niedziela, 13 stycznia 2019

O dziewczynce bez daru - Agata Fąs


wydawnictwo: Wydawnictwo AlterNatywne
data wydania: 20 listopada 2018
liczba stron: 60

"Był to jeden z tych momentów, w których czas zatrzymuje się, by przypomnieć o prostocie i pięknie życie we wszystkich jego odcieniach. Nieważne, co się stanie - pomyślała dziewczynka. - Świat i tak pozostanie dobrym miejscem."

Dzisiaj będzie trochę nietypowo, bo bajkowo. Pod koniec ubiegłego roku, wydawnictwo AlterNatywne zaproponowało mi zrecenzowanie bajki „O dziewczynce bez daru” autorstwa Agaty Fąs. Po namyśle stwierdziłam, że co mi szkodzi wejść do baśniowego świata, w którym wszystko się przecież może wydarzyć. Mimo tego, że bajek raczej nie czytam, bo zwyczajnie z nich wyrosłam, tak jak chyba z wampirów, które też jakoś mniej mnie kręcą niż kiedyś, to stwierdziłam, że warto obudzić swoją dziecięca wyobraźnię. A to z pewnością mi się przyda mając 2,5 letniego łobuza w domu, co zapewne potwierdzą wszystkie mamusie w blogosferze. Na tę bajkę syn jest jeszcze za młody, ale na półce nie zginie i poczeka, a ja już teraz mogłam poczuć się przez chwilę znów dzieckiem, które jest w stanie rozmawiać z drzewami.

W Mieście Wybranych, gdzie mieszkają ludzie obdarzeni wielkimi talentami, na świat przychodzi Nali – zwykła dziewczynka, która nie posiada żadnych szczególnych umiejętności. Przychodzi dzień, gdy nieakceptowana przez mieszkańców zostaje skazana na wygnanie i musi udać się w nieznane. Postanawia jednak nie poddawać się i odnaleźć swój dar, by móc wrócić do domu. Trafia do lasu, gdzie poznaje ciekawe istoty i przeżywa szereg przygód. Próbując odnaleźć swój talent, dziewczynka staje przed trudnymi zadaniami, przechodzi wymyślne próby i rozwiązuje dziwne zagadki. Czy jednak sprosta im wszystkim i odkryje prawdę na temat swojego daru? I w końcu... czy znajdzie sposób, by wrócić do domu?
Główną bohaterką jest mała dziewczynka, która ma dobre serce, nikomu nie robi krzywdy, lubi pomagać, bądź po prostu służyć swoim towarzystwem. Niestety, mimo upływających lat, żaden dar się u niej nie pojawił. Takie rzeczy się w miasteczku nie zdarzają. Zaczęły się szepty, oskarżenia, aż w końcu rada miasta zadecydowała, że musi odejść i to bez rodziców. Postanowiła wyruszyć w podróż, aby odnaleźć leśniczanki i swój dar, który pozwoli jej wrócić do domu. Tutaj zaczyna się cała przygoda. Leśne stworzenia, trzy skomplikowane próby, które musi przejść, aby liczyć na pomoc lasu i leśniczanek, poznanie Wielkiego Maga, przed którym drży cały las… Nali wykazuje się nie tylko chartem ducha, ale także odwagą i sprytem, co jak na samotne dziecko w lesie jest niezwykłym wyczynem. Czy jednak mimo wszystko odnajdzie swój dar?

Jej serce przepełniała wdzięczność za całe dobro, jakie spotykało ją w życiu. Codziennie po przebudzeniu dziękowała słońcu, że wstaje razem z nią, a gdy słońce zastępował deszcz, dziękowała również jemu – że pozwala rosnąć kwiatom i szumieć drzewom. Wieczorem z kolei dziękowała nadchodzącej nocy, że zsyła odpoczynek, dziękowała wodzie i pokarmom, a nade wszystko dziękowała życiu – za to, że jest właśnie takie, jakie jest.

Bajka lekka, przyjemna i z wartym uwagi morałem, który mówi, że nie ważne, jaki ma się talent i ile się ma, tylko jakim się jest człowiekiem. Można mieć wiele i być mało wartym. Kolejnym mieszkańcem naszej ziemi, który pragnie chwały, komplementów i karmi się zazdrością innych. Mieszkańcy Miasteczka Wybranych mieli wspaniałe dary, one jednak zamroziły im serca i oślepiły na potrzeby innych. Liczyło się tylko to, żeby prześcignąć w swojej wyjątkowości sąsiada i stanąć na świeczniku sławy. Baśniowy klimat, ale tematyka współczesna, bo przecież często widzi się osoby, które pragną czegoś na pokaz i pędzą w wyścigu szczurów po więcej i więcej. To bajeczka dla dużych i małych, jedni mają sobie to i owo przypomnieć, a drugich poprzez takie lektury uczyć tego, co wartościowe i naprawdę ważne. Przy okazji można z tej historii wyciągnąć inny słuszny wniosek: to, że ktoś jest inny, nie znaczy, ze jest gorszy, o czym wielu często zapomina. Grunt to żyć w zgodzie z samym sobą i nie ranić innych. Książka Agaty Fąs ma niecałe 60 stron, na których prócz tekstu znajdziecie śliczne kolorowe ilustracje autorstwa Karoliny Staszak.


Podsumowując: dla takich bajek jestem na tak. Niezwykła treść, ilustracje, wielkość czcionki, a nawet papier, na jakim została wydana. Na minus format i miękka oprawa. Oczami wyobraźni widzę sobie ją ciut większą i w twardej okładce. Na pewno byłaby lepiej zauważalna i co ważne trwalsza, co jest istotne podczas częstego korzystania z książki. Warta uwagi książeczka, która obawiam się może zaginąć w księgarnianym chaosie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

11 komentarzy:

  1. Oby więcej takich bajek pojawiało się na naszym rynku wydawniczym. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne obrazki. Z chęcią ją polecę mojej kuzynce.

    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogsapot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ piękna książeczka, uwielbiam takie bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. prawda, zdjęcia są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem lubię sobie takie książki poczytać

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne ilustracje :) rzadko się takie spotyka.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)