wtorek, 29 stycznia 2019

Lateralnie - Beata Banasiewicz



data wydania: 2018 (data przybliżona) 
liczba stron: 100
kategoria: literatura współczesna


„Książka to tygiel emocji. Sensualna, zdrożna, oszałamiająca, czułostkowa, zapalczywa, namiętna, pierna, pulchna, melancholijna, chuligańska, boleściwa, osowata, chmurna, piekąca. […] Książka podobnie jak espresso jest pewnego rodzaju narkotykiem albo kroplówką witaminową. Autor i jego bohaterowie muszą rozegrać tę bitwę z pokorą godną największych strategów. Przechodzień ma się w niej rozgościć. Zaufać poczuć dreszcz emocji i przeżuwać każdy kęs jak brazylijską feijoadę albo kubańską ropa vieja.”

 „Wszystko trzeba odkryć samemu. I również przejść przez to samemu”- to słowa Włóczykija, znanego chyba wszystkim, a z pewnością tym z mojego pokolenia i to właśnie one zainspirowały Beatę Banasiewicz do napisania tej książki. Kim jest Beata Banasiewicz? Dziennikarką, autorką krótkich form literackich („Lateralnie” to jej trzecia książka, wcześniej ukazały się „Cytryna” oraz „Aksamit”), która garściami czerpie przyjemność, ze sztuki i literatury. Kobieta, która poszukuje szczęścia podążając przez życie z ciężkim bagażem doświadczeń.


 Autorka w swojej książce chce zabrać czytelnika w krótką podróż do przeszłości. Obnażając przed nim swoje wspomnienia i lęki. Opowie o stracie, pustce, bólu, ale także o tym jak wygląda życie z syndromem DDA. Swojska, nie łatwa, choć także nieco intymna wędrówka po kolejach losu. Spotkacie tam bohaterkę, „która ma wrażliwość Małego Księcia, poczucie humoru Pippi Pończoszanki, samotną naturę Włóczykija i niezwyciężoność Aleksandra Macedońskiego.”


Cenię sobie książki, z którymi od początku połączy mnie jakaś chemia. W tym przypadku tej tak właśnie było, a przyznam się szczerze, że tego się nie spodziewałam. Przypomniało mi się moje dzieciństwo, ożyły wspomnienia, zapachy i ludzie, które przechowywałam gdzieś tam w zakamarkach pamięci. Wspomnienia autorki stały się katalizatorem wywołującym moje. Do tego idea, żeby żyć w zgodzie ze sobą i pozbyć się sztywności w postrzeganiu otaczającego nas świata trafia do mnie w 100%.

 „Lateralnie, czyli twórczo, kreatywnie, alternatywnie, giętko, gibko, elastycznie, poza.”

 „Lateralnie” autorstwa Beaty Banasiewicz to nie książka dla każdego, z pewnością to idealna lektura dla wszystkich, którzy musza uporać się z przeszłością, ale nie tylko. Przypadnie do gustu osobom, które cenią sobie literaturę dającą do myślenia. Jeśli mam jakoś określić książkę Beaty Banasiewicz to jedyne, co kołacze mi się po głowię to patchwork. Tak, patchworkowe wspomnienia. Trudne, bolesne, zamazane przez upływ czasu, ale na końcu i tak tworzą spójną całość, z której wyłania się obraz kobiety poszukującej szczęścia, podążającej drogą, która zbacza z utartych szlaków. Córki – Dorosłego Dziecka Alkoholika (DDA), która dźwiga na swoich barkach żal, a mimo wszystko nie poddaje się i próbuje pogodzić swoje tu i teraz z przeszłością. To nie jest lekka lektura, którą można wrzucić do torby plażowej, a po przeczytaniu o niej zapomnieć. Nie zawsze łatwa, ale szczera książka, o stracie, pustce, żałobie i przeszłości. Przez smutek i żal przebija się mega pozytywne przesłanie, żeby dążyć do samoświadomości, do szczęścia, ale niewytartymi ścieżkami, tylko tymi, które sami sobie wytyczymy. Autorka pokazuje, że w tym chaotycznym napompowanym świecie można stworzyć swoje minimalistyczne i harmonijne miejsce na ziemi. Słodko gorzka, refleksyjna, mądra, nie obszerna, nie banalna i prawdziwa książka. Podsumowując: Bierzesz – czytasz – toniesz w morzu refleksji!

 „Słowa nie ranią. Ludzie ranią, używając słów zamiast kul przeciw innym ludziom.”

Dziękuję autorce za możliwość przeczytania książki

12 komentarzy:

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)