poniedziałek, 18 listopada 2019

Uwierz w Mikołaja - Magdalena Witkiewicz


data wydania: 2019-10-30
liczba stron: 408
wydawnictwo: Filia

„Wierzę, że czasem trzeba się zgubić w gęstym lesie, by znaleźć coś, czego się wcale nie szukało, a bez czego nie można było żyć.”

W kalendarzu jeszcze gości listopad, a na blogu już powiało śniegiem, mrozem i świętami. To wszystko za sprawą najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz – „Uwierz w Mikołaja”. Książka prawdę mówiąc trafiła w moje ręce jeszcze w październiku, ale nie chciałam pożreć jej w jedną noc, więc dawkowałam sobie czytanie. Z recenzją też się nie śpieszyłam, nie chcąc iść w ślad marketowych tradycji, (które z roku na rok coraz szybciej napędzają świąteczną machinę), chociaż tak sobie myślę, że ich to się chyba nie da wyprzedzić. Wyjątkiem od tej reguły są oczywiście autorzy, którzy swoje książki, tak jak Magdalena Witkiewicz piszą w sierpniu. Prawdę mówiąc mój mózg tego nie ogarnia, ale znając talent autorki do tworzenia niezwykłych opowieści, w dodatku ze szczęśliwym zakończeniem, to ja jestem w stanie uwierzyć we wszystko. Tym bardziej, że okładka przekonuje, że… To nie będą zwyczajne święta…

Agnieszka kocha Święta i zawsze spędza je z babcią. Jednak w tym roku starsza pani ma zupełnie inne plany. Nie zważając na nic, wnuczka rusza do położonego w samym środku lasu domu babci. Śnieżyca sprawia, że droga do cywilizacji zostaje odcięta. Sytuacji nie ułatwia fakt, że z szopy wprost na nią wychodzi… święty Mikołaj. Pięcioletnia Zosia marzy o choince tak ogromnej jak w centrum handlowym. Jednak tym razem jej Wigilia zapowiada się zupełnie inaczej. Robert, samotnie żyjący policjant, tego dnia przyjmuje służbę. Sam jest też pewien starszy pan z siwą brodą, ale jemu to w ogóle nie przeszkadza. Jego żona natomiast ma aż nadto towarzystwa zwariowanych pensjonariuszy w domu opieki Happy End. I choć zdaje się, że nic tych ludzi nie łączy, to magia wigilijnej nocy przyniesie wiele niespodzianek.
Pewne historie zaczynają się od tańca w deszczu, a inne od tego, że przez zupełny przypadek wpada na siebie dwoje kompletnie nieznających się osób. I wtedy świat wiruje, a zegarki mierzące puls rejestrują przyśpieszoną akcję serca. Jednak tutaj początek był nieco inny, choć przyznać trzeba, że świat doznał lekkiego wstrząsu, a jedno serduszko przyśpieszyło galopem. To zaś spowodowało lawinę zdarzeń, które odmieniły życie naszych bohaterów. Uprzedzam, że bohaterów mamy wielu i także wiele marzeń do spełnienia. Historia, do której zaprasza nas Magdalena Witkiewicz rozpoczyna się kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia, a kończy się w wigilijną noc (choć oczami wyobraźni widzę dalsze losy bohaterów i chętnie za rok sięgnęłabym po kontynuację). Te kilka dni obfituje w całą gamę wydarzeń…świat może stanąć na głowie, można znaleźć babcię, przeżyć koszmar, rozpalić w sobie miłość, zakosztować wystrzałowej herbatki, a nawet odkryć rodzinę na nowo. Jak na świąteczną historię przystało... można również spotkać świętego w ludzkiej skórze i przy okazji znaleźć bezpieczną przystań. Wachlarz możliwości jest naprawdę ogromny. Autorka już nie raz udowodniła, że w jej powieściach możliwe jest wszystko, więc wierni czytelnicy wiedzą, że się nie zawiodą.


„- Piękno jest w oczach – stwierdziła Krystyna.
- A tam, takie pierdolenie – mruknęła dziewiędziesięcioletnia staruszka. – Jak gębę przypudrujesz koło tych oczu, to jest piękno. I usta wyszminkujesz. Ja jeszcze tej szminki nakładam na policzki, bo inaczej to wyglądam jak trup!” 

Magdalena Witkiewicz stworzyła klimatyczną, ciepłą i momentami bolesną opowieść o ludzkich marzeniach, problemach, tęsknotach, strachu, a nawet samotności. A wszystko to w zimowej i jakże z pozoru nierealnej scenerii. Dodała do tego także szczyptę romantyzmu, ale takiego niczym z świątecznego filmowego romansidła. Magia, magia i jeszcze raz magia. Autorka nie byłaby sobą, gdyby nie dołożyła kopiastej łyżki dobrego humoru oraz lekkości no i oczywiście tego, co uwielbiam w jej książkach, czyli garści cytatów do zapamiętania. Książki Magdaleny Witkiewicz mają jedną wadę…są za krótkie. Choćby nie wiem jak obszerne były to i tak zbyt szybko się kończą. Tak też było i tym razem.

Podsumowując: „Uwierz w Mikołaja” to idealne lekarstwo na coraz częstszą dolegliwość, jaką jest nie odczuwanie klimatu świątecznego. Jedni winią za to sieci handlowe, które już pod koniec września, czy wraz z początkiem października wprowadzają do ofert świąteczne produkty. Inni zaś wszelkie reklamy, które oferują świąteczne klimaty i prezenty ze sporym wyprzedzeniem. Ja osobiście myślę, że zwyczajnie nie potrafimy się zatrzymać tu i teraz. Czerpać przyjemności z bycia razem, z godzin płynących na rozmowach, czy wspólnych seansach filmowych. Wszystkiego jest za dużo, a czasu za mało. Nawet śniegu już nie ma. Przyznam szczerze, że Magdalena Witkiewicz dobrze to sobie wymyśliła, z tym zasypanym w środku lasu domkiem. W tym całym szaleństwie skupiamy się nie na tym, co trzeba. Zamykamy oczy i serca na świąteczne cuda, które przecież się mogą wydarzyć, a może i nawet się zdarzają, ale my tego po prostu nie widzimy. A szkoda, bo magia świąt dotyczy każdego i to niezależnie od wieku. Może warto, więc iść za radą autorki i na nowo uwierzyć w świętego Mikołaja i pięknie spędzić nadchodzące święta?


„Coraz częściej nie patrzy się już na świat oczami, ale przez mały ekran smartfona. […] Tak często staramy się uchwycić ulotne chwile, że zamiast się nimi cieszyć tu i teraz, wyciągamy telefony i nagrywamy czy robimy zdjęcia.”

4 komentarze:

  1. Tyle ciekawych świątecznych książek w tym roku, że trudno będzie zdecydować które wybrać. Tę biorę pod uwagę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli będę miała okazję, to z chęcią przeczytam :) Jednak nie planuję dużo świątecznych książek czytać w tym roku :)
    www.whothatgirl.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię twórczość Magdaleny Witkiewicz i czytałam prawie każdą jej książkę, także na pewno sięgnę także po tę.

    OdpowiedzUsuń
  4. W okresie około świątecznym chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)