niedziela, 22 października 2017

Byłem geniuszem czyli z tego co pamięta Winston Smith - Artur Kosiorowski


wydawnictwo: Artur Kosiorowski 
wydania: 4 września 2014

„Niby koszmar, a jednak żyłem wtedy prawdziwie umysłowym życiem. Moje myśli krążyły po najwyższych piętrach i dotykały boskości. Wiele osób deprecjonuje szaleństwo, widząc w nim to, co namacalne (ból, nieskładność i niepraktyczność), a jednocześnie ci ludzie nie zdają sobie sprawy, że oto Święty Geniusz ma bezpośrednie połączenie z boską częścią swojego jestestwa, tłumionego co krok.”

Człowiek i jego psychika to naprawdę skomplikowana machina, którą trudno rozgryźć. W pojedynkę czasami trudno okiełznać potwora, który może przybierać postać szaleństwa bądź Świętego Geniuszu. Podobno są specjaliści, którzy twierdzą, że są dobrymi fachowcami i mechanizm takiej maszyny jaką jest psychika mają w małym palcu. Są też tacy, którzy próbują pomóc i zrozumieć, czy dobrać odpowiednią dawkę leków. Jednak zablokować jedno z kół zębatych, bądź odkręcenie jednej ze śrubek na pewien czas nie zawsze rozwiązuje problem. Żaden z tych specjalistów nie żyje na co dzień, w czterech ścianach swojej głowy z taką trzaskającą maszynerią, która płata figle i może eksplodować. Czym więc jest tak naprawdę szaleństwo? To wie tylko szaleniec, czyli osoba borykająca się z zaburzeniami psychicznymi. Myślę, że idealną osobą do tego, żeby nakreślić obraz szaleństwa i owego geniuszu w jednym jest autor, którego książkę miałam okazje ostatnio czytać, Artur Kosiorowski. Powiem więcej, zna on sprawę od kuchni, od podszewki, od każdej palącej myśli. Kilka lat temu miałam okazję czytać jego pierwszą książkę „Wiosnę życia” (recenzja TUTAJ), w której opisywał swoją niełatwą, pełną schiz i walki z nałogami podróż w dorosłość. Tym razem poszedł o krok dalej i wprowadził nas głębiej do swojej głowy, swojego życia i swojego świata „wariata”.

„Byłem Geniuszem” to druga autobiograficzna książka Artura Kosiorowskiego. Cieniutka nowela, która ma nas przybliżyć do sedna szaleństwa. Czytając możemy wcielić się w słuchacza, który poznaje losy głównego bohatera i zarazem autora. Widzimy jak sam szarpie się ze sobą, walczy z systemem, czuje się Wielkim Poetą przeżywającym zmiany, szukającym miłości, zrozumienia, wolności i spełnienia. Wiemy też co stało się dalej z bohaterem „Wiosny życia”, o jego pobycie w szpitalu, stwierdzonej schizofrenii i ciągłej walce, która wyniszcza i przybiera różne formy.

  „Wszystko odrzuciłem. Wszystko do ostatka i zacząłem budowanie nowego światopoglądu. Budowałem go na krytycyzmie, umiłowaniu, wolności i kilku jeszcze innych sprawach, do których dochodziłem samemu drogą żmudnej pracy moich myśli.”

Ta nowela aż kipi od emocji, bólu, lęków, schiz, szaleństwa, pogardy do pewnych środowisk jak i uwielbieniem do kultury i wiary we własny geniusz literacki. To szczypta psychiki samego autora, to obraz, który przepełniają żywe barwy, rażące w oczy, fascynujące, aczkolwiek męczące. Czytając można poczuć zmęczenie ciężarem tego, co przeżywa bohater. Czujemy szaleństwo i chaos, który momentami przebija się z treści. Książka jest cieniutka, krótsza chyba od poprzedniej, którą napisał autor, jednak dla fanów ludzkiej psychiki interesującą. Myślę sobie, że autor naszkicował swój autoportret utkany ze słów. Niekoniecznie korzystny, przejrzysty i zachwalający jego osobę tylko po to by się przypodobać. To taki literacki ekshibicjonizm pełen skrajności. Godny pochwały czy może jednak pożałowania? Trudno określić, gdyż czytelnik wraz z bohaterem/ autorem przeżywa całą paletę emocji, która pędzi i pędzi od początku do końca. Swoją książką przybliża nas do osób borykających się z zaburzeniami psychicznymi. Otwiera nam furtkę, byśmy zasmakowali całej gamy odczuć i stanów towarzyszącym ludziom chorym psychicznie. Niewątpliwie jest to lektura dla nielicznych. Nie każdy preferuje tego typu literaturę, gdyż ma ona swój ciężar i klimat. Jednak jeśli ktoś lubi tego typu książki, to polecam.

A na sam koniec zostawiam wam z pytaniem wprost od autora.


„Czy dwie skrajności nie są sobie bliższe niż to co pośrodku?”

Dziękuję autorowi za możliwość przeczytania książki

2 komentarze:

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)