sobota, 5 sierpnia 2017

Miasteczko kłamców - Megan Miranda


wydawnictwo: Znak
data wydania: 19 lipca 2017
liczba stron: 400

„Czas potrafi się wić i pokazywać różne rzeczy, jeśli mu na to pozwolisz. Może właśnie w ten sposób Cooley Ridge próbowało mi coś pokazać. Czas próbował mi coś wyjaśnić.”

Friedrich Nietzsche napisał kiedyś, że „Człowiek (…) nie umie nauczyć się zapominania i wciąż ogląda się na przeszłość: choćby podążał najdalej i najszybciej, łańcuch podąża wraz z nim”. Przez kilka ostatnich dni, kiedy tylko miałam okazję, czyli chwile wolnego w pędzie zwanym macierzyństwem, siadałam i czytałam „Miasteczko kłamców” autorstwa Megan Mirandy. W jej powieści bardzo wyraźnie widać ciągnącą się za człowiekiem przeszłość. Ten łańcuch dzwoni przy każdym ruchu. Nie można się oderwać i w konsekwencji człowiek zawsze wraca. Nie ważne ile czasu upłynie, czy rok, dwa, a nawet dziesięć, człowiek i tak zerknie przez ramię w przeszłość. ”Miasteczko kłamców” jest debiutem literackim Megan Mirandy. To thriller, którego misterna fabuła oceniana jest dość wysoko. I faktycznie opis zachęca, okładka pobudza wyobraźnię i współgra z tym co przeczytaliśmy na odwrocie książki, a teksty typu : „Ten thriller to test dla Twojego umysłu…” tylko jeszcze bardziej pobudzają apetyt. Chwyt reklamowy dla zmysłów czytelnika spełnia swoją rolę. Jak to jest z tą trzymającą w napięciu do końca fabułą?
Byliśmy miasteczkiem pełnym strachu.  Ale byliśmy również miasteczkiem pełnym kłamców. Przed dziesięcioma laty, kiedy zaginęła jej najlepsza przyjaciółka, Nicolette wyjechała z Cooley Ridge. W rodzinnym miasteczku pozostawiła bliskich, ukochanego z liceum i mroczną tajemnicę. Kiedy wydaje jej się, że cały tamten świat ma już za sobą dostaje list: „Muszę z tobą porozmawiać. Ta dziewczyna. Widziałem tę dziewczynę”. Tyle wystarczy, by wróciła do domu. Wkrótce po jej przyjeździe do miasteczka znika bez śladu kolejna dziewczyna. Ostatni raz widziano ją, kiedy wchodziła do lasu, tego samego, który Nicolette zna od dziecka. Tajemnica z przeszłości wraca ze zdwojoną siłą, nakręcając spiralę strachu i oskarżeń. Atmosfera w Cooley Ridge się zagęszcza, podejrzani są wszyscy, choć każdy ma alibi. Czy kłamstwa wystarczą, by ukryć tajemnice?
Cooley Ridge miasteczko otoczone lasem, gdzie wszyscy dobrze się znają. Pełne tajemnic, które żyją podsycane przez domysły i plotki. Tu się niczego nie zapomina, tu się wraca...Tak też zrobiła nasza główna bohaterka. Wróciła, aby pomóc przy sprzedaży domu, jednak to był początek walki z przeszłością, pamięcią i nowymi okolicznościami. Akcja ruszyła niczym szalona rundka na rollercoasterze, który raz na jakiś czas pojawia się w miasteczku. Nico musi odkopać z meandrów pamięci to, co głęboko zakopała i przed czym próbowała uciec. Stawić czoła prawdzie, która kryje się tuż obok, za zasłoną z iluzji i kłamstw. Czeka ją jeszcze jedno, wyzwanie (czyli coś, co lubi) odkrywanie wewnętrznych warstw otaczających ją ludzi i swoich własnych. Cooley Ridge to miasteczko, w którym mieszka niejeden kłamca. To miejsce, w którym na posterunku leży metaforyczne pudełko pełne poszlak, które oblepione kłamstwami, zaprowadzą ich w końcu do prawdy, a w tym i nas czytelników.

„Ludzie są jak ruskie matrioszki – na zewnątrz widać tylko najnowszą wersję, a wszystkie pozostałe nadal żyją w środku, nie zmienione, tyle że już poza zasięgiem wzroku.”

„Miasteczko kłamców” to trzyczęściowy thriller, a każda część rozpoczyna się cytatami związanymi ze zrozumieniem życia. Przez zaglądanie do przeszłości, która i tak gdzieś tam nas w swoich szponach trzyma. Analiza tego co było pozwoli iść naprzód. Każdy z tych trzech cytatów pasuje idealnie do fabuły. Fabuły, która rzeczywiście jest wciągająca, zagadkowa i rozstrzygająca dopiero pod koniec. Bywa mroczno. Czasami odnosimy wrażenie, że nasz umysł pracuje jakoś inaczej, niby normalnie,a jednak coś tu nie gra. Otacza nas mgła faktów i poszczególnych fragmentów tej układanki. Tym bardziej, że przez większość czasu czytelnik poznaje prawdę, ale nie podążając naprzód a wstecz. Dni w kalendarzu się cofają, a my musimy przestawić się na odpowiedni tryb. To na początku trochę mąci w głowie, jednak fajnie skleja fakty. Ciekawy zabieg, który pozawala nam poznać wydarzenia poszczególnych dni pędząc do przodu, czyli jesteśmy na wydarzeniach dzisiejszych, a wiemy co wydarzyło się jutro i pojutrze i jeszcze kilka dalej. Jednak nie wiemy co było wcześniej. Poznajemy wydarzenia od tyłu. Początek jest rozwikłaniem części naszej zagadki. Narratorem w tej historii jest Nicolette. My zaś obserwujemy to, co się z nią dzieje, w jakim jest stanie psychicznym bądź emocjonalnym. Ona rzuca nam fragmenty puzzli, a my grzecznie je składamy. Całość naprawdę jest wciągająca. Bywa zaskakująca.
„Miasteczko kłamców” nie rozczarowuje absolutnie. Jest to thriller na wysokim poziomie, który ma swój klimat, a czytelnika wsysa w atmosferę tajemniczości, kłamstw, poszlak i pytań o to, kto za tym wszystkim stoi. Po przeczytaniu tej książki, nie dziwią mnie wysokie noty czytelników.

„Czas jest tylko czymś, co sami stworzyliśmy. Miarą odległości. Narzędziem zrozumienia. Sposobem wyjaśnienia rzeczywistości. Może docierać w dowolne miejsca i pokazywać ci różne rzeczy, jeśli mu pozwolisz. Pozwól mu.”

7 komentarzy:

  1. Ostatnio patrzyłam na tę książkę i nieźle mnie zaciekawiła. ponieważ zbiera dobre opinie i oceny jeszcze bardziej chciałabym go przeczytać. Mam nadzieję, że mi się uda.
    pozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi zachęcająco, przeczytałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja właśnie ostatnio gdzieś zapoznałam się z mniej pozytywną opinią, ale faktycznie wiele chwali. Sama jestem zainteresowana, więc myślę, że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znaleźć dobry thriller jest trudno, a skoro ten taki jest, to bez wahania przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całość brzmi nad wyraz intrygująco. Cenie thrillery i ten będzie idealną wisienką na torcie wśród pozycji przez mnie zdobytych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie, brzmi ciekawie i muszę to przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)