poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kolekcja nietypowych zdarzeń - Tom Hanks


wydawnictwo: Wielka Litera
data wydania: 25 października 2017
liczba stron: 400

„Maszyny do pisania muszą być używane. Tak jak żaglówka musi pływać, a samolot latać. Po co komu pianino, na którym nikt nie gra? Okrywa się kurzem, a w pani życiu nie ma muzyki.”

Co się dzieje kiedy świetny aktor, znany chyba na całym świecie, zabiera się za pisanie i postanawia do swojego życiorysu dodać jeszcze fuchę prozaika? O tym chciałam się przekonać sama po przeczytaniu raczej negatywnej opinii na temat książki Toma Hanksa. Jak widać nie tylko zachwyty potrafią zaintrygować do sięgnięcia po jakąś książkę. Szczerze mówiąc chyba tylko w tym przypadku zostałam tak skuszona. Sama tylko do końca nie wiem czy przyczyniło się do tego nazwisko autora czy to, że uwielbiam krótkie formy literackie, a Hanks w swojej debiutanckiej książce stworzył ich aż siedemnaście. Myślę, że przeważyło tutaj nazwisko autora. No bo wiecie, ja naprawdę lubię opowiadania. Pokochałam je od momentu, gdy trafiłam na twórczość Alice Munro, a następnie E.E Schmita czy naszego K.S. Rutkowskiego, który pisze odważnie, mocno i na temat, szkoda tylko, że tak mało osób poznało się na jego twórczości. Możliwość przeczytania kilku opowiadań stworzonych przez taką sławę i znanego aktora, aż prosi się o sprawdzenie czy faktycznie tak kiepsko sobie poradził w roli pisarza- prozaika.

Opowiadania mają tę zaletę, że można przeczytać wszystkie od razu, albo dawkować sobie po jednym czy dwóch co jakiś czas. W ten sposób pożeramy całość, albo sobie dawkujemy w skromnych ilościach. Można też skakać palcem po spisie treści i wybierać te o najciekawszych, najbardziej intrygujących tytułach i czytać jak się chce. Fajnie prawda? Nie są też obszerne jak powieści, więc wszystko jest bardziej treściwe i szybciej dowiadujemy się czy to co czytamy nas zadowala, czy też nie. Dlatego powiem wam, że ja w trakcie czytania „Kolekcji nietypowych zdarzeń” zmieniłam nagle taktykę i zaczęłam sobie skakać palcem po tym spisie treści na końcu książki. Wybierałam te tytuły, które porywały moją wyobraźnię jak choćby Nota o aktorach, Niezwykły weekend, Oto refleksje mojego serca czy Steve Wong jest doskonały. To nie wszystkie przeczytane przeze mnie opowiadania z tego zbioru, jednak przyznaje się, że nie wszystkie przeczytałam. Postanowiłam, że sobie będę do nich wracać co jakiś czas i nie ma sensu czytać wszystkiego na siłę, skoro to, co przeczytałam nie oczarowało mnie jakoś bardzo. Być może za jakiś czas będę wstanie dostrzec w nich to, czego nie widzę teraz, a jak wiemy czasem z książkami tak bywa. Jednak dzisiaj, teraz mogę śmiało powiedzieć, że czas przy czytaniu tego co napisał Hanks mi się po prostu dłużył.
Pokochaliście go jako Forresta Gumpa, teraz pokochacie jako pisarza. W debiutanckim zbiorze siedemnastu opowieści Tom Hanks dowodzi, że świat nie ma żadnych granic. Stworzeni przez niego bohaterowie są tak samo różnorodni i zaskakujący jak jego aktorskie kreacje. Dla Hanksa ciekawy jest zarówno dziesięcioletni Kenny, który w swoje urodziny lata po raz pierwszy awionetką, rozwódka rozpoczynająca życie na nowo, jak i bułgarski emigrant Assan, który dociera do Nowego Jorku i próbuje przetrwać bez znajomości języka. Opowiadania spaja motyw maszyny do pisania - wehikułu marzeń, przedmiotu o magicznej mocy otwierania na świat, przekraczania barier czasu i przestrzeni, a nawet czynienia nieśmiertelnym. Hanks udowadnia, że jest nie tylko genialnym aktorem, ale również wyśmienitym prozaikiem - jego opowiadania są subtelne, poruszające," zabawne, niekiedy figlarne, czasem melancholijne, ale zawsze pełne mądrej empatii wobec ludzkich słabości i tęsknot.
Opis zacny i rozbudzający apetyt sami musicie to przyznać. Po takich słowach zachęty, każdy fan opowiadań jak i samego Toma Hanksa by tę książkę kupił czy też pożyczył. Jednak wydawca trochę przesadził w swojej notce. Aktor nie napisał co prawda totalnego gniota, którego należy od razu wrzucić do kosza, ale też nic genialnego. Zgodzę się, że bohaterowie jego historyjek są różnorodni i bywają tacy z niezłym bagażem doświadczeń życiowych. Niewątpliwie niektóre z tych, które miałam okazję czytać mają swój klimat, nutkę melancholii czy zwyczajnie coś, co powodowało, że można było czerpać przyjemność z czytania. Jednak zastanawia mnie ten motyw przewodni jakim jest maszyna do pisania, tylko w kilku znalazłam coś co może nakierować czytelnika na to, że maszyna do pisania może być jak wehikuł czasu bądź wpływać na życie bohaterów. Oczywiście przewija się gdzieś w tekście i nawet kilku bohaterów coś na niej pisze, jednak nie przekonuje mnie to do końca. Zgodzę się jednak, że taki przedmiot ma swoją duszę, a nawet może sprawić, że za jej pomocą człowiek może stać się nieśmiertelny, bo przecież jakiś ślad po nim zostanie choćby w formie tekstu czy skrawka papieru. Można posunąć się dalej i stwierdzić, że sama maszyna do pisania, którą zostawimy komuś w spadku czyni z nas kimś ponadczasowym. Z tej negatywnej opinii, o której wspominałam na początku, dowiedziałam się, że zakończenia są po prostu do kitu, nagle się urywają i czytelnik zostaje z niczym. Bywa też i tak, być może Hanks zostawia nam furtkę, żebyśmy sami wymyślili zakończenie, albo poprost pokazuje jak bardzo ludzkie losy przypominają jedną wielką niewiadomą. Jednak są i takie opowiadania z „zakończeniem”.

Tom Hanks w swoich opowiadaniach skupia się na ludzkich losach, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. Czasem za sprawą uporu, trudnych wyborów, tragedii, innych ludzi czy też przypadku. Niektóre z tych kilku opowiadań, które przeczytałam miały potencjał, bywały takie, które przypadły mi do gustu bardziej, a inne mniej. Jednak nie na tyle mnie wciągnęły, żebym chciała przeczytać wszystkie od razu. Podsumowując: Tom Hanks jest zdecydowanie lepszym aktorem niż prozaikiem, choć pokazał, że potencjał ma, szkoda tylko że nie do końca go wykorzystał.

5 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa czy mi te opowiadania przypadną do gustu, bo mam je w planach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytam na bank, jestem ciekawa bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak szacun, że aktor napisał książkę :) ma coś do powiedzenia, a to chyba u nich dość rzadkie zjawisko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba też przeczytałabym z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też z pewnością sięgnęłabym z ciekawości. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)