poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Ogarnij się! - Sarah Knight


wydawnictwo: MUZA SA
tytuł oryginału: Get Your Sh*t Together! 
data wydania: 18 kwietnia 2018 
liczba stron: 256

„Ogarnij się!” to książka, która krótko mówiąc miała mi podpowiedzieć jak tu się w szale dnia codziennego ogarnąć. Okazało się, że przydanych dla mnie informacji jest tak naprawdę niewiele, a większość jest po prostu przegadana.
Jest książką dla tych wszystkich, którzy dążą do uporządkowania umysłowego rozgardiaszu - czyli takich spraw, jak praca zawodowa, finanse, kreatywność, związki i zdrowie. Pozwoli wyrwać się z kolein rutyny, aby wieść życie, jakiego pragniemy. Dzięki tej książce dowiesz się, jak obierać cele, jak je realizować wbrew drobnym trudnościom, a także poważnym przeszkodom, a potem - jak sobie wyobrażać i osiągać cele jeszcze większe, które być może dotąd nie wydawały ci się nawet możliwe. Pomoże ci przestać wchodzić sobie samemu w drogę - i to raz na zawsze. A na dodatek uwolnić się od rzeczy, które we własnym mniemaniu powinieneś robić, aby móc załatwić to, co naprawdę musi być zrobione i zająć się tym, co robić chcesz.
„I wiecie co, dziewczynki i chłopcy? Im więcej macie na głowie i mniej (w swoim przekonaniu) macie na to czasu, tym bardziej potrzebujecie w swoim życiu listy rzeczy, które muszą być zrobione. […] Rzecz w tym, że wcale nie musisz robić wszystkiego.”

Sarah Knight zadebiutowała na rynku wydawniczym książką „Magia olewania”, której nie miałam okazji czytać. Zdecydowanie bardziej trafiał do mnie tytuł jej kolejnej książki. Bo wiecie, będąc matką, żoną, panią domu, blogerką i miłośniczką książek trzeba to wszystko pogodzić, a tym bardziej, że życie na tym się nie kończy, gdyż w głowie już kotłują się kolejne plany czy też marzenia. Stąd zainteresowanie takim, a nie innym tytułem, zwyczajnie chciałam sobie poukładać wszystko sprawniej. Sama autorka twierdzi, że nie jest to typowy poradnik – nie bardzo wiem czym on ma się różnić od typowego, ale niech będzie. Miało być na luzie i jest, tylko momentami miałam wrażenie, że autorka kręci się w kółko. Powtarza się i sili na lekkość – szkoda papieru na powtarzanie i lanie wody, lepiej krótko i na temat. Oczywiście humoru nigdy za wiele, ale nie musi on wręcz przytłaczać. Nie jest to obszerna książka, a i tak jej nie skończyłam (co jest naprawdę rzadkością!). Przejrzałam spis treści i wybrałam to, co mnie najbardziej interesuje. Przeczytanie wybranych rozdziałów skutecznie zniechęciło mnie jednak do czytania reszty i marnowania mojego cennego czasu. Jak się domyślacie nie polecam!

2 komentarze:

  1. No nic... myślałam, że ocena będzie pozytywna, bo tylko jakaś wybitna lektura jest mnie w stanie ogarnąć, ale jeśli tak... nie ma dla mnie nadziei :P

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)