać te mroczne lata. To miejsce, które było zwyczajnie piekłem na ziemi. Pani Zofia dostrzega smugę piękna, tam gdzie inni widzą tylko grozę. Zadziwiające jest jej podejście do tego koszmaru, do wspomnień...jej siła, wola wolności i wiara...a także jej relacje z innymi więźniami, a szczególnie z oprawczynią Franz. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim podejściem, z taką analizą tematu Auschwitz czy też jakiegokolwiek innego obozu. Oczywiście relacja pani Zofii również przyprawia o dreszczyk grozy, ona również przeżyła koszmar i nie miała sielankowego życia. A mimo to, widzi to czego zwykle nie da się zobaczyć czy poczuć. Po raz któryś dochodzę do wniosku, że to wyjątkowa osoba, ciekawa postać, kobieta która ma dużo do powiedzenia.

Opowiada to nie tylko w tym wywiadzie, ale również w swojej twórczości. Jej „Pasażerkę” sfilmował Andrzej Munk a konkretnie zaczął nad nią pracować, bo w międzyczasie zmarł. Co ciekawe klimat obozu został również wystawiony jako opera, która zdecydowanie bardziej przemówiła do Zofii Posmysz niż wspomniany wcześniej film. Z jej punktem widzenia nie każdy się zgadza...jej literackie obrazy są w pewien sposób przełomowe. A ja przyznaję, że nie kojarzę nic co wyszło spod pióra naszej głównej bohaterki ani nie kojarzę filmu.


„Najważniejszy jest głód, trzeba go zaspokoić. Czasami się to udawało. A gdy już można było go zaspokajać […] to człowiek zaczynał dostrzegać więcej. Na przykład piękno. Wiem, to dziwnie brzmi. Ale tak było. Pamiętam pewien poranny apel. Nad linią horyzontu wstawało słońce, budził się dzień, budziła się przyroda. Dostrzegłam to. Zatopiłam się w kontemplacji. Nie przeszkadzało mi szczekanie psów, wrzaski anwajzerek, krzyki popychanych czy bitych. Nie w tym momencie. Inna sprawa, że wyższe uczucia były dostępne tylko w sytuacji oswojenia. Gdy człowiek uświadomił sobie, że tu i teraz jest moje życie. Nie wiem, kiedy stąd wyjdę, ale póki żyję, to muszę tak żyć, jakby to była norma. Gdy więzień przyjął to wiadomości i się z tym pogodził – otwierał się. Nie od razu… Musiało minąć sporo czasu. Gdy minął szok i zmieniły się warunki życia. U niektórych to były dwa, trzy tygodnie. U innych kilka miesięcy. A jeszcze inne kobiety nigdy się z tym nie pogodziły”


„Królestwo za mgłą” to 15 spotkań, w których możemy uczestniczyć zagłębiając się w lekturę. To mnóstwo pytań i satysfakcjonujących odpowiedzi. Z tej rozmowy dowiemy się o życiu w obozie, o zagrożeniu, głodzie, próbie przetrwania, a także o ludziach. O imionach i nazwiskach, które miały twarze. Oczami wyobraźni zobaczycie bród, poczujecie smród, będziecie taplać się w błocie a przed oczami staną wychudzone postacie w pasiakach. W dziwnej mgle zatoniecie jak więźniarki obozu, jak Zofia Posmysz. Książka została wzbogacona o zdjęcia, wiersze obozowe Zofii Posmysz, a także tekst, który ukazał się w „Głosie Ludu”, a który został podpisany numerem obozowym pani Zofii. Ktoś może powiedzieć, że to kolejna książka na ten sam temat, ale nigdy za dużo książek, które są ciekawe i mogą coś wnieść do naszego życia. Każda taka zostawia coś w naszej pamięci – ta również. Ta książka to dowód na to, że o piekle można mówić na wiele sposobów. Każdy ma swoje subiektywne odczucia. Moje spotkanie z Zofią Posmysz uznaję za owocne i jeśli lubicie książki tego typu to polecam. Jednak, jeśli ktoś nie preferuje takiej tematyki i tego typu książek to nie zabierajcie się za moją dzisiejszą propozycję.

Obraz Zdzisława Beksińskiego
Obraz Zdzisława Beksińskiego
Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

2 komentarze:

  1. Planuję przeczytać, wstrząsająca i smutna opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach tę książkę :)
    Pozdrawiam :*
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)