piątek, 28 lipca 2017

Zimowe Panny - Cristina Sánchez-Andrade


wydawnictwo: Muza
data wydania: 24 lutego 2016
liczba stron: 320

„Twój kraj – mówią – oznacza, że nie jesteś sam, gdyż czujesz, że w drzewach, deszczu i ziemi jest coś z ciebie, coś podobnego do krwi, i to, choćbyś nawet wyjechał, czeka na ciebie.”

Ja poszłabym ciut inną drogą i uprościła trochę sprawę. Wymazałabym gumką „kraj”, a wpisała „miejsce, w którym się wychowałeś”. Kraj to takie górnolotne określenie. Nikt z nas całego kraju nie zna, nie w każdym miejscu czuje się dobrze i nie z każdym zakątkiem łączą go przecież więzi. A takie miasteczko czy wioska, gdzie przeżyliśmy tysiące emocji, gdzie to i owo nas spotkało jest gdzieś tam w nas głęboko odkryte. Wtedy i w owych drzewach jest coś z nas i ten deszcz pachnie tam dziwnie znajomo, ziemia jest bardziej plastyczna i bardziej „przytulna” naszym stopom. Takie miejsce na ziemi to skarb, jednak nie zawsze powrót do niego jest w pełni dobry. Bywa i tak, że w pewien sposób jest on przystankiem przed tym co niesie przyszłość i oczyszczeniem przed tym co było gdzieś tam w miejscu X. O takim powrocie do miejsca z czasów dzieciństwa, do dobrze znanego otoczenia, które ma być punktem zwrotnym przeczytacie w książce, którą miałam okazję czytać przez ostatnie dni. „Zimowe Panny” autorstwa Cristiny Sanchez – Andrade , bo to o nich mowa, zabiorą Was do galicyjskiej wioski, w której z pewnością będą działy się dziwne rzeczy.
W małej galicyjskiej wiosce zjawiają się po latach nieobecności dwie siostry, Saladina i Dolores. Zamieszkują w domu dziadka don Reinalda, z którego musiały uciekać jako małe dziewczynki. Ich powrót kładzie się cieniem na spokojnej egzystencji lokalnej społeczności. Po latach wracają wspomnienia o dziadku kobiet, a przede wszystkim o tajemniczych umowach, które spisał ze wszystkimi mieszkańcami. Zobowiązali się w nich za opłatą oddać don Reinaldowi swoje mózgi do badań naukowych. Z chwilą powrotu sióstr każdy z mieszkańców chce unieważnić swoją umowę. I ksiądz, nieokiełznany żarłok, i samozwańczy nauczyciel, i technik dentystyczny wstawiający zęby wyekstraktowane uprzednio zmarłym, i starucha, która codziennie wzywa księdza bo nadeszła właśnie jej godzina. Zanim Saladina i Dolores dowiedzą się, jaki jest powód nieufności sąsiadów, zajmują się gospodarstwem, krawiectwem, marzeniami o karierze aktorskiej i własnymi tajemnicami.
„Choćbyś nie wiem jak daleko pojechała, choćbyś nie wiem jak bardzo starała się szukać, życie jest, jakie jest. Takie, jakie przeżywasz je w tej chwili. Jakie masz w środku.”

Dwie kobiety. Dwie siostry. Jeszcze nie staruszki, ale też nie młodziutkie gąski. Skrajnie od siebie różne. Ładna i ta brzydka. Starsza i młodsza. Sierotki na emigracji. Starsza była chuda i koścista, bez cienia łagodności, zamknięta w swoim świecie i rutynie codziennych zajęć. Drugą wyróżniała uroda, kruczoczarne włosy, pełne usta, zielone oczy ze złotymi refleksami. Cierpliwa i uległa wobec rutynowej codzienności siostry. Obie łączyły tajemnice, które skrywały przed światem. Główne bohaterki w powieści Cristiny Sanchez – Andrade , które są zwiastunem nieszczęść a co najmniej głębokiego niepokoju mieszkańców Tierra de Cha, są totalnym przeciwieństwem.

