Drzewo anioła - Lucinda Riley Recenzja

„Miłość to bardzo dziwna rzecz […]. Może odmienić twoje życie i sprawić, że będziesz robiła rzeczy, które w innej sytuacji wydałyby ci się niewłaściwe.”

Są książki, które miło się czyta, ale które nie wnoszą nic do naszego życia, są też takie, które trzeba przeczytać i zapamiętać, nawet jeśli nie dostarczają żadnej przyjemności. Kiedy czytamy, wchodzimy w historię, starzejemy się razem z bohaterami i odczuwamy z tego powodu narkotyczny dreszczyk emocji. W swoim prawie trzydziestoletnim życiu przeczytałem wiele książek, ale wciąż nie mogę pojąć, jak autorzy potrafią pisać w taki sposób, że czytelnik zostaje pochłonięty. Moja partnerka podarowała mi ostatnio "Drzewo anioła" Lucindy Riley i jest to jedna z takich książek.

Greta Simpson zostaje ponownie zaproszona do Marchmont Hall, przytulnej walijskiej posiadłości, której nie widziała od trzech dekad. Stara znajoma ma nadzieję, że Greta odwiedzi ją i być może podczas spaceru natknie się na zapomniane wspomnienia. Greta Simpson wiele lat temu została ranna, a wszystkie traumatyczne przeżycia związane z długim okresem jej życia zostały wymazane z jej pamięci. Trauma spowodowała amnezję, co oznacza, że nie pamięta niczego. Ponieważ nie chce przypominać sobie przeszłości, nie ma żadnych wspomnień. Czy będzie miała możliwość powrotu do przeszłości i dowie się czegoś więcej o sobie i swojej młodej córce Avie, która zadebiutowała na ekranie jako dziecko? A jeśli tak, to czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?

Wiecie już mniej więcej ze szczegółów o co chodzi, więc nie będę się zagłębiał w fabułę. Ta opowieść jest zbyt wspaniała, by zdradzać jej przebieg. Musicie jednak zdawać sobie sprawę, że jest to opowieść międzypokoleniowa, której akcja rozgrywa się 40 lat po II wojnie światowej. Można przypuszczać, jak wiele wydarzyło się w nieznanej przeszłości Grety, o której również się dowiadujemy. "Drzewo anioła" to wznowiona i wzbogacona wersja "Niezupełnie anioł", która ukazała się w 1995 r. pod poprzednim nazwiskiem literackim autorki. Kiedy przygotowywała się do świąt, do jej wyobraźni napłynęły wspomnienia zaśnieżonej Walii. Odnalezienie starej książki i ponowne rozkoszowanie się nią zmotywowało ją do doskonalenia warsztatu pisarskiego i stworzenia nowej wersji tej historii.

Autorka zmieniła niektóre aspekty postaci i sposób ich interakcji, ale zasadnicze aspekty opowieści pozostały niezmienione. Dodano nowe sceny i rozdziały oraz poprawiono dialogi. Jedna postać przeżyła powieść, po tym jak została wcześniej zamordowana.

„I jeśli dwoje ludzi się kocha, to oczywiste, że powinni być razem.”

W wieku 24 lat Lucinda Riley napisała swoją pierwszą beletrystykę, "Lovers and Players", opartą na doświadczeniach aktorki. Pod pseudonimem Lucinda Edmonds napisała kolejne siedem książek, które były dystrybuowane na całym świecie oraz zostały przetłumaczone na ponad dziesięć języków. Aby zająć się wychowyaniem swoich dzieci, wstrzymała karierę pisarską. W listopadzie 2010 roku nakładem wydawnictwa Penguin ukazała się książka "Dom orchidei". Książka stała się bestsellerem m.in. w Norwegii, Danii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Do tej pory sprzedała się w ponad 2 mln egzemplarzy na całym świecie. Wraz z rodziną mieszka w Norfolk w Anglii i na południu Francji.

Lektura "Drzewa anioła", to jedna z najlepszych powieści, jakie miałem okazję przeczytać w tym roku, było to niezwykłe doświadczenie. Składa się ona z 56 rozdziałów obejmujących cztery dekady, ponad 500 stron i 56 bohaterów. Jest to wybitne dzieło literackie, które dzięki suspensowi i wciągającej narracji trzyma czytelników w napięciu. Nadaje się dla czytelników, którzy nie są zainteresowani tylko lekkimi i krótkimi opowiadaniami. Jest to opowieść psychologiczna, w której bohaterowie przeżywają swoje traumy i triumfy, a także relacje między nimi i ich zdolność do przetrwania. Cofasz się w czasie, co tworzy klimat i trzyma cię w napięciu do samego końca. To również historia rodziny, która jest zarówno zabawna, jak i moralna, i zadowoli tych, którzy szukają zarówno romansu, jak i lekcji sprawiedliwości. Dodatkową zaletą tej powieści to atrakcyjna, trwała okładka, która nie rysuje się po użyciu. Jeśli jeszcze nie czytaliście Lucindy Riley, powinniście to zrobić. Zresztą nie powinniście jej pomijać.

wydawnictwo: Albatros

data wydania: 14 listopada 2018

liczba stron: 528

kategoria: literatura obyczajowa