piątek, 19 października 2018

Cykl biograficzny - Charlotte Bronte

Uwaga idzie nowe!

Całkiem niedawno w mojej głowie narodził się pewien pomysł, aby stworzyć cykl biograficzny i bliżej przyjrzeć się postaciom ludzi, których książki czytamy, cenimy i być może uznajemy je za ponadczasowe. Zazwyczaj znamy tylko nazwiska czy też pseudonim, którym posługują się autorzy. Bywa i tak, że przeczytamy krótką wzmiankę na ich temat i na tym nasza ciekawość się kończy, gdyż wolimy nasze zainteresowanie skierować ku dziełu artysty niż na jego osobę. A często bywa i tak, że życie autora jest równie, albo nawet bardziej interesujące niż to, co sam stworzył. Może nie macie czasu, żeby szperać w internecie czy też tonąć w biografiach, żeby dokopać się do ciekawostek z życia swojego ulubionego twórcy i ja to rozumiem, bo sama mam go niewiele, ale trochę dobę rozciągnę i od czasu do czasu wrzucę na bloga ciekawostki na temat pisarzy i ich kobiecego odpowiednika. Jeśli chcielibyście jakiegoś konkretnego autora bliżej poznać to podawajcie swoje propozycje – wtedy być może i o nim się coś pojawi.

Charlotte Brontë


„Była niewielkiego wzrostu i niezwykle delikatna. Jej dłoń należała do jednej z najmniejszych , jakie kiedykolwiek trzymałem … Miała najsłodszy uśmiech, z lekką nutą melancholii. A kiedy dostrzegłeś jej oczy i poczułeś spojrzenie, dusza która stworzyła Jane Eyre nagle odsłaniała się przed tobą. Były raczej małe, lecz o bardzo szczególnym kolorze – właśnie poprzez nie odczuwałeś , że formuje się osąd na twój temat… przez subtelną penetrację spojrzenia do zakamarków twego umysłu i najgłębszego dna twojej duszy”. - Tak postrzegał słynną pisarkę pewien człowiek, który w 1853 roku odwiedził plebanię w Haworth.

„Nienaturalnie mała, chuda, dłonie jak ptasie łapki, otwarte wyraziste oczy patrzące wymownie – prosto na rozmówcę , szerokie usta, czoło kanciaste nieco nawisłe.” Elizabeth Gaskel.

Charlotte Bronte – bo to o niej mowa – rozpoczyna mój biograficzny cykl i to nie jest przypadek. Jej powieść „Dziwne losy Jane Eyre” zrobiła na mnie wręcz piorunujące wrażenie i trzyma mnie w swoich szponach od lutego. Mam tak ogromny sentyment do tej książki i jestem pod takim wrażeniem pióra autorki, że mój wybór jest oczywisty. Bronte urodziła się 21 kwietnia 1816 roku w Thornton, w hrabstwie York w rodzinie pastora i całe swoje życie spędziła na pograniczu Anglii i Szkocji. Ta angielska pisarka i poetka swoją przygodę z pisaniem zaczęła dość wcześnie i co ważne chcąc uniknąć rozgłosu i ukryć swoją płeć zaczęła publikować swoje teksty pod pseudonimem Currer Bell. Owiana tajemnicą, postrzegana była i jest jako jedna z najważniejszych autorek w historii, jej twórczość przyczyniła się do emancypacji. Jak wyglądała słynna pisarka epoki wiktoriańskiej i tym samym czołowa postać w literaturze angielskiej? Nie była pięknością, swoją budową przypominała nastolatkę, żeby nie powiedzieć dziecko, jednak to co rzucało się w oczy to jedwabiste kasztanowe włosy i niezwykle słodki głos. Doskonale sama zdawała sobie sprawę z tego, że nie jest atrakcyjną kobietą i mówiła: „gdy ktoś w salonie przypadkiem zatrzyma na mnie wzrok, pilnie wystrzega się by ponownie nie spojrzeć w moją stronę”. Może i brakowało jej urody, jednak na pewno nie talentu, zaliczała się do grona niewielu szczęśliwców, którzy cieszą się popularnością zarówno za życia jak i po śmierci. Jej sława zachwycała, ale również intrygowała czytelników jak i krytyków. Dla Bronte słowo pisane było świętością, którą żyła od dziecka, a publikowanie uwierzytelnieniem tej świętości. Recenzje swoich książek czytała bardzo uważnie i prawie wszystkie komentowała w korespondencji ze swoim wydawcą bądź publicznie w przedmowach do wznowień swoich powieści. Z tych komentarzy widać jak wielkie miała wymagania wobec siebie i słowa pisanego. Perfekcjonistka, która wypuszczała swoje książki w świat z pełną odpowiedzialnością. Zapytana kiedyś o tajemnicę swojego warsztatu, odpowiedziała „że zawsze gdy miała opisać coś, czego osobiście nie przeżyła stosowała tę samą metodę: rozmyślała nad tym przez wiele wieczorów przed pójściem spać i próbowała sobie wyobrazić jakby to mogło wyglądać, albo jakby to było, aż wreszcie, niekiedy po przerwaniu pracy na całe tygodnie, budziła się pewnego ranka z wyraźnym obrazem przed oczyma, jakby przeżyła wszystko naprawdę i wówczas mogła szczegółowo opisać własne doświadczenie.

