sobota, 22 września 2018

Maigret się bawi - Georges Simenon


cykl: Komisarz Maigret (tom 50)
wydawnictwo: C&T Crime & Thriller
liczba stron: 136

„Niektóre trywialne zbrodnie, popełnione przez jakiegoś włóczęgę lub szaleńca pozostają bezkarne. Zbrodnia intelektualisty – nigdy. Tacy chcą wszystko przewidzieć, wykorzystać dla siebie najmniejszą szansę. Wygładzają plan. I właśnie ten jeden „wygładzony” szczegół gubi ich w ostatecznym rachunku.”

Maigret. Mówi wam coś to nazwisko? Mnie do niedawna nie mówiło kompletnie nic. Zmieniło się to za sprawą jednego z wieczorów filmowych. Francuski komisarz był mi do tamtego czasu totalnie obcy, zarówno w wersji filmowej jak i literackiej. Wyobraźcie sobie więc moje zdziwienie na wiadomość, że gra go nie kto inny jak sam Rowan Atkinson, który raczej słynie z ról komediowych. Tu moja ciekawość sięgnęła już zenitu. Długo nie musiałam oglądać, żeby polubić tego faceta. Na jednym filmie się też nie skończyło, a i zaczęło się polowanie na książkową wersję francuskiego komisarza, który potrafi niejedną zbrodnię rozwiązać, pykając fajkę, popijając koniak i tropiąc po mieście zbrodniarzy. Tak też w moje ręce wpadła cieniutka książeczka autorstwa Georgesa Simeona - „Maigret się bawi”. Jak nie trudno się domyślić pokusa przeczytania była tak ogromna, że ne kazałam jej długo czekać.

Od trzech lat komisarz Maigret nie miał urlopu. Tego upalnego lata nie było więc wyboru – zwłaszcza po kategorycznych zaleceniach doktora Pardona. I faktycznie Maigret był na urlopie, ale… w Paryżu, choć oficjalnie przebywał w Sables d’Olonne. Miał spokój od policyjnej pracy. Teoretycznie. Bo czytając gazetę, natknął się na artykuł o zbrodni w gabinecie znanego wśród paryskich elit lekarza. I teraz codziennie miał wyczekiwać na wieści z dzienników o poczynaniach inspektora Janviera, zastępującego go w tym śledztwie. A może nawet spróbować mu pomóc…
Dobrze popełniona zbrodnia może być idealnym treningiem dla szarych komórek, zarówno detektywów jak i miłośników literatury kryminalnej. Tym bardziej jeśli opisana jest ze smakiem i zawiera w sobie piękno prostoty dedukcji, jaką cechują dobre kryminały retro. Odkąd wybrałam po raz pierwszy ten gatunek nie mogę się nadziwić jakie bogactwo tkwi w tych pozornie „banalnych” opowieściach, pozbawionych zagmatwanych scen, przydługawych fabuł, momentami przytłaczającej ilości postaci, czy też dynamicznych pogoni za prawdą bądź sprawcą. Tutaj czar tkwi w klimacie, zagadce, prostocie i doskonale skrojonych bohaterach, którzy potrafią to i owo ukryć bez dostępu do dzisiejszych technologii. Zaczyna się taką książkę i przepada, ona wsysa czytelnika do zupełnie innych czasów. W mgnieniu oka jesteśmy w innej epoce, podążając śladami słynnych detektywów, którzy nie potrzebowali wcale wiele by rozwikłać zagadkę zbrodni. I to właśnie cenię sobie w takich książkach i każda z nich, mimo że nie nie zawiera w sobie tak spektakularnych, makabrycznych przestępstw jak ich młodsze koleżanki, to jednak pozwala na zadziwiające doznania czytelnicze i rokoszowania się magią tamtego pokolenia, pomysłowością przestępców, czarnymi charakterami i barwnością postaci. Do grona takich majstersztyków zalicza się właśnie ta książka.

Przez 136 stron czytelnik towarzyszy Maigretowi w jego urlopie. Oficjalnie przebywa w Sables d’Olonne, a w sekrecie przed wszystkimi z wyjątkiem swojego lekarza przebywa w Paryżu i wraz z żoną odkrywa na nowo jego uroki. Dla zapracowanego dotąd komisarza to trochę dziwne, że musi odpoczywać i nic nie robić, popada w melancholię i przypomina sobie czasy dzieciństwa. To trwa do momentu, gdy na tarasie piwiarni trafia w jednej z gazet na artykuł, który zwraca jego uwagę. Postanawia prowadzić śledztwo jako amator, opierać się na tym co piszą dziennikarze, a już na pewno nie mieszać się w to osobiście. Tak oto przymusowy odpoczynek zamienia się w dobrą zabawę, a my możemy również amatorsko zmierzyć się z tą zagadkową zbrodnią. Czytelnik ma równe szanse z detektywem, więc można sprawdzić swoje umiejętności śledcze.

