sobota, 12 maja 2018

Nora - Katarzyna Puzyńska


cykl: Lipowo (tom 9)
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 17 kwietnia 2018
liczba stron: 816

O przeczytaniu tej książki zadecydował za mnie los, tak metaforycznie rzez jasna, bo tak całkiem przyziemnie to stoi za tym człowiek. Tak czy siak ja tej powieści wcale nie zamierzałam czytać i to nie dlatego, że nie lubię tego gatunku, autorki czy też przerażała mnie objętość, bo nawet nie wiedziałam, że to takie grube tomisko. Stop. Ale! Może od początku i do rzeczy. Katarzynę Puzyńską, a konkretnie jej książki kojarzę, kilkakrotnie miałam okazję sięgnąć po jej twórczość, ale jakoś nigdy się za to nie zabrałam. Nie pytajcie dlaczego po prostu nie wiem. Gdy dostałam propozycję, żeby przeczytać „Norę” nawet bym się zgodziła, gdyby nie to, że zdążyłam przeczytać, że jest to dziewiąty tom. To mnie skutecznie zniechęciło. Zdarzyło mi się w swojej czytelniczej karierze przeczytać coś ze środka serii i powiem szczerze nie bardzo miałam ochotę na powtórkę. No bo jak to tak być do tyłu z tym co wydarzyło się wcześniej?! Aż tu pewnego dnia dotarła do mnie przesyłka i jakież było moje zdziwienie, że to właśnie „Nora” z dodatkiem w postaci tajemniczej maski. No to sobie teraz wyobraźcie jak moja ciekawość rośnie. Oczywiście od razu, gdy tylko miałam wolną chwilę, zabrałam się za czytanie.
Berenika jest zbuntowana i lubi chadzać własnymi ścieżkami. Po raz kolejny znika z domu. Jednak tym razem wszystko wydaje się być nie tak, jak zazwyczaj. Co gorsza w sprawę zaangażowany jest ojciec jednego z policjantów. Tymczasem w odległym o kilkadziesiąt kilometrów szpitalu psychiatrycznym zostaje zabita pacjentka. Na kilka godzin przed śmiercią wysyła enigmatyczną wiadomość z prośbą o pomoc. Czyżby wiedziała, że ktoś targnie się na jej życie? Jaki ma z tym wszystkim związek brutalnie okaleczone ciało odnalezione obok niedziałającej już dawno karuzeli? Co kryje studnia w zagajniku wśród pól? Czy aspirant Daniel Podgórski uporządkuje wreszcie swoje życie prywatne i zdoła powstrzymać mordercę zanim zginie ktoś jeszcze?
Tajemnicze zniknięcie młodej dziewczyny, trup za trupem, szerokie grono podejrzanych, a do tego zbrodnia sprzed dwudziestu lat. Już samo to brzmi obiecująco. Wiemy, że coś się dzieje, a to dobrze dla szarych komórek, nie tylko policji, ale także czytelnika. Jednak czytając „Norę” dostajemy więcej. Mamy tutaj wielowątkową opowieść, barwne postacie, które żyją własnym życiem, nie są tylko szkicem na papierze, mają wyraziste portrety psychologiczne, do tego warto wspomnieć o nietuzinkowej narracji, która sprawia, że czytanie staje się czystą frajdą. Kolejnym atutem tej książki, ale także podobno charakterystyczne jest to w stylu autorki, że świetnie łączy wątki obyczajowe z kryminalnymi, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie i nie ma mowy o nudzie. No właśnie, jeśli już mowa o bohaterach… rzadko się zdarza, żebym ot tak zapałała sympatią do jakiegokolwiek bohatera, a tutaj proszę… Od początku polubiłam Klementynę Kopp i im dalej zagłębiałam się w fabułę tym bardziej babkę lubiłam. Kurczę ja ją uwielbiam!

-(...) Czasem warto powalczyć o uczucia. Nawet jeśli to oznacza, że ryzykujesz, że się zbłaźnisz albo poczujesz się zraniona. W przeciwnym razie skończysz jak ja. (...)
-Pomarszczona i wydziarana? - próbowała chyba żartować Strzałkowska.
-Samotna.