Życie Charlotte Bronte nie było tak oczywiste jak przedstawiała to w swojej biografii Elizabeth Gaskell („Życie Charlotte Bronte”), wiele rzeczy zostało niedopowiedziane, bądź zabrane do grobu przez pisarkę i osoby z jej otoczenia. Jedno jest pewne, ta kobieta miała życiowego pecha i to nie na gruncie zawodowym, a prywatnym. Już jako dziecko przeżyła szkołę przetrwania, gdy wraz siostrami została wysłana do szkoły dla córek ubogich duchownych w Cowan Bridge, który był odpowiednikiem książkowego Lowood School. Panowały tam skandaliczne warunki, znane z powieści „Dziwne losy Jane Eyre”. Pobyt w tej placówce przyczynił się do rodzinnej tragedii i dwie z sióstr Maria i Elizabeth po prostu nie przeżyły tej edukacji. Nie od razu. Zmarły dopiero po jakimś czasie z dala od szkoły, jednak wycieńczone głodem, chłodem organizmy zostały pokonane przez suchoty.

Sprawiała wrażenie osoby nieśmiałej, skrytej, a nawet zimnej czy nieczułej. Zdawała sobie sprawę z tego jak postrzegają ją inni, jednak nie umiała się przełamać. Była niezrównana w słowie pisanym i ciut inne oblicze pokazywała w korespondencji z przyjaciółmi, gdzie stawała się otwarta i rozmowna jednak w bezpośrednich relacjach potrafiła rozczarować. Jak wyglądały jej kontakty z mężczyznami? W takich momentach ujawniała podobno cechy typowo kobiece, była płocha i kokieteryjna, jednak nie odzwierciedlało to jej prawdziwej natury. Skoro już o mężczyznach mowa, podobno łączyły ją zażyłe stosunki z wydawcą, który jednak wybrał inną. List o jego zaręczynach był ciosem, niestety Charlotte Bronte od dawna była już w nim zakochana, a cała historia posłużyła jako zarys fabuły „Villette”. Swojego pecha w miłości zwalała na brak urody, który doskwierał jej bardziej niż można było przypuszczać. Od dziecka czuła się gorsza, nawet milcząca Anne była w jej oczach kimś o wiele lepszym i barwniejszym. Ponadto panicznie bała się samotności i nagłej śmierci.

Charlotte Bronte wydała trzy powieści, a debiutem została Jane Eyre (w tym czasie powieść „Profesor” leżała na dnie szuflady), jedna z najgłośniejszych książek wydanych na angielskim rynku wydawniczym w drugiej połowie XIX wieku. Praktycznie od dnia wydania (16 października 1847) stała się bestsellerem i plasuje się niezmiernie w czołówce. To ponadczasowa powieść, kult indywidualizmu, wyobraźni, uczucia i protest przeciw konwencjom społeczno-obyczajowym. Nie oszukujmy się, dla większości, a może wszystkich i całego świata (a przynajmniej tej części, która wie to i owo o literaturze) Charlotte Bronte i Jane Eyre dzieli znak równości. Wszystkie jej powieści zawierają wątki autobiograficzne, dlatego też jej głośny debiut może zastępować biografię. Przyczyniła się do tego sama autorka, gdyż wolała być incognito, więc ci bardziej ciekawi jej życia i osoby doszukiwali się w niej właśnie Jane. Po głośnym debiucie pojawiła się kolejna powieść „Shirley”, która została wydana 26 października 1849 roku. Również i ta książka spotkała się z akceptacją i nie rozczarowała czytelników. Doceniono Bronte (w tym czasie było już wiadomo jaką naprawdę płeć ma „autor” Jane Eyre) za to, że napisała coś równie dobrego, ale świeżego. Sukces drugiego dzieła zapewnił jej pewnego rodzaju spokój i zaufanie czytelników, nie musiała się obawiać wydania kolejnej powieści. Niestety pomimo takich sukcesów, wydawca nie chciał się zgodzić na wydanie „Profesora” . Była to powieść, w którą Charlotte wierzyła i która ukazywała jej relacje z pewnym mężczyzną. Ta sytuacja podobno jej ciążyła, bo przecież żaden pisarz nie lubi, gdy jego dzieło leży na dnie szuflady. Niestety, a może i stety dla jej kariery, wydawca chciał od niej coś nowego i tak oto powstała kolejna powieść „Villette” wydana 28 stycznia 1853 i jest najobszerniejsza z całej trójki. Jak się można domyślać, krótko po premierze została okrzyknięta arcydziełem. Jak na XIX wiek była to powieść nietypowa, ale zdała egzamin i zyskała uznanie czytelników, a Bronte kolejny raz ogłoszono prekursorem w literaturze. „Villette” uznano za najwybitniejszy, najdziwniejszy i najbardziej zdumiewający utwór. Ciekawostką jest to, że autorka miała umowę z wydawcą, w której zaznaczyła, że książka nie może ukazać się w języku francuskim. Miała to być gwarancja, że nie wpadnie w ręce tych, którzy zostali w niej opisani, a konkretnie Zoe i Constantina Hegerów, gdyż znajdują się tam szczegóły z jej pobytu na ich pensji i jej gorącego aczkolwiek nieodwzajemnionego uczucia do swojego pracodawcy.


