wtorek, 4 lipca 2017

Statek śmierci - Yrsa Sigurdardóttir


cykl: Thora
wydawnictwo: Muza
data wydania: 12 czerwca 2013
liczba stron: 336

„Kto nie boi się o siebie samego, ma zwycięstwo w kieszeni.”

Twórczość jednych autorów zostawiamy sobie na „później” innych zaś bierzemy w ciemno, bo „kupili nas” dawno temu jedną przeczytaną książką. Mnie ta zasada dotyczy w stu procentach. Ostatnio wspominałam o twórczości Kinga, którą wiecznie odkładałam na kiedyś, a teraz muszę wspomnieć o innej autorce, której twórczość zrobiła na mnie wrażenie jakiś czas temu. Oboje tworzą historię z tego samego gatunku – zarówno On jak i Ona mają za zadanie przestraszyć swojego czytelnika i przyprawić o gęsią skórkę, a już na pewno muszą tworzyć napięcie, które czytelnika wciągnie w opisywaną historię. Ma być ciekawie, a najlepiej ciekawie i przerażająco. Jakie emocje wywołała we mnie twórczość mistrza grozy przeczytacie recenzję wstecz (oczywiście ten kto jeszcze tego nie zrobił), a jak się ma sprawa z grozą spływającą spod pióra kobiety? Yrsa Sigurdardottir zrobiła na mnie piorunujące wrażenie książką „Niechciani” (recenzja tutaj). To była moja pierwsza książka tej autorki. Pamiętam, że potrafiła stworzyć naprawdę niezły klimat, a ciarki oblazły mnie niczym mrówki i to niejeden raz. To sprawiło, że po kolejną książkę autorki „Pamiętam Cię” sięgnęłam bez oporów i z jeszcze większą ciekawością. Ona również mnie nie zawiodła, a jej recenzję znajdziecie tutaj. Dwie doskonałe książki jednej autorki w moich rękach, trzeba więc próbować kolejnych. Kolejna trafiła się całkiem niedawno. Wyobraźcie sobie mój entuzjazm i dreszczyk emocji, który towarzyszył podczas rozpoczynania lektury „Statku śmierci”. Nadzieje i oczekiwania były ogromne. Czy zostały zaspokojone? Czy tak jak w przypadku mistrza grozy poczułam lekki zawód?
Luksusowy jacht rozbija się przy wejściu do portu w Reykjawiku. Na jego pokładzie nie ma nikogo. Jacht jest własnością Banku Islandzkiego, odkąd poprzedni właściciel popadł w długi. Co stało się z trzema członkami załogi i czteroosobową rodziną, która weszła na pokład w Lizbonie? Turyści, którzy zaginęli wykupili, przed podróżą, bardzo wysoką polisę na życie. Firma ubezpieczeniowa chce mieć pewność, że nie doszło do oszustwa. Do akcji wkracza Thora. Musi ustalić, co wydarzyło się na jachcie pomiędzy Lizboną a Reykjawikiem. To nie horror. Lub może raczej horror innego rodzaju. Jeśli znalazłeś się na pokładzie jachtu na środku oceanu i nie wiesz, komu możesz zaufać, to horror o którym mówimy.
Siedem osób plus jeden trup gratis, to od niego zaczynają się kłopoty. Pasażerowie znikają jeden po drugim. Nie wiadomo komu ufać, bo przecież każdy z dorosłych może być mordercą. Tak więc pięć osób może zasługiwać na miano podejrzanego. Luksus, ocean, z pozoru fajna wyprawa… a w rzeczywistości to koszmar pachnący pieniędzmi. To godziny, które zlewają się ze sobą i dryfują w oczekiwaniu na najgorsze. To worek ostateczności i strachu. Kilka ostatnich dni spokoju pewnej rodziny, która wracała do domu. Do dziadków, rodziców, dziecka… Taka migawka, która ma pomóc odpowiedzieć na pytania, które nasuwają się między rozdziałami. W tle majaczą długi, bogactwo, sława...Znajdziemy też dawkę rozpaczy i oczekiwania na cud.

„Statek śmierci” zabiera nas w kurs po oceanie. Dryfujemy z początku beztrosko i niewinnie, oczekując jednak nadchodzącego piekiełka. Całą przygodę jednak zaczynamy z zupełnie innego źródła, albowiem patrzymy oczyma strażnika portowego, a nie głównych bohaterów bezpośrednich wydarzeń. To wprowadza czytelnika w wir tej dziwnej i zagadkowej historii, którą ma okazję poznawać krok po kroku. Tak też sobie przeskakujemy z luksusowego jachtu do chwili obecnej, czyli do Thory, prawniczki, a tym samym pełnomocniczki rodziny zaginionych. Autorka bawi się z nami w kotka i myszkę, dawkując nam w kratkę całą opowieść. Jest to naprawdę wciągające i znane mi z poprzednich książek autorki. Opis narobił mi apetytu, zresztą początek również, jednak z każdym mijającym rozdziałem czułam narastający zawód. Cała historia ma naprawdę niezły potencjał (gdzie znajdziemy lepsze miejsce do morderstwa niż sam środek oceanu?), a i mnie nie udało się wszystkiego rozgryźć, a to akurat ogromny plus dla autorki. Jest zagadka, są trupy, ktoś jest mordercą i jest jakiś motyw. Jednak brakowało mi tego konkretnego dreszczyku emocji. Tego klimatu jak z horroru, gdzie napięcie jest wyczuwane z daleka. W poprzednich książkach, było to wyczuwalne zdecydowanie bardziej. Końcówka jest trochę zaskakująca, ale jednak oczekiwałam czegoś mocniejszego. Choć nie powiem, są momenty warte uwagi, jednak mogło być ich zdecydowanie więcej. Po nitce do kłębka, a wyjdzie misterna intryga i prawdziwa natura człowieka. Mimo iż ta pozycja nie powaliła mnie na kolana jak poprzednie, to jednak nie zamierzam zrezygnować z książek autorki. Wiadomo, autor ma różne pomysły i w różny sposób wciela je w życie, a tym samym nie każdemu dogodzi. Na pewno w najbliższym czasie poszukam innej jej książki i mam nadzieję, że przerażę się tak jak kiedyś. Jej twórczość jest naprawdę godna polecenia i jeśli tylko lubicie klimaty tego typu… islandzkie, mroczne i zagadkowe, to zdecydowanie polecam!


„Zbyt piękni ludzie często wyglądają na nudnych i nikt się nie zastanawia, jacy są w środku.”

9 komentarzy:

  1. Nie znam tej autorki, ale po twojej recenzji mam ochotę dać się jej trochę postraszyć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super w takim razie proponuję zacząć najpierw od tytułów wymienionych w recenzji. Zdecydowanie lepsze :-P

      Usuń
  2. Podobnie jak moja przedmówczyni nie poznałam jeszcze twórczości tej autorki, ale jak najbardziej chce to zrobic. Podoba mi się porównanie do Kinga, bo to wiele mi obiecuje. Fabuła też niczego sobie. Same plusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję zacząć od "Niechcianych" i "Pamiętam Cię" są dużo lepsze od tej szczególnie jeśli chodzi o klimat:-)

      Usuń
  3. Widzę, że to coś dla mnie, uwielbiam takie klimaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :-)

      Usuń
  4. Lubię te klimaty, przeczytam na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurde, zupełnie nie moje klimaty, ale czuję się zachęcona i chętnie bym się przekonała o tej ksiązce.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro - to ja chętnie sięgnę po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)