wtorek, 9 października 2018

W samym środku zimy - Isabel Allende [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]


wydawnictwo: Muza
PREMIERA: 17 października 2018
liczba stron: 352

„Życie zawsze dochodzi do głosu,ale idzie mu to lepiej, jeśli je przyjmujemy bez oporów.”

Już niedługo, a konkretnie 17 października swoją premierę będzie mieć „W samym środku zimy”, najnowsza książka królowej literatury iberoamerykańskiej, Isabel Allende. Autorka należy do grona najpopularniejszych współczesnych pisarzy hiszpańskojęzycznych i jest laureatką prestiżowych nagród. Na swoim koncie ma już sporo książek, a co interesujące, jest spokrewniona z prezydentem Salvadorem Allende. Jednak pokrewieństwo z prezydentem przysporzyło jej nie lada kłopotów, gdy do władzy doszedł Augusto Pinocheta. Jej nazwisko stało się wówczas niewygodne i to na tyle, że była inwigilowana, śledzona, straciła pracę, aż w końcu podjęła decyzję o emigracji. Jak twierdziła, swoją karierę pisarską zawdzięcza właśnie Pinochetowi, bo to właśnie po przymusowym wyjeździe zaczęła opisywać przygody swoje, swojej rodziny i swojego kraju by zagłuszyć tęsknotę za prawdziwym domem. Ja po raz pierwszy z twórczością autorki spotkałam się w 2014 roku, gdy w moje ręce trafił „Dziennik Mai”. Zrobił na mnie spore wrażenie, co zaowocowało zapoznaniem się z innymi jej książkami.

W samym środku brooklyńskiej śnieżycy sześćdziesięcioletni Richard Bowmaster, profesor uniwersytecki, wjeżdża w bagażnik samochodu Evelyn Ortegi, młodej nielegalnej imigrantki z Gwatemali. To, co z początku wydawało się zaledwie drobnym wypadkiem, staje się czymś o wiele poważniejszym i niespodziewanym, z chwilą gdy Evelyn staje w progu domu profesora w poszukiwaniu pomocy. Zakłopotany całą sytuacją, w ząb nie rozumiejąc, co po hiszpańsku mówi dziewczyna, prosi o pomoc swoją lokatorkę, Lucię Maraz, sześćdziesięciodwuletnią Chilijkę, która przyjechała na jakiś czas do Stanów Zjednoczonych z serią gościnnych wykładów na tym samym uniwersytecie, na którym uczy Richard. Te zupełnie różne osoby wyruszają ku dramatycznej i niezwykłej przygodzie, która ma miejsce na współczesnym Brooklynie, lecz jej korzenie sięgają niedawnej przeszłości w Gwatemali, lat siedemdziesiątych w Chile i oraz osiemdziesiątych w Brazylii. To właśnie w przeszłości bohaterowie znajdują swoją wewnętrzną siłę. Dla Lucii i Richarda będzie to przede wszystkim nowa szansa na miłość.
„W samym środku zimy” to powieść, która narodziła się spontanicznie podczas rodzinnych świąt Bożego Narodzenia w 20015 roku. W domu z czerwonobrązowego piaskowca, nie gdzie indziej jak na Brooklynie podczas burzy mózgów przy porannej kawie. Wszystko zaczęło się od jednego niewinnego pytania o tematykę nowej powieści Allende, którą powinna zacząć pisać ósmego stycznia jak to miało miejsce od ponad trzydziestu lat. Okazało się, że nie ma jeszcze pomysłu na książkę i w taki oto sposób z niczego powstał zarys tej wyjątkowej historii. Historii, która z początku wydaje się niepozorna i leniwa, by w pewnym momencie zaskoczyć i otworzyć się przed czytelnikiem. Autorka znana jest z niezwykłego snucia opowieści, które wciągają do świata głównych bohaterów i zostawiają po sobie całą garść refleksji i faktycznie coś w tym jest. Najnowsza książka Allende również nie należy do tych z kategorii „czytadełko na jedno popołudnie, które nas odmóżdży i tyle”. Porusza tematykę trudną, bolesną i niezwykle ważną, a mianowicie przybliża postać nielegalnych imigrantów. Ludzi dla których Ameryka jest rajem, nowym życiem i ucieczką z piekła. W niezwykle obrazowy sposób pokazuje nam losy tych ludzi, to co musieli przejść, żeby podjąć próbę okraszoną ryzykiem i to często śmiertelnym. Polityka, masowe morderstwa, gangi, egzekucje, zemsta, bieda – to namiastka tego co znajdziecie w tej opowieści.


„Prawo jest okrutne, a sprawiedliwość ślepa.”

Autorka zgrabnie przeplata przeszłość swoich bohaterów z wydarzeniami, które dzieją się w danej chwili, dzięki temu czytelnik odbywa jakby kilka podróży w jednej i tym samym poznaje lepiej swoich literackich kompanów, układając całą historię w jeden obraz. W powieści podoba mi się zestaw bohaterów. Jest to para w podeszłym już wieku i młoda dziewczyna. Ich losy splatają się podczas śnieżycy, ale tak naprawdę łączą ich trudy przeszłości. Każda z tych osób jest na swój sposób pokiereszowana przez los, śmierć, niesprawiedliwość, chorobę. Każde z nich przeszło swoje piekło, stracili bliskich, ale trafili na siebie. Tą tytułową zimę można odbierać też jako metaforę – nigdy nie jest za późno na nowe życie czy też miłość, bo przecież nawet w czasie najgorszej zimy można przekonać się, że nosimy w sobie słoneczne i upalne lato. Pokazują nam to nasi podstarzali bohaterowie swoim nagłym uczuciem, które nie boi się metryki, zmarszczek, ani tego co już za nami. „W samym środku zimy” to książka, która oczaruje miłośników twórczości Isabel Allende, ale nie tylko, bo powinna przypaść do gustu także tym, którzy cenią sobie wartościowe historie, które zostawiają po sobie jakiś ślad. Autorka kolejny raz udowodniła, że potrafi pisać trudne i piękne historie, nad którymi unoszą się duchy przeszłości i zmarłych i w tym przypadku również tak jest. Ważne jest to, że mimo niełatwej tematyki, książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Gorąco polecam!

Dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania książki



12 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tą książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Dość ciekawie prezentuje się fabuła. Może uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dom duchów już znasz? Dla mnie to taka książka życia, jeszcze nic nie znalazłam lepszego, chociaż Podmorska wyspa też ogromnie mi się podobała. Ta oczywiście też już czeka na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Domu duchów" ale mam w planach😊

      Usuń
  4. Mniej więcej tego się spodziewałam po Autorce i opisach na stronach księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znam autorki ale tytuły całkiem fajnie się zapowiadają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam autorkę i z chęcią zapoznam się z tą pozycją. ;)

    Serdecznie pozdrawiam.
    https://nacpana-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. dla odmiany chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę niebawem czytać i mam nadzieję, że mnie również oczaruje. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nic nie czytałam tej autorki!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)