sobota, 16 września 2017

Strzały w Stonygates - Agatha Christie


wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 9 lutego 2017
liczba stron: 208

„(...) ludzie rzadko – rzadziej nie można by się tego spodziewać – wyglądają na to, czym są w rzeczywistości.” 

Po ostatnim literackim rozczarowaniu, tym razem wolałam sięgnąć po pewniaka, który nie zawodzi, a przynajmniej do tej pory mi się to nie zdarzyło z twórczością Agathy Christie. Jednak teraz moim książkowym doznaniom nie towarzyszy mój ulubieniec Poirot, a błyskotliwa panna Marple. Dlaczego ona a nie on? Filmy z pedantycznym Poirotem nadal świeżo mam w pamięci i czytanie opowieści z nim nie miałoby w sobie tyle frajdy, dlatego wybrałam coś nowego, ale zarazem pewnego. Do powieści z jego udziałem chętnie wrócę, gdy tylko moją pamięć pokryje cieniutka warstewka kurzu. To mój debiut z postacią panny Marple. Raz miałam okazję oglądać film i przyznam, że zrobił na mnie pozytywne wrażenie, jednak po książkę sięgnęłam dopiero teraz. Mój wybór padł na tytuł „Strzały w Stonygates”. Nic mi on nie mówił, więc wnioskowałam, że będzie ciekawie.
Panna Marple na prośbę przyjaciółki jedzie odwiedzić jej siostrę milionerkę i sprawdzić, kto czyha na spadek. Ginie pasierb pani domu, a ją samą ktoś próbuje otruć. Szekspirowska atmosfera, pękające lustra i zamknięty krąg podejrzanych. Każdy z siedmiorga domowników miał motyw, by zabić. Sprawę utrudnia fakt, że do rezydencji przylega dom poprawczy, w którym mieszka dwustu młodocianych przestępców.
Autorka przenosi nas i swoją bohaterkę do zaniedbanej aczkolwiek imponującej posiadłości, gdzie obecnie mieszka przyjaciółka z młodości panny Marple. Zostajemy wrzuceni do grona ludzi, którzy są normalni i nienormalni zarazem. Dziwna atmosfera komplikuje się jeszcze bardziej, gdy nagle padają strzały i na horyzoncie pojawia się oczywiście trup. Zaczyna się śledztwo, podejrzanych jest kilkoro, a ktoś ewidentnie coś kombinuje by zmylić trop policji. Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim Panna Marple? Z pewnością nie odgrywa tutaj takiej roli jak Poirot, nie jest wynajętym detektywem, tylko przyjaciółką pani domu, która w międzyczasie dostrzega to i owo, łączy fakty i w konsekwencji pomaga znaleźć sprawcę całego zamieszania. Jest to niewątpliwie postać, która na pierwszy rzut oka się nie wyróżnia, wtapia w tłum i wygląda na zwyczajną staruszkę.

„ […] obraz na scenie jest zbudowany z prawdziwych materiałów. Z płótna, drewna, farby, tektury. Złudzenie powstaje w oku patrzącego, a nie na samej scenie. To znaczy, że naprawdę wszystko jest rzeczywiste, zarówno gdy popatrzymy na to od strony widowni, jak i od strony kulis.”

„Strzały w Stonygates” to subtelny kryminał, który ma w sobie zagadkę, drugie dno i spore grono podejrzanych, a do tego szczyptę dramaturgii. Mamy tutaj spokojne tempo, klimat tamtych czasów i oczywiście dedukcje, którą uwielbiam. Sama panna Marple to ciekawa postać, niby staruszka, a z umysłem bystrym i młodzieńczym. Swoje widziała i zwykły nieboszczyk nie jest jej straszny. Prawie od samego początku miałam wrażenie, że oglądam jakiś spektakl teatralny. Jakbym patrzyła na scenę i widziała wchodzących i schodzących z niej aktorów. Nawet się za bardzo nie pomyliłam, gdyż bohaterowie nakierowują czytelnika, aby wraz z nimi spojrzał na dane miejsce w taki właśnie sposób. Autorka w swojej książce porusza takie tematy jak pokora czy też dobro. Bawi się przy tym portretami bohaterów i skomplikowanymi relacjami jakie je łączą. To co z pozoru jest czarne może okazać się białe i na odwrót. Kontrasty, idee, zranione uczucia, iluzja i natura człowieka. Wszystko połączone ze smakiem i naprawdę wciąga. Jest to powieść, którą można się spokojnie delektować. Aha i jeszcze jedno… po raz kolejny trafiłam kulą w płot podczas typowania mordercy. Chyba nigdy nie nauczę się jakim schematem posługiwać się podczas dedukcji...szczególnie w książkach tego kalibru.

„(…) gdy ktoś jest dobry, powinien także być pokorny.”

3 komentarze:

  1. Lubię twórczość A. Christie właśnie za to, że za każdym razem źle typuję mordercę. Niby czytam uważnie, analizuję zdarzenia i próbuję wyrwać się z schematycznego myślenia, a i tak zawsze pudłuję. I czasem już nie wiem, czy to ja jestem ślepa, czy Christie jest aż tak dobra. :)
    Panny Marple jeszcze nie poznałam, ale powoli się do tego przymierzam, a skoro piszesz, że "Strzały w Stonygates" są warte uwagi, to chyba skuszę się na ten tytuł. Jestem ciekawa, jak wypada starsza kobieta w porównaniu z Poirotem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię książek tej autorki, ale ostatnio coraz częściej mam ochotę po którąś z nich sięgnąć. Kto wie? Może tym razem się przekonam :)

    Pozdrawiam,
    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Agatha Christie to po prostu klasyka.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)