Ciekawostki/ Kontrowersje/ Zagadki

- Podobno oddała swoje powieści młodszym siostrom, mowa o tytułach : „Wichrowe wzgórza”, „Lokatorka Wildfell Hall”, „Agnes Grey” (choć i poezja budzi tutaj sporo kontrowersji), aby zabezpieczyć je finansowo na wypadek śmierci ojca, choć nie mogła przewidzieć, że przeżyje własne siostry.
- Podobno umiała pisać z zamkniętymi oczami, ułatwiało jej to przenoszenie własnej wyobraźni na papier, a także miała talent do tworzenia anagramów, które pozwalały jej ukryć prawdę o życiu jej brata czy też o swoim małżeństwie z wikarym Nichollsem. Brat był podejrzewany o otrucie własnej ciotki arszenikiem, a wszystko po to by zyskać jej majątek. Jak donoszą źródła nastoletni brat Charlotte miał być uzależniony alkoholu i wdychania terpentyny. Jego życie również potoczyło się tragicznie, jego marzenie o karierze malarza się nie spełniło, a on sam tonął w długach, w opium i mocnych trunkach. Prawdziwą przyczyną miało być samobójstwo, a nie jak podaje akt zgonu zapalenie oskrzeli.
- Relacje Charlotte z mężem też miały być tragiczne, podejrzewano go o podtruwanie żony i o obojętność wobec niej.

Przeżyła swoje siostry, ale zmarła dość młodo, a okoliczności jej śmierci rodzą pytania i budzą kontrowersje. Hipotez jest kilka: została otruta przez męża, który czyhał na jej majątek (co nie bardzo pasuje), zaraziła się od wieloletniej służącej (obie zmarły w podobnym czasie, a ich choroba trwała podobny okres), a bardziej oficjalna wersja brzmi, że zmarła na gruźlicę, która zaatakowała słaby organizm. Wszystko zaczęło się w 1854 roku, a konkretnie od końca listopada i przeziębienia, którego nabawiła się podczas spaceru z mężem. Podobno w tym samym czasie pisarka była już w ciąży, a objawy takie jak silne mdłości, wymioty i osłabienie pasowały do tego stanu jak ulał. W lutym zaś, po śmierci swojej służącej postanowiła zmienić swój testament, w którym jednak zostawia coś mężowi, co dziwiło, gdyż od początku mieli spisaną intercyzę. Można by powiedzieć, że rychło w czas bo 31 marca już nie było jej wśród żywych.

Kult tej angielskiej pisarki rozpoczął się, gdy jeszcze żyła i przetrwał praktycznie do dnia dzisiejszego, a to za sprawą tajemnicy jaką okryta jest jej osoba i losy jej rodziny. Podejrzenia, niedopowiedzenia, tragedie i niezwykły talent literacki to wszystko podsyca ciekawość następnych pokoleń. Im bardziej chce się poznać jej losy tym więcej tajemnic narasta, niewątpliwie jest to postać warta uwagi, a jej dzieła powinny zostać przeczytane, bo podobno w nich ukryte są wątki biograficzne, a ponadto jest to literatura odważna jak na tamte czasy, można by rzec, że ponadczasowa i naprawdę dobra.

3 komentarze:

  1. Wspaniały pomysł, popieram! Wybrałaś na początek bardzo ciekawą postać. Mam nadzieję, że będzie wielu zwolenników takiego cyklu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że pomysł bardzo fajny i sporo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć 😊 już szykuję listę kolejnych pisarzy😉

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)