Georges Simeon – belgijski pisarz w swojej karierze napisał aż 450 powieści kryminalnych jednak to cykl z komisarzem Maigretem przyniósł mu największą sławę i tutaj jest w czym wybierać bo jego losy opisane są w 75 powieściach i 28 opowiadaniach. Zaliczał się do grona płodnych autorów,gdyż potrafił pisać nawet 60 stron dziennie a łączny nakład jego książek wyniósł 550.

„Maigret się bawi” to smakowity kąsek dla miłośników kryminałów retro z francuskim akcentem w tle. Książka Georgesa Simenona nie należy do obszernych, więc czytanie jej nie zajmuje wiele czasu, jednak niewielkie gabaryty nie są przeszkodą w delektowaniu się fabułą. Tak naprawdę to książka idealna na leniwy jesienny wieczór, gdy nie ma się ochoty na nic o rozbudowanej i skomplikowanej treści, za to pojawia się ochota na coś w czym można się zatopić i relaksować podczas podążania za bohaterami. Wybierając Maigreta nie zmęczycie się czytaniem zawiłych opisów, dynamiczne zwroty akcji nie sprawią, że złapiecie zadyszkę, liczba postaci też jest w sam raz, a co najważniejsze, pobudzicie do pracy szare komórki, ale to też na spokojnie. Atutem tej powieści jest niezwykły klimat, akcja toczy się powoli, bez pośpiechu, a czytelnik podąża ramię w ramię za głównym bohaterem. Lekka i przyjemna lektura z morderstwem na pierwszym planie. Jeśli lubicie klimaty starego Paryża, kryminały, które uwodziły prostotą i nie przytłaczały ilością treści i poplątaniem fabuły, a do tego cenicie sobie starą dobrą dedukcję to ta książka jest w sam raz dla Was.

23 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej książce. A raczej kryminałach. Nie bardzo mnie też ciągnie do tego gatunku.
    Pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy jeszcze nie czytałam kryminału retro, więc może warto spróbować. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię kryminały retro, ale o tej serii słyszę po raz pierwszy. Zwrócę na nią uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam, a jak nie książki to film z Atkinsonem polecam 👍😉

      Usuń
  4. Nie jestem pewna czy to lektura dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahh, uwielbiam Paryż! :) Chętnie poznam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce. Jest cieniutka, akurat na jeden wieczór. Chętnie bym przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kryminały stają się ponownie popularne, co cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Maigret czy w wersji telewizyjne, kinowej czy książkowej zawsze świetny. Najnowsza seria filmów z R. Atkinsonem dorównuje oryginałowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atkinson sprawdził się w tej roli doskonałe. 😊

      Usuń
  9. 50 tom? Trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby pochłonąć wszystkie części. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda 😉

      Usuń
  10. wydaje sie dość dobry tytuł :) na całe zycie

    OdpowiedzUsuń
  11. raczej nie dla mnie, ale serio jest aż 50 tomów? czy może jeszcze więcej? :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor napisał 75 powieści i 28 opowiadań o komisarzu Maigret 😜

      Usuń
  12. 50??? Jestem w szoku! A dziwiłam się, że ma tylko 136 stron to już wiem dlaczego :D
    Ale lubię kryminały, więc może kiedyś na stare lata :D
    A mi to nazwisko także nic nie mówi :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tej serii, ale ilość tomów robi wrażenie :D Co prawda są krótkie, ale i tak :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor w swoim dorobku ma podobno 450 powieści więc nie próżnował 😊

      Usuń
  14. Nie znam tej serii, ale i tak wątpię bym ją przeczytała, skoro to jest recenzja już 50 tomu z tej serii, niemniej jak gdzieś się natknę na nią to na pewno zobaczę co w trawie piszczy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama zaczęłam od 50 tomu 😂 ale to w niczym nie przeszkadza...😉

      Usuń
  15. niezły dorobek... :) może coś przeczytam

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)