czwartek, 24 sierpnia 2017

Pan Holmes - Mitch Cullin


wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: 6 maja 2015
liczba stron: 272

„Obawiam się, że każda istota ma wewnętrzne życie z własnymi powikłaniami, które czasem nie dają się wypowiedzieć, choćby nie wiem jak się starała.”

Jak zapewne wiecie mam ogromną słabość do Sherlocka Holmesa. Zawsze powtarzam, że jego nigdy za wiele, tak więc prędzej czy później w moje ręce musiała wpaść kolejna książka z jego osobą w roli głównej. Tym razem padło na „Pana Holmesa” autorstwa Mitcha Cullina. Jest to książka, która zachęca osoby po nią sięgające bardzo pozytywnymi opiniami na okładce. Jeśli jednak poszpera się w sieci, to trafi się na znacznie gorsze opinie, że rozczarowuje, że brak w niej zagadek, a także że to totalna nuda. Ja z książką Mitcha Cullina mam tylko ten problem, że widziałam dużo wcześniej film nakręcony na podstawie tej książki (który osobiście mi się bardzo podobał). Tak więc wiedziałam czego się spodziewać. Nie zostałam jakoś znokautowana przez brak zagadek. Myślę jednak, że jeśli ktoś uważnie przeczytał opis, to również nie powinien mieć z tym problemu, a tym bardziej oczekiwać spektakularnej zagadki w typie Artura Conana Doylea.
Jest rok 1947, dziewięćdziesięciotrzyletni Sherlock Holmes mieszka z gospodynią i jej nastoletnim synem w hrabstwie Sussex. Wiedzie spokojne życie, dogląda pszczół i pisze wspomnienia. Powoli godzi się z tym, że jego umysł nie jest już tak sprawny jak kiedyś. Ludzie nie przestają jednak szukać u niego pomocy w rozwiązaniu tajemniczych zagadek. Holmes powraca do jednej z nich, sprawy z przeszłości, która u kresu życia może dostarczyć mu odpowiedzi na najważniejsze pytania o sens życia, miłość i granice wiedzy dostępnej człowiekowi
Mitch Cullin w swojej powieści naszkicował dla nas trochę innego Holmesa. Nie towarzyszy mu już Watson, nie ma również znanych nam dobrze innych postaci, choćby słynnej gospodyni pani Hudson. Na głównym planie jest nadal słynny detektyw, ale już na emeryturze z towarzysząca mu starością. Przysparza mu ona niemało kłopotów. Pamięć szwankuje, a ciało też już nie to. Widzimy starca, który jest samolubny i szorstki. Jedyną największą zagadką są zakamarki jego pamięci, a przy okazji spisywania wspomnień jednej ze spraw będzie chciał poznać odpowiedzi na pytania dotyczące sensu życia, przemijalności i oczywiście miłości, która towarzyszy ludziom. Czy i jemu jest znane to pojęcie? Czym dla Holmesa jest miłość i otaczający go ludzie (ci z dawnych lat i ci obecni przy nim w Sussex)?


„Odczuwanie tęsknoty za kimś jest także w pewien sposób odczuwaniem jego bliskości.”

„Pan Holmes” Cullina od Holmesa Artura Conana Doylea różni się naprawdę znacznie. I nie chodzi już tylko o starość, która jak wiadomo zmienia człowieka. Tutaj Mitch Cullin chce jakby podważyć trochę dobrze nam znany obraz słynnego detektywa. Autor za pomocą głównego bohatera opowiada jak to cała jego słynna postać to tylko karykatura wykreowana przez prasę i jego kompana Watsona. Nie zrobił wiernej kopii, ale stworzył jakby nową postać na unoszących się oparach dobrze znanej wszystkim osobie. Czy to dobrze? Myślę, że pozwala to spojrzeć na tę postać inaczej, zwolnić tempo i dostosować się do staruszka. Sam pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. Skupiamy się na przemijaniu, zagadnieniu sensu życia, starości i tym podobnych. Nie znajdziemy tutaj zapierających dech akcji, gdyż podążamy wolnym krokiem od początku do końca. Trochę chaotycznie – raz Holmes podróżuje po Japonii, za chwilę budzi się w swoim gabinecie by następnie przejść do wspomnień sprawy Damy ze szklaną harmoniką . Nad treścią unosi się jakby zapach naftaliny, dymu tytoniowego, czar wspomnień, tęsknoty i spokojnej egzystencji wśród wiejskiej i jakże urokliwej okolicy. Dialogów w książce nie znajdziecie zbyt dużo. Jeśli już to więcej opisów, bądź wynurzeń Sherlocka Holmesa. Jest to powieść, którą należy poczuć. Zagłębić się w treść i wczuć w klimat. Ma w sobie pewną głębie, którą warto odkryć. Jeśli dobrze się wczytamy to zobaczymy skrawek wnętrza Holmesa. Nie warto oczekiwać oryginalnego Sherlocka Holmesa, żadnych zagadek kryminalnych i odstawić na bok nasze skojarzenia. Warto pamiętać, że tę książkę napisał ktoś inny, a Holmes jest taki jakim go sobie autor wyobraził. Myślę, że to jak odbierzemy tę książkę zależy w dużej mierze od tego jak się do niej nastawimy. Nie patrzmy więc przez pryzmat oryginału. Też uwielbiam utwory Artura Conana Doyla, a także serial, który powstał na podstawie jego twórczości, gdzie główną rolę gra Jerremy Brett. To właśnie moje odzwierciedlenie Sherlocka, postać stworzona przez tego aktora pasuje mi idealnie do wersji książkowej, tak samo ma się sprawa z Watsonem. A mimo to nie razi mnie to co napisał Cullin. Wręcz przeciwnie, jest to ciekawe doświadczenie. Jakieś wyobrażenie o późniejszym życiu mojego ulubionego bohatera. Skupienie się bardziej na osobie naszego bohatera niż na jego sprawach. Jeśli jednak nie lubicie tego typu książek, bądź oczekujecie zagadek i pędzącej fabuły to odradzam.

5 komentarzy:

  1. "Nad treścią unosi się jakby zapach naftaliny, dymu tytoniowego, czar wspomnień, tęsknoty i spokojnej egzystencji wśród wiejskiej i jakże urokliwej okolicy. " - a jak mi się to zdanie podoba :) istny majstersztyk :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na razie powinnam poznać przygody Holmesa napisane przez Doyle. Jeśli mi przypadną do gustu, może skuszę sie na to nowe oblicze bohatera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poznawanie przygód Holmesa jeszcze przede mną. Nie wiem, czy będę pałać do niego taką sympatią jaką Ty posiadasz, niemniej jednak jestem czysto ciekawa na czym polega fenomen tego bohatera i jeżeli go polubię to chętnie zapoznam się z powyższą pozycją, gdzie to przedstawiono go z nieco innej strony.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię za bardzo Holmesa, choć czytałam. Nie sądze, aby akurat ta lektura była dla mnie.
    LJednakże klękam przy recenzji i biję brawo.
    pozdrawiam,
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nigdy nie miałam ochoty na Holmesa. ;/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)