wtorek, 16 października 2018

Byle do przodu - Olga Rudnicka


wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 2 października 2018
liczba stron: 448

Uwielbiam kryminały i to w każdej postaci. Współczesne, retro a nawet te, które całokształtem bardziej przypominają komedię niż rasowy kryminał. Tak więc, na moich półkach nie może zabraknąć takich autorek jak Joanna Chmielewska, Konstancja Nowicka czy Olga Rudnicka. Tym razem będzie mowa o tej ostatniej i jej najnowszej książce „Byle do przodu”, która całkiem niedawno miała swoją premierę. Jest to pierwszy tom otwierający cykl o detektyw Matyldzie Dominiczak, o której jeszcze usłyszycie w przyszłym roku, więc jeśli ją polubicie, a myślę, że raczej tak, to z pewnością kolejny tom wpadnie w wasze czytelnicze łapki. W moje trafi na pewno.

wtorek, 9 października 2018

W samym środku zimy - Isabel Allende [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]


wydawnictwo: Muza
PREMIERA: 17 października 2018
liczba stron: 352

„Życie zawsze dochodzi do głosu,ale idzie mu to lepiej, jeśli je przyjmujemy bez oporów.”

Już niedługo, a konkretnie 17 października swoją premierę będzie mieć „W samym środku zimy”, najnowsza książka królowej literatury iberoamerykańskiej, Isabel Allende. Autorka należy do grona najpopularniejszych współczesnych pisarzy hiszpańskojęzycznych i jest laureatką prestiżowych nagród. Na swoim koncie ma już sporo książek, a co interesujące, jest spokrewniona z prezydentem Salvadorem Allende. Jednak pokrewieństwo z prezydentem przysporzyło jej nie lada kłopotów, gdy do władzy doszedł Augusto Pinocheta. Jej nazwisko stało się wówczas niewygodne i to na tyle, że była inwigilowana, śledzona, straciła pracę, aż w końcu podjęła decyzję o emigracji. Jak twierdziła, swoją karierę pisarską zawdzięcza właśnie Pinochetowi, bo to właśnie po przymusowym wyjeździe zaczęła opisywać przygody swoje, swojej rodziny i swojego kraju by zagłuszyć tęsknotę za prawdziwym domem. Ja po raz pierwszy z twórczością autorki spotkałam się w 2014 roku, gdy w moje ręce trafił „Dziennik Mai”. Zrobił na mnie spore wrażenie, co zaowocowało zapoznaniem się z innymi jej książkami.

wtorek, 2 października 2018

Kirke - Madeline Miller


wydawnictwo: Albatros
data wydania: 13 czerwca 2018
liczba stron: 416

„Jeśli chcesz wiedzieć, kim jesteś, zawalcz o swoje miejsce w świecie.”

Nie ma co ukrywać, że książka Madeline Miller kusi swoim złotym blaskiem potencjalnego czytelnika już od pierwszego wejrzenia. Trudno przejść obok obojętnie i nie dotknąć jej, nie zapoznać się z opisem i nie zastanowić nad jej przeczytaniem chociaż przez chwilę. Za opracowanie graficzne dla polskiego wydania odpowiada Katarzyna Meszka – Magdziarz i to jej zawdzięczamy to okładkowe cudo, które można podziwiać zarówno dotykiem jak i wzrokiem. Obwoluta tej książki to taka przystawka, przed tym co zobaczycie i poczujecie, gdy „rozbierzecie” tę książkę i odsłonicie dziewiczą twardą oprawę – klasa, wdzięk i uciecha dla wzrokowców, którzy cenią sobie wyjątkowe okładki. Rzadko się zdarza, a przynajmniej ja nie trafiam na szaty graficzne tak doskonale zaprojektowane i wykonane, takie które są idealnym chwytem reklamowym danej opowieści. Pozwoliłam sobie na takie zachwyty we wstępie ponieważ to właśnie od zachwytu zaczęła się moja fascynacja „Kirke”. Najpierw zobaczyłam książkę i szczęka mi opadła, a dopiero później zapoznałam się z opisem. Jak widać jedno i drugie mnie zachęciło do przeczytania książki, co zdziwiło mojego męża, bo ja rzadko sięgam po takie klimaty, a z mitologią ostatni raz miałam styczność w szkole średniej – czyli dosyć dawno.