piątek, 28 lutego 2020

Maleńki Pirat - Alicia Acosta, Mónica Carretero


data wydania: 2019-09-18
liczba stron: 36
tłumacz: Katarzyna Biegańska
wydawnictwo: Dwukropek
ilustracje: Mónica Carretero

Do biblioteczki mojego malucha doszło ostatnio kilka nowych książeczek, a jedną z nich jest „Maleńki pirat”, którą napisała Alicia Acosta, a zilustrowała Monica Carretero. Dlaczego akurat ta książeczka? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Kierowaliśmy się zainteresowaniami naszego dziecka, a jak wiadomo, gdy ma się 3,5 roku to świat staje otworem, fascynuje dosłownie wszystko, a wyobraźnia szaleje jak statek podczas sztormu. Dlatego też widząc, że coraz częściej w zabawach nawiązuje do piratów i zadaje w związku z tym multum pytań, postanowiliśmy przybliżyć mu trochę ten temat.

Pewnego razu był sobie pirat tak niewielki, że wszyscy nazywali go po prostu maleńkim piratem. […] Niewielkie rozmiary sprawiały problemy w pracy, bo choć maleńki pirat był kapitanem, jego załoga często go nie słyszała, nawet, kiedy głośno krzyczał. Wołał na przykład: - Załogo! Uwaga na morskie pułapki! A załoga słyszała: - Wkładajcie klapki!
To opowieść o piracie tak małym, że nawet jego własna załoga miała problem, żeby go zauważyć czy usłyszeć. Tak też w maleńkiej główce kapitana narodził się pomysł, aby ułożyć przyśpiewkę, którą śpiewał, gdy nadchodził. A brzmiała ona tak: Hej, ho! Hej, ho! Patrzcie pod nogi! Nadchodzi wasz kapitan drogi! Niestety pewnego dnia przez swoją własną rymowankę wpadł w niemałe tarapaty i wtedy przekonał się, że naprawdę wielkie rzeczy nie muszą być ogromnych gabarytów. Wręcz przeciwnie, potrafią być maleńkie i tym samym posiadać różne kształty. Od tej chwili przestał się przejmować swoim wzrostem, był wręcz dumny i szczęśliwy.



 „Maleńki pirat” mnie zauroczył. Bogactwem kolorów, pięknymi ilustracjami, które przenoszą do pirackiego świata, dynamiką w nich zawartą. Gratka dla takiego wzrokowca jak ja. Myślę, że dla tak małych dzieci to właśnie ilustracje pełnią rolę magnesu, który je wciąga do świata, o którym czyta mu rodzic. A tu naprawdę jest na co popatrzeć. Na tym moje zachwyty absolutnie się nie kończą, historyjka została napisana w formie humorystycznej rymowanki, tekstu jest w sam raz, żeby nie zanudzić malucha. No i jeszcze jedna ważna kwestia, a może i najważniejsza – puenta tej pirackiej opowieści. A mianowicie chodzi w niej o to, że nie ważne, jacy jesteśmy i jakie mamy słabe punkty, bo i tak możemy osiągnąć wielkie rzeczy, a nasze pozorne wady/słabości mogą okazać się naszą siłą. Trzeba wykorzystać swoje możliwości jak tylko się da i nie tracić czasu na smutki i kompleksy.





Podsumowując: to książka, którą warto kupić. Piękna, wartościowa i posiadająca twardą oprawę, która nie tylko nie tylko podnosi jej walory estetyczne, ale też zapewnia dłuższe bezpieczeństwo podczas użytkowania. Myślę, że przypadnie do gustu małym miłośnikom przygód morskich i piratów. Szczególnie, że książkowy główny bohater, również jest malutki jak nasi mali odkrywcy (a nawet mniejszy). U nas się sprawdziła, a największą frajdą okazała się mapa skarbów, która jak się domyślacie posłużyła przy okazji do zabawy. Polecam!

2 komentarze:

Będzie mi bardzo miło jeżeli zostawisz po sobie jakiś ślad :-) Daje to wiele radości, gdy po przeczytaniu książki i wstawieniu swojej opinii na jej temat ujrzę pod nią jakiś komentarz :-)