czwartek, 21 listopada 2019

Zabójstwo na cztery ręce - Karolina Morawiecka


data wydania: 2019-09-18
liczba stron: 288
wydawnictwo: Wydawnictwo Lira

Odchodzę od klimatów świątecznych i przechodzę do jednego z moich ulubionych gatunków, czyli klasycznego kryminału. Konkretnie mowa tutaj o powieści Karoliny Morawieckiej „Zabójstwo na cztery ręce…”, która chyba na długi czas pozostanie w mojej pamięci i kubkach smakowych. Moje skojarzenia z tą powieścią już zawsze będą kierowały się w stronę kulinarną, a szczególnie serniczka i śledzika w różnej kompozycji. Nie żartuję! Kilka razy już miałam okazję nabrać apetytu podczas czytania książek i opisywanych tam dań, ale jeszcze chyba nigdy, żaden kryminał nie doprowadził mnie do nocnej fali głodu. Tak więc bójcie się i to nie zabójcy grasującego po sali weselnej, a przekąsek, a w szczególności wystrzegajcie się nocnego czytania! Ostrzeżenia udzieliłam, to teraz słów kilka o zagadce kryminalnej, którą rozwikła niezwykle barwna postać, czyli Karolina Morawiecka wdowa po aptekarzu ze Skały.

Na weselu dochodzi do morderstwa. Kto spośród zaproszonych gości miał motyw? Dlaczego nikt nie przyznaje się do znajomości ze zmarłym? Czy dojdzie do skandalu? Do akcji wkracza znana z dwóch poprzednich części cyklu wdowa po aptekarzu ze Skały, Karolina Morawiecka. To miejscowa panna Marple, której pomagają zakonnica, pies oraz znajomość literatury i sztuki kulinarnej. Czy wdowie po aptekarzu uda się rozwikłać kolejną kryminalną zagadkę? Pytania się mnożą, weselna muzyka gra, a bohaterka rozpoczyna walkę z czasem. I z mordercą.
Muzyka gra, wódka się leje, pantofle uwierają, aż tu nagle znika jeden współbiesiadnik, który jak się okazało został zamordowany. I to na weselu policjanta! Karolina Morawiecka już wie, że musi ukryć to przed pozostałymi gośćmi i wytropić mordercę. Gdy jej się to uda, to nie tylko nie doprowadzi do skandalu i sprawiedliwości stanie się zadość, ale co ważne – znów zasłynie jako pani detektyw. Oczywiście w śledztwie pomaga jej wierna siostra Tomasza, zakonnica, która idealnie sprawdza się w roli Watsona. Jednak wraz z upływem czasu i godzin weselnych przybywa detektywów. Każdy ma swoją rolę do odegrania i każdy ma swój trop. Nasza główna bohaterka doskonale sprawdza się w swojej roli, a śledztwo prowadzi tak sprytnie, że nikt nic nie podejrzewa. Wtapia się w tłum, rozmawia, obserwuje, tańczy i od czasu do czasu posila swoje szare komórki serniczkiem. Kto zabił i dlaczego nikt nie chciał przyznać się do znajomości z denatem? Ten, kto to zrobił musiał być sprytny, ale nie na tyle, żeby wywieźć w pole wdowę po aptekarzu!

„Zabójstwo na cztery ręce…” to trzeci tom z cyklu Karolina Morawiecka (wdowa po aptekarzu), ale jeśli o mnie chodzi to dopiero pierwsze spotkanie z twórczością autorki i wiem, że nie jest ostatnie. Jest to klasyczna powieść kryminalna, w starym dobrym stylu, który przypomina ten z książek Agathy Christie. Czyli mamy jedno miejsce akcji (w tym wypadku salę weselną), trupa i spore grono podejrzanych. Oczywiście nie mogło zabraknąć detektywa w tym wypadku tamtejszej panny Marple czyli Karoliny Morawieckiej. Jeśli zaś o główne bohaterki chodzi… obie świetnie się ze sobą uzupełniają, na ich przykładzie reguła się potwierdza, że pozory mogą mylić. No bo kto podejrzewa zakonnicę o spryt i zamiłowanie do zagadek kryminalnych? To samo można zresztą powiedzieć o naszej pani detektyw, która z pozoru wygląda na zwyczajną starszą panią z ciętym językiem, która (w swoim przekonaniu) ma zawsze rację, o to, że ma czujne oko detektywa? Lekka, nieco ironiczna, trochę zabawna, przyjemna i niewymagająca lektura, a do tego bez niepotrzebnego epatowania brutalnością. Prostota fabuły w połączeniu z klasyką kryminału to coś, co lubię i po co zawsze z przyjemnością sięgam. Ta książka to kolejny dowód na to, że kryminał nie musi być naszpikowany skomplikowanymi tropami, seryjnymi mordercami czy krwawą masakrą, żeby był smaczny i sprawiał czytelnikowi przyjemność z kryminalnej intrygi. Polecam!

3 komentarze:

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)