wtorek, 10 grudnia 2019

Sekret Heleny - Lucinda Riley


data wydania: 2019-06-05
liczba stron: 512
wydawnictwo: Albatros

„Zastanawiam się, co takiego jest w Pandorze […]? Ściany zdają się zawierać ładunek emocjonalny, który odziera człowieka z warstwy ochronnej i wnika głęboko do środka, odsłaniając źródło bólu. Jak skalpel chirurga, bez wysiłku tnący chore wnętrzności.”

W kalendarzu, co prawda już grudzień i święta coraz bliżej, ale ja ten miesiąc rozpoczynam zupełnie innymi klimatami, a wręcz upalnie letnimi. Postanowiłam rozprawić się z jedną z moich książkowych zaległości, by mój stosik rozpoczętych i niedokończonych powieści, choć trochę się zmniejszył wraz ze zbliżającym się końcem roku. Mój wybór padł na „Sekret Heleny” autorstwa Lucindy Riley, którą podczytywałam po trochu od kilku miesięcy. To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, mój debiut miał miejsce dokładnie rok temu w grudniu wraz ze świetną powieścią „Drzewo anioła” (recenzja tutaj). Była to jedna z najlepszych historii, jakie miałam okazje czytać i pamiętam, że siedziałam nad nią do późnych godzin nocnych, bo nie mogłam się oderwać od losów bohaterów. Dlatego, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej powieści, nie mogłam się jej oprzeć, licząc zresztą na równie dobrą, co poprzednio rozrywkę. Co, więc sprawiło, ze czytanie zajęło mi aż tyle czasu i czy się przeliczyłam oczekując równie mocnych wrażeń? O tym za chwilę…