Lubicie tajemnice? Sekrety, które powoli wychodzą na jaw wraz z prawdziwym obliczem bohaterów? Ja lubię. Tak samo jak napięcie, które autor potrafi stworzyć, by zaciekawić czytelnika jeszcze bardziej i nie podać na tacy za dużo. Katarzyna Puzyńska jest w tym mistrzynią. Wyobraźcie sobie, że ta książka ma ponad osiemset stron, a czyta się ją błyskawicznie (mi przeczytanie trochę zajęło, ale to z braku czasu na czytanie, ale jeśli ktoś ma czas to pójdzie mu to szybciej), a fabuła wciąga jak gąbka wodę. Książka została podzielona na akty i sceny, a także antrakt, teraźniejszość miesza się z przeszłością.

„Nora” to moje pierwsze spotkanie z twórczością i stylem pisarskim Katarzyny Puzyńskiej, więc nie mogę porównać tej historii z innymi. Nie mogę też powiedzieć, że wylądowałam na dobrze znanym terenie z bohaterami, których znam, bo tak nie jest. To dla mnie nowość, niby dziewiąty tom, a jakby pierwszy. Prawdę mówiąc nie przeszkadza to w niczym, a więc myliłam się, myśląc, że przeczytanie tej historii byłoby stratą czasu. Teraz już wiem, że marnowałam swój cenny czas nie czytając nigdy książek tej autorki, a „Nora” otworzyła mi oczy i narobiła mi apetytu na więcej. Tak więc, ja w przeciwieństwie do stałych czytelników powieści Puzyńskiej pojadę od końca do początku, ale i tak z czasem będę na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami. Jeśli jeszcze ktoś, kto tak jak ja, nie czytał to śmiało może zacząć nawet i od końca, choć myślę, że obojętnie, który tytuł by się wybrało i tak człowiek nie czułby się jakiś zagubiony. Nie pozostaje mi na koniec nic innego jak tylko podziękować, tej osobie, która zaadresowała przesyłkę na mój adres, gdyby nie ona, to nadal pewnie nie zdecydowałabym się na czytanie książek Puzyńskiej, a to byłby ogromny błąd. Moja biblioteczka powiększy się o kolejną imponującą serię.

Dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania książki

wtorek, 8 maja 2018

Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury - pełny program



Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury ogłasza pełny program

W maju dzięki Apostrofowi cała Polska będzie żyć literaturą. Siedem dni, siedem miast, dziesiątki spotkań i dyskusji, premiery oczekiwanych książek, teatr improwizowany oraz najlepsze literackie brzmienia podczas koncertów. Oprócz najważniejszych polskich twórców, na Międzynarodowym Festiwalu Literatury pojawią się autorzy z wielu zakątków świata. Literacko festiwal skupi się na tłumaczeniu, ideowo na naturze, a kulinarnie na trendzie zero waste. Znamy już pełny program wydarzenia, które odbędzie się w dniach 14-20 maja w siedmiu miastach Polski. Festiwal organizowany przez Empik to prawdziwa uczta dla miłośników literatury.


Pełny program:

wtorek, 1 maja 2018

Wszystkie dziewczyny Wertera - Jakub Łaszkiewicz


wydawnictwo: Wydawnictwo WasPos
data wydania: 8 marca 2018
liczba stron: 184

Książka, nad którą dzisiaj będę się rozwodzić jest dla mnie totalnym zaskoczeniem i nie będę owijać w bawełnę tylko na wstępie to zaznaczę. Nie spodziewałam się takiego poziomu literackiego po szesnastolatku, mowa oczywiście o Jakubie Łaszkiewiczu, który ma już na swoim koncie dwie powieści (Serio? Ja mam „trochę” więcej na karku latek, a nie napisałam ani jednej! Odkładam to wiecznie na potem…). Pisząc o wybitności jego talentu pisarskiego nie będę go mierzyła skalą jaką mierzy się klasyków czy też wybitnych sław literatury, chodzi mi bardziej o przedział debiutantów i to w tak młodym wieku.
Jak to jest z tymi dziewczynami? Czy Kazik Staszewski miał rację, śpiewając, że “to nic więcej jak tylko kłopoty”?  Czy warto zadzierać z miejscowymi dresiarzami? Czy matematyka jest tak niezbędna do życia, jak wszyscy twierdzą? Tomek, uczeń liceum, na własnej skórze przekonuje się, że życie z kobietami nie jest łatwe. Zwłaszcza jeśli na horyzoncie pojawia się ideał, który może być znakomitą odskocznią od zaborczej i zadufanej w sobie drugiej połówki. Idealna książka dla wszystkich, którzy cenią sobie poczucie humoru, mają dystans do siebie oraz chcą się dowiedzieć, jak NIE postępować z kobietami… i są ciekawi, jakie zastosowania może mieć kostium Batmana.
Macie siedemnaście lat, chodzicie do liceum, macie dziewczynę, fajnych znajomych i kilka pał z matmy. Pewnego dnia paradujecie po mieście w przebraniu Batmana, później poznajecie świetną laskę i świat staje na głowie. Z matmą gorzej, dziewczyna coraz bardziej problemowa, nowa panna intryguje, a w domu pojawia się babcia, jakby i bez niej było różowo. Życie nastolatka jak wiadomo łatwe nie jest… Młody chłopak, nasz główny bohater musi ogarnąć swój prywatny armagedon, a przy okazji nie zanudzić czytelnika.

„Wszystkie dziewczyny Wertera” to książka, którą powinnam przeczytać jakieś trzynaście lat temu. Niestety, w tamtym czasie autor miał dopiero trzy latka, więc nie był wstanie oświecić mnie w temacie funkcjonowania psychiki młodego chłopaka i jej wpływu na zachowanie przeciętnego nastolatka. Serio, ta książka mogłaby być swojego rodzaju poradnikiem zarówno dla płci męskiej jak i żeńskiej. Jedni mogli by czerpać wiedzę jak postępować z młodymi kobietami, a one mogłyby z kolei mieć ściągę co takiemu jeszcze nie mężczyźnie siedzi w głowie. Jakby nie patrzeć i jedni i drugie mają się za dojrzalszych niż są w rzeczywistości, co prawda ja już dawno do szkoły nie chodzę i do grona młodych gniewnych się nie zaliczam, ale myślę, że aż tak wiele się nie zmieniło. Swoją drogą ta książka idealnie nakreśla czasy szkolne i można sobie to i owo przypomnieć, choćby strach przed lekcją matematyki. Oczywiście nie o samej szkole będzie mowa. Mamy dawkę nastoletnich związków, a jak wiadomo te bywają skomplikowane, szybko się zaczynają, a potrafią skończyć jeszcze szybciej. Spora dawka koleżeństwa i zachowania ówczesnej młodzieży. Perypetie współczesnego Wertera zostały opisane lekko, przyjemnie i z humorem. Ze stylu autora przebija się dystans, młodzieńcza krew, dowcip, ironia, ale także cięższy kaliber tematyczny się tutaj znajdzie. Płynnie przeskakujemy z akcji na akcję, nie wieje nudą i przyznam, że chwilami autor może nawet zaskoczyć dynamiką w rozkręcającej się fabule. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona i dostałam więcej niż oczekiwałam, od tak młodego autora. Ma on do przekazania to i owo, myślę, że zarówno czytelnikom jego pokolenia jak i tym starszym. Im dalej w las tym bawiłam się lepiej i nie mogłam się oderwać od lektury. Wiecie co? Chętnie przeczytałabym ciąg dalszy! Częściej chciałabym być tak zaskakiwana przez autorów.

Podsumowując: „Wszystkie dziewczyny Wertera” to cieniutka książeczka, która przywróci wam młodość i czasy szkolne. Poczujecie smak pierwszych miłości, zazdrości, koleżeństwa, strachu przed kolejną pałą z matmy. Będą momenty, gdzie naprawdę parskniecie śmiechem albo zdziwi to do czego zdolna jest dzisiejsza młodzież. To lektura idealna żeby się zrelaksować. Na koniec powiem tylko tyle, chłopak ma talent i jeśli będzie go rozwijał, to niejeden raz może nas w przyszłości zaskoczyć.

Dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania książki