„Nie bądź taka romantyczna. Nienawiść nie rośnie w sercu, ale w trzewiach.”

Ostatnio przoduje na moim blogu horror/thriller/kryminał, postanowiłam więc trochę urozmaicić repertuar i wpuścić lekki powiew świeżości, dlatego też wybrałam „Zimowe Panny”. Fabuła wydała mi się interesująca i nie mająca raczej nic wspólnego z mroczną literaturą. Miałam ochotę, na coś bardziej lekkiego, pachnącego klimatami Hiszpanii. Pachnieć pachniało, ale zdecydowanie figami, które dość często się pojawiały, a samo drzewo figowe było niczym scena w greckiej tragedii. Momentami miałam wręcz wrażenie, że jestem świadkiem takich scen, co to z jednej strony są z lekka przerysowane i cuchną sztucznym tragizmem, a z drugiej sam w sobie wydawał się wręcz śmieszny. Są marzenia, sekrety, jest nieufność mieszkańców, a nawet wrogość, ale nie ma porywającego tempa. Brakuje siły napędowej, jest za to leniwa wycieczka po meandrach przeszłości, która zatopiła wszystko w bezruchu i kwaśnym zapaszku uzależnienia od kogoś bądź czegoś. 

Powieści Cristiny Sanchez – Andrade podobno urzekają czytelnika, czarują i są oryginalne. Krążą opinie, że autorka potrafi czarować słowem i przenosić czytelnika w inny wymiar. Jej twórczość ma pobudzać zmysły. Ta powieść też podobno porywa i nawet porównywana jest do dzieł Marqueza. Ja osobiście tak bardzo porwana nie jestem. Fajerwerków nie widziałam, nie czułam nadmiernej ekscytacji, choć nie można tej książki nazwać bublem. Ma swój klimat, sam pomysł na fabułę jest naprawdę świetny, bohaterowie są ciekawi, nieidealni, wręcz wadliwi, a przez to ludzcy. Liczyłam jednak na coś trochę innego, bardziej żywszego z większym potencjałem. A tak dostajemy „zacofaną” wieś. Głównym miejscem akcji jest dom po dziadku, drzewo figowe i sporadycznie inne miejsca. Wątek z umowami kupna mózgów jest niczego sobie tak jak dziwna relacja sióstr, która pokazuje jak łącząca jest więź krwi i tajemnicy. Czegoś mi tutaj jednak zabrakło. Całość czyta się szybko, a zakończenie pozwala snuć domysły co by było dalej… Jeśli jeszcze kiedyś trafi w moje ręce jakaś książka autorki to z pewnością przeczytam, choćby po to, by przekonać się czy faktycznie potrafi tak dobrze czarować, opowiadać i powalać na kolana. Może w tym wypadku nie trafiła całkiem w mój gust, jednak nie jest tragicznie i chętnie dam się przekonać jeszcze raz.Jeśli wy nie chcecie ospałej historii pachnącej figami i nutką teatralnego tragizmu to spróbujcie od innej powieści tej autorki.

„Niektóre rzeczy mają posmak rozczarowania, zwłaszcza te, na które czekaliśmy od dawna.”

7 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie ma fajrewerków, ale może dam szansę książce, bo faktycznie fabuła brzmi interesująco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę miała książkę na uwadze, aczkolwiek nie jest moim priorytetem.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jakoś Marqueza nie rozumiem.. A skoro tu jest podobnie, to chyba to nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
  4. W wolnej chwili może i ja się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli chodzi o tą pozycję to odmówię jej przeczytania, bo byłaby dla mnie zbyt męcząca, jednak dam szanse samej już autorce, żeby podobnie jak ty przekonać się czy styl pisania pisarki jest aż tak dobry.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ją w planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)