środa, 22 maja 2019

Jeszcze się kiedyś spotkamy - Magdalena Witkiewicz


wydawnictwo: Filia
data wydania: 15 maja 2019
liczba stron: 450


„Nie warto chować swojego życia za szkło i czekać na lepsze okazje, by z niego korzystać. Trzeba chłonąć każdy dzień i się nim cieszyć. Rano być wdzięcznym za to, że się obudziliśmy, a wieczorem dziękować za to, że mamy zapisaną kolejną kartkę z kalendarza naszego życia.”

To była miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej od przeczytania. Do dziś pamiętam nasze pierwsze literackie spotkanie, a także to, że nie trwało długo. Minęło może parę godzin, a już rozstawałyśmy się w środku nocy, ja ze łzami w oczach i z mokrymi policzkami, ona z obietnicą na kolejne spotkanie. Mowa o twórczości Magdaleny Witkiewicz i „Pierwszej na liście”, która notabene okazała się pierwszą książką tej autorki na mojej półce. Na jednej oczywiście się nie skończyło, teraz mam ich aż dwadzieścia i nadal z taką samą przyjemnością pochłaniam każdą nową powieść. Niejeden raz już wspominałam o tym, że Magdalena Witkiewicz czaruje słowem i dodaje otuchy swojemu czytelnikowi jednocześnie wzruszając albo rozbawiając go do łez. Kilka dni temu miała premierę jej najnowsza książka „Jeszcze się kiedyś spotkamy”, która od samego początku została okrzyknięta najlepszą powieścią, jaką kiedykolwiek autorka napisała. I wiecie co? Ja się z tym absolutnie zgadzam. Dlaczego? Prostota przekazu, lekkość, niesamowity klimat, morał, a co ważne, cała gama wzruszeń. Powiecie, że taka jest każda jej książka. Pewnie tak, ale to nad tą unosi się duch i to nie tylko ten dziadka pisarki, ale duch przeszłości każdego z nas, o którym często zapominamy, bo przecież było minęło i nie ma z nami nic wspólnego. Otóż jak się okazuje, nic bardziej mylnego…